Jeszcze niedawno rozmowy o sztucznej inteligencji w bankowości brzmiały jak konferencyjne slogany. Dziś zaczynają mieć bardzo konkretny wymiar: etaty. HSBC rozważa redukcję nawet 20 tysięcy miejsc pracy, co odpowiada mniej więcej 10% globalnej załogi. Na koniec 2025 roku HSBC zatrudniał 208 720 pracowników.
Według danych na 2023 rok w Polsce zatrudniał ponad 6000 pracowników, z czego 2500 w branży IT. Skala potencjalnych zmian pokazuje, że mówimy o jednym z największych ruchów kadrowych w europejskiej bankowości od lat. Uspokajamy – to nie będzie szybka fala zwolnień, ale długi proces.
Kogo dotkną cięcia? Nie tych, których widać
Najbardziej narażone są role, których klienci nigdy nie widzą. Globalne centra usług wspólnych, operacje back-office, przetwarzanie danych, wsparcie procesów. To tam automatyzacja i AI mają największą przewagę kosztową. To zresztą szerszy trend. Warto podkreślić też, że część instytucji używa go, by uspokoić inwestorów i zyskać w oczach giełdy, której wzmianki o AI przeważnie bardzo się podobają.
Banki nie redukują dziś doradców czy specjalistów od relacji z klientami. Zwolnienia obejmują przeważnie funkcje powtarzalne, procesowe, które można zastąpić algorytmem lub uprościć dzięki integracji systemów. Rynek pracy w finansach zaczyna się dzielić. Mniej miejsc dla operacji, więcej dla specjalistów od technologii, ryzyka i produktów.
Warto podkreślić jedną rzecz: to nie jest plan 'zwolnić 20 tysięcy ludzi i zamknąć temat’. HSBC patrzy na to w horyzoncie 3 do 5 lat. Redukcje mogą odbywać się stopniowo, m.in. poprzez niezastępowanie odchodzących pracowników, sprzedaż części biznesów. Oraz wycofywanie się z mniej rentownych segmentów.
Już teraz widać kierunek. Bank rozpoczął proces sprzedaży działalności ubezpieczeń na życie w Singapurze, wcześniej ograniczał działalność bankowości inwestycyjnej w USA i Europie. To nie są przypadkowe ruchy, ale konsekwentne „odchudzanie” całej organizacji. Pewne jest jedno: dziś bank nie dysponuje technologią, która może zastąpić pracę 20,000 ludzi 'za dotknięciem przycisku’.
Nowy CEO i porządkowanie imperium
Od około półtora roku HSBC jest pod silnym wpływem nowego CEO, Georgesa Elhedery’ego, który wyraźnie stawia na uproszczenie struktury i koncentrację na kluczowych rynkach. Bank został przeorganizowany wzdłuż osi Wschód–Zachód, co ma odzwierciedlać realne źródła zysków, a nie historyczne podziały.
Jednocześnie ograniczane są stanowiska menedżerskie i segmenty, które nie generują odpowiedniej stopy zwrotu. W świecie wyższych stóp procentowych i droższego kapitału tolerancja dla „średnich biznesów” po prostu spadła. Przypomnijmy, że HSBC zwolnił w Polsce ok. 190 osób w krakowskim oddziale. Miało to miejsce jeszcze w 2025 roku.
AI jako narzędzie, nie cel
Narracja o AI jest tu ważna, ale nieco myląca. Sztuczna inteligencja nie jest powodem zmian, tylko narzędziem, które pozwala je przyspieszyć. Prawdziwym motorem jest presja kosztowa i potrzeba zwiększenia efektywności. AI daje bankom coś, czego wcześniej brakowało: możliwość skalowania operacji bez proporcjonalnego zwiększania zatrudnienia. W efekcie funkcje, które kiedyś wymagały setek ludzi, dziś mogą być obsługiwane przez znacznie mniejsze zespoły wspierane technologią.
To, co robi HSBC, nie jest odosobnionym przypadkiem. To raczej zapowiedź szerszego trendu w globalnej bankowości. Instytucje finansowe wchodzą w etap, w którym liczy się nie tylko skala, ale efektywność operacyjna. Dla pracowników oznacza to jedno: stabilność zatrudnienia w finansach przestaje być oczywista, zwłaszcza w rolach operacyjnych. Jednocześnie rośnie znaczenie kompetencji technologicznych i zdolności adaptacji.
Z perspektywy banku to ruch logiczny. Mniej kosztów, prostsza struktura, większa koncentracja na rentownych segmentach. Krótkoterminowo rynek reaguje nerwowo, czego przykładem jest spadek kursu akcji HSBC o około 2,2 procent po pojawieniu się informacji o możliwych cięciach. Długoterminowo jednak to właśnie takie decyzje budują przewagę konkurencyjną. Z perspektywy pracowników to przykra historia.