Jak sugeruje firma Sony, premiera nowej konsoli PlayStation 6 mogą doczekać się opóźnienia o dwa albo nawet trzy lata od teraz. Jej konkurent, Nintendo, która w ubiegłym roku zaprezentowała konsolę Switch 2, przebąkuje o znaczących podwyżkach cen. Powód? Na rynku brakuje chipów pamięci. Ogromne ich ilości „zassał” sektor AI, pozostawiając segment elektroniki konsumenckiej na lodzie.
Globalny rynek półprzewodników pamięciowych przeżywa najpoważniejszy kryzys od lat. Gwałtowny wzrost zapotrzebowania na pamięć ze strony centrów danych przetwarzających sztuczną inteligencję powoduje ograniczenie podaży komponentów kluczowych dla elektroniki konsumenckiej.
Producenci pamięci – Samsung, SK Hynix i Micron – przekierowują znaczną część mocy produkcyjnych na high-bandwidth memory (HBM), wykorzystywane w akceleratorach AI, głównie Nvidii i AMD. HBM zapewnia znacznie wyższe marże niż standardowa pamięć DRAM stosowana w konsolach, smartfonach czy komputerach PC.
Według szacunków TrendForce popyt na HBM wzrośnie w 2026 r. o 70 proc. rok do roku, co dodatkowo ogranicza zdolności produkcyjne przeznaczone na konwencjonalny DRAM i NAND. Ceny DRAM wzrosły w ostatnich miesiącach dramatycznie – w jednym z raportów podano wzrost o 75 proc. między grudniem 2025 a styczniem 2026. Micron określił sytuację jako bezprecedensową, a ograniczenia podaży mają potrwać co najmniej do końca 2026 r., z perspektywą normalizacji dopiero w 2027–2028.
PlayStation ucieka w niejasną przyszłość
Skutki jak się okazje, szczególnie dotkliwie zdołał odczuć sektor gamingowego hardware’u, czyli producenci konsol oraz komputerów dla graczy. Sony Group rozważa przesunięcie premiery kolejnej generacji PlayStation – określanej jako PS6 – na 2028 lub nawet 2029 r. Oznaczałoby to wydłużenie cyklu życia obecnej konsoli PS5 znacznie ponad standardowe siedem lat. Powodem jest właśnie niedobór pamięci o odpowiedniej przepustowości i pojemności, niezbędnej do budowy nowoczesnego układu graficznego i systemu.
Nintendo z kolei analizuje możliwość podniesienia ceny konsoli Switch 2 już w obecnym, 2026 roku. Urządzenie, wprowadzone na rynek w 2025 r., już wcześniej przyczyniło się do wzrostu zapotrzebowania na karty pamięci. Obecne warunki rynkowe – w tym wzrost kosztów DRAM o kilkadziesiąt procent – zmniejszają marże i ograniczają elastyczność cenową. Źródła branżowe wskazują, że korekta ceny ma zrównoważyć rosnące koszty komponentów.
Kryzys obejmuje też inne segmenty: producenci smartfonów i laptopów sygnalizują spadek marż, a Tim Cook (Apple) oraz Elon Musk (Tesla) publicznie ostrzegali przed skutkami niedoborów. Cały łańcuch dostaw elektroniki konsumenckiej pozostaje pod presją, a prognozy na 2026 r. wskazują na dalsze ograniczenie wzrostu podaży DRAM i NAND poniżej historycznych poziomów (odpowiednio ok. 16 i 17 proc. r/r).
I na razie nie widać szybkiego jego zakończenia – reakcja producentów na zwiększony popyt zajmuje bowiem lata. No chyba, że bańka na rynku AI, o której tyle się spekuluje, okaże się zagrożeniem realnym i naglę pęknie. Wtedy chipów będzie pod dostatkiem dla PlayStation i Switch – choć naturalnie nie każdy może mieć wtedy nastrój do grania.