Iran zyskał potężnego sojusznika. ‚Pomożemy, jeśli USA zaatakuje’. O kim mowa?

Główny rzecznik talibów, Zabihullah Mudżahid, w niedzielnym wywiadzie dla pasztuńskojęzycznej rozgłośni radiowej Islamskiej Republiki Iranu złożył deklarację, która może znacząco wpłynąć na układ sił na Bliskim Wschodzie.

Mudżahid jednoznacznie stwierdził, że naród afgański jest gotowy do współpracy z Irańczykami w przypadku amerykańskiej agresji militarnej na ich terytorium. Choć wypowiedź rzecznika była stonowana i ostrożna, wybrzmiało w niej silne przekonanie o konieczności solidarności z sąsiadem w obliczu zagrożenia ze strony zachodniego mocarstwa. Przedstawiciel talibów zaznaczył, że choć jego ugrupowanie nie dąży do wojny i nie popiera rozwiązań siłowych, to w sytuacji kryzysowej nie pozostawi Teheranu bez wsparcia w usuwaniu skutków ewentualnych ataków. Mudżahid przypomniał również, że Iran wychodził już zwycięsko z poprzednich konfrontacji z USA, co ma być dowodem na skuteczność tamtejszego systemu politycznego oraz niezłomność narodu.

Geopolityczne trzęsienie ziemi i sojusz ponad podziałami

Słowa rzecznika padły w szczególnym momencie, gdy napięcie na linii Waszyngton-Teheran sięgnęło zenitu po niedawnych wydarzeniach określanych jako operacja Midnight Hammer. Podczas tego dwunastodniowego starcia powietrznego siły amerykańskie wraz z izraelskimi dokonały nalotów na kluczowe irańskie obiekty nuklearne, co spotkało się z natychmiastową reakcją społeczności międzynarodowej.

Eksperci ds. bezpieczeństwa wskazują, że deklaracja talibów, choć nie jest równoznaczna z formalnym wypowiedzeniem wojny Ameryce, stanowi jasny sygnał ostrzegawczy. Mimo że Teheran oficjalnie nie uznał jeszcze rządu talibów w Afganistanie za jedyną legalną władzę, obie strony utrzymują intensywne kontakty dyplomatyczne i gospodarcze. Współpraca ta zacieśnia się zwłaszcza teraz, gdy administracja Donalda Trumpa zaostrza retorykę wobec irańskiego programu wzbogacania uranu. Analitycy tacy jak Ilan Berman z American Foreign Policy Council zwracają uwagę, że USA unikają bezpośredniej inwazji lądowej w Iranie, pamiętając lekcje z przeszłości, jednak operacje punktowe mogą sprowokować niekontrolowaną eskalację.

Czy Afganistan stanie po stronie Iranu w wielkiej wojnie?

Deklaracja Mudżahida o możliwej pomocy dla Iranu jest interpretowana przez wielu jako próba zbudowania wspólnego frontu antyamerykańskiego w regionie. Rzecznik talibów doprecyzował, że forma tej pomocy zależałaby od konkretnych próśb Teheranu, jednak na ten moment grupa nie zobowiązuje się do bezpośredniego udziału w działaniach odwetowych. Taka postawa pozwala talibom zachować pewną elastyczność dyplomatyczną, jednocześnie demonstrując lojalność wobec regionalnego partnera. Z kolei Iran podkreśla swoje prawo do samoobrony i wskazuje na gotowość do ochrony swojej suwerenności za wszelką cenę.

Nadchodzący szczyt w Genewie i gospodarcza niepewność

Wszystkie oczy zwrócone są teraz na planowane na jutro rozmowy nuklearne w Genewie, które mają być ostatnią szansą na dyplomatyczne zażegnanie kryzysu. Geopolityczny układ sił staje się coraz bardziej skomplikowany, a zaangażowanie Afganistanu w ewentualny konflikt może zdestabilizować cały obszar Azji Środkowej. Jeśli dyplomacja w Genewie zawiedzie, region może stanąć w obliczu pożogi, której skutki odczuje cała globalna gospodarka. Inwestorzy muszą przygotować się na scenariusz, w którym tradycyjne bezpieczne aktywa stracą na znaczeniu, a prym zaczną wieść zdecentralizowane finanse. Ostateczna decyzja o ewentualnym uderzeniu pozostaje w rękach Białego Domu, który musi rozważyć, czy koszt interwencji nie przewyższy potencjalnych korzyści z neutralizacji irańskiego programu jądrowego.

Cała ta sytuacja rzutuje bezpośrednio na rynki finansowe i aktywa cyfrowe, które tradycyjnie reagują na niepokoje o charakterze globalnym. Inwestorzy z uwagą obserwują transfery kapitału, wiedząc, że ewentualne zablokowanie cieśniny Hormuz mogłoby wywindować ceny surowców energetycznych do niewidzianych dotąd poziomów. Warto zauważyć, że w obliczu sankcji i groźby wojny, kraje takie jak Iran coraz śmielej spoglądają w stronę technologii blockchain, aby omijać restrykcje finansowe narzucane przez system oparty na walucie amerykańskiej. Koszty ewentualnego konfliktu szacowane są już teraz na miliardy dolarów, a niektórzy analitycy sugerują, że modernizacja irańskiej armii mogła pochłonąć nawet 90 000 USD na pojedyncze systemy dronowe nowej generacji.