Naloty na siedziby lodowych gigantów – przez zarzuty o działanie w kartelu i zmowę cenową

Japońska Komisja ds. Uczciwego Handlu (JFTC) przeprowadziła 16 czerwca 2026 roku naloty w siedzibach sześciu największych producentów lodów w Kraju Kwitnącej Wiśni: Meiji, Morinaga Milk Industry, Lotte, Ezaki Glico, Morinaga & Co oraz Akagi Nyugyo. Powodem całej serii działań regulatora są podejrzenia o utworzenie kartelu rynkowego. Zainteresowane firmy miały, mówiąc pokrótce, zmówić się, by wspólne narzucać klientom podwyżki swych lodów – co oczywiście narusza przepisy antymonopolowe, które ma w swym prawodawstwie Japonia. To pierwszy przypadek, gdy JFTC bada zarzuty o zmowę cenową w sektorze produkcji lodów.

Zgodnie z pojawiającymi się doniesieniami, wysocy rangą menedżerowie oraz członkowie kierownictwa zaangażowanych firm przez lata utrzymywali ze sobą ścisłe kontakty, bynajmniej nie ograniczające się do zagadnień towarzyskich. Mieli oni koordynować ze sobą czas i okoliczności wprowadzania podwyżek – przedmiotem postępowania Komisji jest konkretnie jedna, dotycząca podniesienia cen o, przeciętnie, 10 jenów (ok. 0,06 centa) za sztukę.

Komunikacja odbywała się w toku spotkań osobistych oraz za pośrednictwem poczty elektronicznej – co zakrawa na uderzającą pewność siebie liderów branży, biorąc pod uwagę, jak łatwo jest przejrzeć maile wymieniane przez strony. W toku tych spotkań oraz korespondencji uzgadniano zarówno termin, jak i skalę oraz zakres podwyżek. Śledztwo ma ustalić, po pierwsze, czy te ostatnie były uzgodnione i wprowadzane jednocześnie przez wszystkie podmioty, co wskazywałoby na koordynację działań typową dla kartelu.

Po drugie natomiast – czy zainteresowane firmy dopuszczały się manipulacji rynkowej, wykorzystując inflację jako pretekst do podnoszenia cen w wymiarze większym, niż zakres faktycznie uzasadniony wzrostem kosztów.

Japonia w kleszczach kultury konglomeratów i kartelu

Do praktyk tych dochodzić miało w zeszłym roku (przy czym chodzi tutaj o rok finansowy, który w Japonii kończy się w marcu). Rekordowe temperatury latem 2025 r. sprawiły, że Japonia odnotowała rekordową sprzedaż lodów. Mieszkańcy Cesarstwa Wschodzącego Słońca mieli kupić ich wolumen wart 660 milionów jenów (ok. 5,83 miliarda dol.).

Firmy z branży objęte śledztwem – w zasadzie wszyscy przedstawiciele quasi-oligopolu na tamtejszym rynku lodów – przyznały, że w ich siedzibach doszło do przeszukań prowadzonych przez przedstawicieli regulatora. Zadeklarowały one także pełną współpracę z organami śledczymi, co jednak nie musi oznaczać więcej, niż… no deklarację. Podmiotom tym grożą bowiem wysokie kary finansowe oraz narzucone działania naprawcze w odniesieniu do praktyk biznesowych – naturalnie jeśli zarzuty by potwierdzono.

Zdaniem japońskich publikacji medialnych, to pierwszy tak szeroko zakrojony przypadek badania branżowej zmowy cenowej (i pierwszy w ogóle w branży lodów). Może mieć to interesujące konsekwencje w innych sektorach japońskiej gospodarki, w której branżowe, sektorowe czy środowiskowe porozumienia (by wspomnieć choćby słynne i jakże wpływowe tam konglomeraty zaibatsu) oraz nieformalne kontakty uchodziły dotąd nieomal za normę.

Oczywiście ze szkodą dla konkurencji i dynamiki gospodarki, z czym rząd premier Sanae Takaichi zdaje się coraz silniej walczyć.