Od dłuższego czasu sytuacja gospodarcza jest niestabilna, a w ostatnich tygodniach powróciło widmo powrotu wysokiej inflacji. Dane dotyczące rosnących wynagrodzeń i optymistycznych prognoz dotyczących PKB wyglądają dobrze, ale czasem tylko przykrywają realne problemy, które już mają miejsce. Najnowszy raport Krajowego Rejestru Długów ujawnił, że długi to poważny problem dla wielu mieszkańców mniejszych miejscowości. Dlaczego to właśnie tutaj powstaje największe zadłużenie wśród konsumentów?
Mieszkańcy małych miejsceowści mają długi na blisko 12 mld złotych
Optymistyczne dane m.in. na temat stale rosnących wynagrodzeń przykrywają pewne problemy. Jednym z nich jest duże zadłużenie Polaków. Okazuje się, że długi są problemem szczególnie dla mieszkańców małych miejscowości.
Jak wynika z najnowszych danych osoby, które mieszkają w miejscowościach do 20 tys. mieszkańców mają w sumie 11,8 mld złotych długów. To w sumie 29% zaległości finansowych wszystkich konsumentów. Wszystkie zaległości konsumentów to łącznie 40,8 mld złotych. Dłużnicy mają zaległości w bankach, telekomach, u dostawców energii, telewizji, internetu, zarządców mieszkań oraz w innych firmach.
Największe długi wśród mieszkańców wsi i małych miasteczek mają osoby w wieku 46-55 lat. Ta grupa ma również najwyższe średnie zadłużenie, które przekracza 30 tys. zł na osobę. W sumie te osoby mają 3,8 mld zł długów.
Meżczyźni w małych miastach i wsiach w najtrudniejszej sytuacji
Z danych, które przedstawia KRD wynika, że największe problemy finansowe mają mężczyźni, którzy stanowią blisko 70 proc. dłużników na wsiach i w małych miastach. Co więcej, mężczyźni odpowiadają za aż 80 proc. wszystkich zaległości – mają do spłaty 9,3 mld zł. Podczas gdy kobiety muszą spłacić 2,5 mld zł, czyli ok. 21% całej kwoty. Mężczyźni mają do oddania średnio 25,3 tys. zł. W przypadku kobiet jest to 14,3 tys. zł.
Skąd ta dysproporcja? Jak wyjaśnia Jakub Kostecki, wiceprezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso: „W najmniejszych ośrodkach to mężczyźni mają większe możliwości zatrudnienia lub dojazdu do pracy w innych miastach. Posiadając regularne dochody, zaciągają zobowiązania na potrzeby rodziny, takie jak zakupy ratalne czy kredyty gotówkowe i to na nich spoczywa ciężar spłaty. Oni też ponoszą konsekwencje – jeśli nie pokryją zaległości, trafiają do rejestrów dłużników, a wierzyciele chcą od nich wyegzekwować zwrot pieniędzy”.
Długi są ogromne, ale sytuacja się poprawia
Z ostatnich danych KRD wynika również, że 21% Polaków nie posiada żadnych oszczędności. Z kolei 17% deklaruje posiadanie zasobów, które pozwolą przetrwać maksymalnie miesiąc w przypadku utraty dochodu. Ponadto, aż 28% badanych wskazuje, że znacząco ogranicza wydatki, by terminowo płacić rachunki oraz inne zobowiązania finansowe.
Jednocześnie najnowsze badanie sytuacji dłużników wykazało, że liczba dłużników spadła z 578,5 do 541,8 tys. osób. W sumie w ciągu roku ubyło 36,7 tys. dłużników. Przeciętne obciążenie na jedną osobę pozostało natomiast niemal bez zmian i wynosi blisko 21,8 tys. zł. Jak ocenia KRD, to wynik stale rosnących pensji oraz spadku inflacji.
Więcej aktualnych wiadomości gospodarczych:
Długi tej branży przekroczyły 1 mld zł. To tylko wierzchołek góry lodowej
Znowu robi się drogo. Inflacja w kwietniu wyniosła 3,2%. To drożeje najbardziej