Odkryto b. potrzebną ropę, gaz – tuż obok rezerwatu, który rządowi służy do PR-u. Co będzie ważniejsze?

Brazylijski koncern Petrobras zidentyfikował nowe złoża węglodorów. Obecność ropy naftowej i/lub gazu ziemnego – na razie nie sprecyzowano, czego dokładnie i w jakich proporcjach – odnotowano w odwiertach eksploracyjnych w bloku FZA-M-59. w basenie Foz do Amazonas, na północnym skraju Marginesu Równikowego. Odwiert Morpho, wykonany na głębokości 2886 metrów. znajduje się około 175 kilometrów od wybrzeża stanu Amapá. Tak się składa, że jest to ta część chronionej środowiskowo Amazonii, która przylega lub jest zbliżona do Oceanu Atlantyckiego. Z tego też względu lokalizację złóż, a zwłaszcza perspektywę ich eksploatacji, z miejsca określono w niektórych źródłach jako „kontrowersyjną”.

Odkrycia złóż dokonano dzięki analizie profili elektrycznych i badaniom próbek skalnych, przeprowadzonym przez załogę jednostki wiertniczej Foresea ODN II, która rozpoczęła prace w październiku 2025 roku. Procedura trwała przy tym znacznie dłużej niż zakładano, a to z powodu niefortunnego incydentu, który miał miejsce w styczniu tego roku. Doszło wówczas do uszkodzenia dwóch linii pomocniczych, a następnie, na skutek tego, wycieku 18 metrów sześciennych płynu syntetycznego (pierwotnie, „optymistycznie” raportowana objętość 15 metrów). Brazylijski regulator ANP tymczasowo zawiesił wówczas prace do czasu wyjaśnienia przyczyn. Obecnie jednak wiercenia w poszukiwaniu kolejnych struktur złożowych znów trwają.

Odkrycie to może mieć krytyczne znaczenie dla Brazylii. Około 95% produkcji ropy tego kraju pochodzi z złóż offshore’owych. Położony w regonie Marginesu Równikowego basen Foz do Amazonas, geologicznie bardzo zbliżony do zawierających ogromne złoża ropy wybrzeży Gujany, może – według szacunków EPE – powiększyć udokumentowane rezerwy naftowe Brazylii nawet o 50%. Petrobras, który ma 100% udziałów w zdobytej w 2013 roku koncesji, traktuje region jako kluczowy dla zastąpienia złóż przed-solnych z basenu Santos, których produkcja ma stopniowo maleć w latach trzydziestych. Planowane są kolejne odwierty, w tym Mae de Ouro w basenie Potiguar, choć żmudne uzyskanie licencji na te pierwsze zajęło firmie ponad dekadę.

Cóż po złożach ropy, gdy w sprawę miesza się polityka

Odkrycie przez Petrobras nowych złóż ropy wypada w szczególnie znamiennym momencie. Brazylia, dziewiąty producent ropy świata uzależniony w 95% od złóż morskich, stoi przed perspektywą utraty statusu eksportera do końca następnej dekady, jeśli nie zdoła zrekompensować wyczerpywania się obecnych pól naftowych. Zarazem kraj ten przeżywa niemałe turbulencje finansowe (a za dwa miesiące dodatkowo odbędą się tam zażarte wybory prezydenckie, parlamentarne i stanowe), z kolei dostawy surowców – nie tylko ropy, ale też np. nawozów sztucznych czy aluminium z regionu Zatoki Perskiej – przeżywają obecnie wzmożone zakłócenia, dodatkowo obciążając brazylijską gospodarkę.

Wszystko to mogłoby sugerować, że trudno o lepszy moment na odkrycie i zagospodarowanie nowych źródeł ropy. Tyle, że pozostaje kłopotliwa kwestia polityczno-środowiskowa. Otóż Amazonia, której wybrzeże jest nieodległe od lokalizacji odkryć, jest traktowana przez administrację prezydenta Luli da Silva i jego Partii Pracujących jako rekwizyt polityczny, mający demonstrować zaangażowanie w „walkę z kryzysem klimatycznym”. Co prawda walka ta jest głównie, jeśli nie wyłącznie na pokaz: gdy w zeszłym roku Brazylia organizowała ekologiczny szczyt COP30 w Belém, dla delegatów zbudowano specjalną drogę – przez sam środek bezcennej, chronionej dżungli amazońskiej. To jednak pokazuje, jak ważny jest dla władz aspekt wizerunkowo-polityczny.

Co za tym idzie, ten sam czynnik miałby teraz wszelkie szanse storpedować szanse płynące z nowego odkrycia – jeśli, przykładowo, doszłoby do napędzenia się medialnej histerii pod hasłem obrony Amazonii przed skażeniem wydobyciem ropy. Zwłaszcza tuż przed wyborami.