Emmanuel Macron przemawia na WEF w Davos. 'Francja wybrała Chiny’. Co się dzieje?

Prezydent Francji, Emmanuel Macron znany w ostatnim czasie z krytyki Donalda Trumpa przemawia dzień po otwarciu Światowego Forum Ekomomicznego w szwajcarskim Davos. Macron odmówił przyjęcia zaproszenia do Rady Pokoju, przez Donalda Trumpa czym naraził się na wzrost taryf celnych.

Francuski prezydent wszedł na scenę w momencie narastającego napięcia transatlantyckiego, wywołanego zarówno groźbami handlowymi Donalda Trumpa, jak i eskalacją sporu wokół Grenlandii. Choć Macron nie wymienił amerykańskiego prezydenta z nazwiska, jego przekaz jest czytelny.

Europa nie może dłużej funkcjonować w stanie podporządkowania. Mówił m.in.: Potrzebujemy więcej strategicznych inwestycji z Chin w kluczowe obszary gospodarki. Sugeruję nie akceptować powszechnej koncepcji w dzisiejszych czasach tzw. 'prawa silniejszego’. Wyywiad z Macronem trwa.

Paryż ostrzega

Macron ostrzegł, że Stany Zjednoczone prowadzą politykę, która ma na celu „podporządkowanie Europy”, i wezwał Unię do tego, by „nie wahała się używać narzędzi, które ma do dyspozycji”, aby chronić własne interesy. W jego ocenie kluczowym wyzwaniem pozostaje wzmocnienie innowacyjności oraz mobilizacja prywatnego kapitału w strategicznych sektorach, bez czego Europa pozostanie podatna na presję zewnętrzną.

Macron rozpoczął swoje wystąpienie zdaniem o „czasie pokoju, stabilności i przewidywalności”, co wywołało śmiech na sali. Później dodał jednak, że rzeczywistość coraz bardziej przypomina epokę „niestabilności i braku równowagi”, w której konflikt stał się normą. W tym kontekście padła aluzja do Trumpa, gdy francuski prezydent, mówiąc o licznych wojnach trapiących świat w 2025 roku, zauważył z przekąsem, że „słyszy, iż niektóre z nich zostały już zakończone”.

Na zakończenie Macron podsumował swój przekaz zdaniem, które w Davos zapamiętano najbardziej: „Wolimy szacunek od tyranów”. Była to jednoznaczna deklaracja polityczna, sygnalizująca gotowość Francji i w jego wizji całej Europy do twardszej postawy wobec presji z Waszyngtonu.

Prywatne wiadomości i publiczny kryzys dyplomatyczny

Wystąpienie Macrona zbiegło się w czasie z publikacją przez Donalda Trumpa prywatnych wiadomości, w których francuski prezydent wyrażał niezrozumienie dla amerykańskich działań wobec Grenlandii. „Mój przyjacielu, nie rozumiem, co robisz z Grenlandią. Spróbujmy budować wielkie rzeczy” – pisał Macron, proponując jednocześnie zwołanie w Paryżu spotkania w formacie G7 z udziałem m.in. Ukrainy, Danii, Syrii i Rosji na marginesie rozmów.

Ujawnienie tych wiadomości nastąpiło po tym, jak Macron odmówił udziału w inicjatywie „Board of Peace” zaproponowanej przez Trumpa. Reakcja amerykańskiego prezydenta była gwałtowna: zagroził on wprowadzeniem 200-procentowych ceł na francuskie wina i szampany, komentując przy tym, że „nikt go nie chce, bo i tak wkrótce odejdzie z urzędu”.

Strategiczna autonomia i narzędzia nacisku

Pałac Elizejski przed wystąpieniem w Davos jasno skrytykował amerykańską strategię taryfową, uznając ją za antykooperacyjną i nieskuteczną w rozwiązywaniu globalnych nierównowag. Jednocześnie francuscy urzędnicy podkreślali, że obecna polityka USA potwierdza słuszność wieloletnich postulatów Macrona dotyczących europejskiej autonomii strategicznej.

W tym duchu Paryż naciska na możliwość uruchomienia unijnego instrumentu antyprzymusowego, który pozwoliłby ograniczyć działalność amerykańskich firm na rynku europejskim w odpowiedzi na presję handlową. Równolegle Macron pozostaje jednym z głównych architektów europejskiego oporu wobec prób redefinicji porządku bezpieczeństwa wokół Grenlandii.

Grenlandia, Arktyka i logika siły

Spór o Grenlandię ma dla Macrona wymiar nie tylko handlowy, lecz także militarny i geostrategiczny. Francja już zwiększyła swoją obecność wojskową na wyspie, gdzie stacjonuje około 15 żołnierzy, a kolejne zasoby lądowe, powietrzne i morskie są wzmacniane. Prezydent zapowiedział również dodatkowe 36 mld euro wydatków obronnych w latach 2026–2030.

Podczas niedawnego wystąpienia do sił zbrojnych Macron ujął swoją filozofię bezpieczeństwa w słowach: „Aby pozostać wolnym, trzeba być budzącym strach. Aby budzić strach, trzeba być potężnym”. To zdanie dobrze oddaje ton jego polityki w obliczu świata, który staje się coraz bardziej brutalny i coraz mniej przewidywalny. W Davos Macron wystąpił jako lider próbujący zarysować alternatywę wobec amerykańskiej polityki presji.

Jednak pytanie pozostaje otwarte: czy Europa podąży za tą wizją, czy pozostanie podzielona w obliczu narastającej konfrontacji.