Krytycznie niski poziom wód, jedyna elektrownia jądrowa zagrożona. Węgry w kryzysie energetycznym

Elektrownia jądrowa Paks – jedyna siłownia nuklearna, którą posiadają Węgry, obiekt kontrowersji w ostatnich latach (ze względu na inwestycję rosyjskiego Rosatomu) i źródło niemal połowy krajowej produkcji energii elektrycznej – pierwszy raz w historii swojej eksploatacji zostanie zamknięta. Decyzja o wyłączeniu bloków energetycznych obiektu zapadła pod wpływem rekordowo niskiego poziomu wód Dunaju – jego wartość wyniosła 134 cm, o ponad metr niżej od minimalnego poziomu referencyjnego wód rzeki uwzględnionego w oryginalnym projekcie tej elektrowni.

To z kolei oznacza, że niemożliwe stało się bezpieczne pobieranie wody niezbędnej do chłodzenia reaktora, pracy w ramach obiegu roboczego siłowni, a także jako moderatora strumienia neutronów w reaktorach. Są to ciśnieniowe reaktory wodne typu VVER-440, o łącznej mocy wynoszącej około 1888 MW, które Węgry pozyskały ze Związku Sowieckiego w latach 70 ubiegłego wieku. Operator zakładu, spółka MVM Paksi Atomerőmű, zmuszony został do stopniowej redukcji mocy, a następnie całkowitego wyłączenia kolejnych reaktorów. Finalnie dotknie to wszystkie cztery jednostki.

W celu schładzania reaktorów pozostających w trybie zawieszenia wykorzystywane są pompy „Pajtás” – 12 jednostek pracuje ciągłe, cztery pozostają w gotowości, zaś dalsze 13 – w rezerwie. Są to jednak tylko środki bezpieczeństwa. W obecnej chwili Paks generuje obecnie zaledwie 25% swojej nominalnej wydajności – co oznacza utratę niemal 1,5 tys. MW mocy z systemu energetycznego kraju. Perspektywa wyłączenia także reszty, przy rosnącym zapotrzebowaniu (napędzanym przez falę upałów i rosnące potrzeby systemów chłodniczych oraz klimatyzacyjnych) stawia Węgry w pozycji grożącej temu krajowi blackoutem.

UE: wspieramy was…

W reakcji węgierski rząd wezwał większe przedsiębiorstwa do dobrowolnej redukcji poboru prądu w godzinach szczytowego obciążenia sieci, a także nakazał wyłączenie zbędnych urządzeń i instalacji w urzędach. Są to jednak gesty niewystarczające i Węgry zostały zmuszone do masowego importu energii elektrycznej z krajów regionu, głównie z Czech, Polski i Słowacji. Przy tak gwałtownej potrzebie kształtów nabiera pytanie o dostępną przepustowość międzynarodowych i międzysystemowych linii przesyłowych – i czy zdołają one uzupełnić ubytek energetyczny rzędu kilkudziesięciu procent.

A co jeśli chodzi o wspólne unijne działania na polu energetycznym, mającymi być zabezpieczeniem na wypadek takich sytuacji? „Kiedy nadchodzi burza z gradobiciem, co zbiera się najpierw, żyto czy pszenicę? Otóż najpierw zbiera się plenum Komitetu Centralnego” – głosił znany żart z epoki słusznie minionej, który jednak czasem przychodzi na myśl również i dzisiaj. Właśnie w takich sytuacjach jak ta, gdy – w odpowiedzi na błyskawiczny kryzys i Węgry znajdujące się w potrzebie – Komisja Europejska bohatersko zadeklarowała, że „rozważa”… zwołanie nieplanowanego posiedzenia Grupy Koordynacyjnej ds. Elektryczności.