Marcowe dane pokazują gospodarkę Niemiec, która próbuje złapać równowagę w coraz trudniejszym otoczeniu. Z jednej strony przemysł w końcu daje powody do optymizmu. Z drugiej sektor usług traci impet, koszty rosną najszybciej od lat, a nastroje firm wyraźnie się pogarszają. Zbiorczy PMI dla niemieckiej gospodarki spadł do 51,9 z 53,2 w lutym, osiągając najniższy poziom od trzech miesięcy i lekko rozczarowując względem oczekiwań rynku. To wciąż wzrost, ale coraz mniej przekonujący.
Przemysł wraca do gry, ale czy na długo?
Najmocniejszym punktem niemieckiej gospodarki pozostaje obecnie produkcja. PMI dla przemysłu wzrósł do 51,7 z 50,9 miesiąc wcześniej, wyraźnie przebijając prognozy, które zakładały wynik poniżej 50 punktów. To najwyższy poziom od czerwca 2022 roku i jednocześnie najlepsza passa od blisko czterech lat. Produkcja rośnie najszybciej od ponad czterech lat, a nowe zamówienia zwiększają się trzeci miesiąc z rzędu, przy czym tempo ich wzrostu jest najwyższe od czterech lat.
Na pierwszy rzut oka wygląda to jak długo wyczekiwany zwrot w niemieckim przemyśle. W tle widać jednak mniej oczywisty mechanizm. Część popytu może wynikać z działań wyprzedzających. Firmy zwiększają zamówienia z obawy przed zakłóceniami dostaw w kolejnych miesiącach. To klasyczny efekt „kupowania na zapas”, który potrafi sztucznie podbić dane w krótkim terminie.
Równolegle spadają też nastroje w strefie euro, o czym pisaliśmy w artykule Fatalne dane PMI z Europy, usługi nurkują. Stagflacja puka do strefy euro?
Usługi tracą rozpęd. Konsument zaczyna się wycofywać
Równolegle widać wyraźne osłabienie w usługach. PMI dla tego sektora spadł do 51,2, osiągając najniższy poziom od siedmiu miesięcy i wyraźnie rozmijając się z wcześniejszymi prognozami. To sygnał, że popyt wewnętrzny zaczyna słabnąć. Niemiecki konsument, który jeszcze niedawno podtrzymywał wzrost, staje się bardziej ostrożny. W praktyce oznacza to, że gospodarka traci jeden ze swoich kluczowych filarów.
Najbardziej niepokojący element marcowych danych to gwałtowny wzrost kosztów. Inflacja kosztów po stronie przedsiębiorstw osiągnęła najwyższy poziom od ponad trzech lat. W przemyśle koszty produkcji rosną najszybciej od października 2022 roku, a ceny wyrobów gotowych zwiększają się w tempie niewidzianym od ponad trzech lat. To wyraźny sygnał, że presja inflacyjna wraca do systemu.
Źródło jest znane. Konflikt na Bliskim Wschodzie przekłada się na ceny energii i zakłócenia w łańcuchach dostaw. Firmy odczuwają to niemal natychmiast, a część z nich zaczyna przerzucać rosnące koszty na klientów.
Rynek pracy nadal pod presją, nastroje firm słabną
Nieco w cieniu głównych danych pozostaje rynek pracy. Zatrudnienie spada zarówno w przemyśle, jak i usługach, choć tempo redukcji etatów jest najniższe od trzech miesięcy. To nie jest jeszcze sygnał poprawy, raczej oznaka stabilizacji na niższym poziomie. Firmy wstrzymują się z większymi ruchami kadrowymi, czekając na rozwój sytuacji.
Jeszcze bardziej wymowne są oczekiwania przedsiębiorstw. Wskaźnik prognoz biznesowych na najbliższe 12 miesięcy spadł do najniższego poziomu od 11 miesięcy. Co prawda pozostaje powyżej zera, ale kierunek jest jednoznaczny. Firmy zaczynają kalkulować, że obecne odbicie może być krótkotrwałe. Wzrost aktywności w przemyśle, choć imponujący na papierze, może szybko wygasnąć, jeśli problemy z kosztami i dostawami się utrzymają.
Marcowe dane są jednym z pierwszych twardych sygnałów, jak globalne napięcia przekładają się na największą gospodarkę Europy. Widać już wpływ na ceny, popyt i oczekiwania biznesu. Z perspektywy rynkowej to szczególnie istotne. Niemcy przez długi czas były postrzegane jako stabilizator dla całej strefy euro. Dziś same zaczynają wysyłać sygnały ostrzegawcze. Obraz jest niejednoznaczny, ale właśnie to budzi największy niepokój. Gospodarka nie załamuje się gwałtownie. Ona powoli traci impet, przy jednoczesnym wzroście presji kosztowe. To kombinacja, która rynkom finansowym kojarzy się bardzo konkretnie.