Dzisiejsze dane PMI z Niemiec przynoszą umiarkowany optymizm co do momentum gospodarki zachodniego sąsiada Polski. Przemysł – barzdo ważny z punktu widzenia Polski radzi sobie nieźle. Wzrost napędza głównie infrastruktura i wydatki na armię. Z kolei sprzedaż detaliczna zaskoczyła sporym spadkiem. Zatem spójrzmy wgłąb dzisiejszych danych z czołowej gospodarki kontynentu.
Styczniowe dane z niemieckiego handlu detalicznego na pierwszy rzut oka wyglądają słabo. Spadek sprzedaży o 0,9% miesiąc do miesiąca to wynik wyraźnie gorszy od oczekiwań rynku. W praktyce jednak trudno mówić o nagłym załamaniu nastrojów konsumenckich. Raczej o powrocie na ziemię po wyjątkowo mocnym grudniu, którego dynamika została później istotnie skorygowana w górę.
Najbardziej ucierpiały wydatki nieżywnościowe. Sprzedaż w tym segmencie spadła o 1,7%, co sugeruje, że gospodarstwa domowe znów zaczęły odkładać decyzje zakupowe, zwłaszcza te większe i mniej pilne. Jednocześnie popyt na żywność pozostał stabilny, a sprzedaż internetowa wzrosła o 2,5%, potwierdzając trwałą zmianę nawyków zakupowych.
Przemysł wychodzi z cienia po niemal czterech latach
Znacznie ciekawszy obraz wyłania się z przemysłu. Lutowy PMI dla niemieckiego przetwórstwa wrócił powyżej granicy 50 punktów, sygnalizując poprawę warunków działalności po raz pierwszy od czerwca 2022 roku. To symboliczny, ale ważny moment dla sektora, który przez ponad trzy lata funkcjonował w trybie defensywnym.
Produkcja wzrosła drugi miesiąc z rzędu, a tempo tego wzrostu było najwyższe od zeszłej jesieni. Równolegle wyraźnie przyspieszyły nowe zamówienia. Co istotne, poprawa nie ograniczyła się wyłącznie do rynku krajowego. Po długim okresie spadków pojawił się także marginalny, ale psychologicznie ważny wzrost zamówień eksportowych.
To właśnie połączenie rosnącej produkcji i odbudowy portfela zamówień wyniosło wskaźnik PMI na poziom 50,9 punktu, z 49,1 w styczniu. Finalne dane okazały się też nieco wyższe, od 50,7 prognoz. W realiach niemieckiej gospodarki to sygnał, że najgorsze może być już za nami.
Zatrudnienie wciąż pod presją, ale napięcia mocy wracają
Nie oznacza to jednak, że przemysł przeszedł w tryb ekspansji bez zastrzeżeń. Zatrudnienie nadal się kurczy, choć tempo redukcji etatów było najniższe od siedmiu miesięcy. Firmy wciąż restrukturyzują działalność i szukają oszczędności, ale skala cięć wyraźnie maleje.
Jednocześnie po raz pierwszy od wiosny 2022 roku zaczęły rosnąć zaległości produkcyjne. To subtelny, lecz istotny sygnał, że zdolności wytwórcze zaczynają być ponownie wykorzystywane intensywniej. W parze z tym idzie stabilizacja zakupów surowców. Po sześciu miesiącach spadków aktywność zakupowa w lutym przestała się kurczyć, a zapasy komponentów i wyrobów gotowych topniały wolniej niż dotąd.
Coraz dłuższe czasy dostaw, notowane już szósty miesiąc z rzędu, również wpisują się w ten obraz. Firmy coraz częściej wskazują na problemy z dostępnością komponentów elektronicznych, co w warunkach rosnącego popytu bywa zapowiedzią kolejnej fazy cyklu.
Presja kosztowa wraca szybciej, niż wielu się spodziewało
Cieniem na poprawiających się wskaźnikach kładą się koszty. Presja inflacyjna po stronie producentów wyraźnie przyspieszyła, osiągając najwyższe tempo od ponad trzech lat. Drożeją surowce, zwłaszcza metale, energia, praca i komponenty elektroniczne. Coraz częściej w ankietach pojawia się też unijny mechanizm CBAM, który zaczyna realnie wpływać na strukturę kosztów niemieckiego przemysłu.
Część firm zdecydowała się na ostrożne podwyżki cen wyrobów gotowych. To pierwszy taki ruch od czterech miesięcy, choć skala wzrostów pozostaje umiarkowana i wciąż poniżej historycznej średniej. Marginesy prawdopodobnie nadal są pod presją, ale sam fakt powrotu do podnoszenia cen ma znaczenie psychologiczne.
Optymizm rośnie, popyt krajowy przejmuje ster
Najciekawszy sygnał płynie jednak z obszaru oczekiwań. Nastroje wśród menedżerów przemysłowych poprawiają się już czwarty miesiąc z rzędu i są najlepsze od początku 2022 roku. Jak zauważa Cyrus de la Rubia z Hamburg Commercial Bank, za tym optymizmem stoją przede wszystkim programy infrastrukturalne oraz gwałtowny wzrost wydatków na obronność.
To one napędzają popyt krajowy, który coraz wyraźniej przejmuje rolę głównego motoru wzrostu. Przez ostatnie pięć miesięcy łączna liczba zamówień konsekwentnie rosła szybciej niż zamówienia eksportowe, co sugeruje strukturalną zmianę w niemieckim modelu wzrostu.
Ogólny obraz koniunktury pozostaje niejednoznaczny, ale nieco bardziej bardziej obiecujący. Konsument wciąż jest ostrożny, handel detaliczny szuka równowagi, ale przemysł zaczyna wychodzić z wieloletniego marazmu. To nie boom, ale możliwe, że bardzo solidny fundament pod trwalsze odbicie.