Decyzja Sądu Najwyższego USA miała być ciosem w sztandarowy projekt Donalda Trumpa. Zamiast tego wywołała burzę pytań o to, kto na całym zamieszaniu może zarobić najwięcej. W stosunku 6:3 Sąd Najwyższy uznał, że tzw. „Liberation Day tariffs” zostały wprowadzone bez odpowiednich uprawnień. W praktyce oznacza to, że administracja przekroczyła kompetencje, nakładając globalne cła w trybie awaryjnym. I tu zaczyna się prawdziwa historia.
Cła nielegalne? W grze nawet 175 miliardów dolarów
Administracja w trakcie postępowania sądowego sygnalizowała, że jeśli cła okażą się bezprawne, firmy będą mogły ubiegać się o zwroty. Choć piątkowe orzeczenie nie rozstrzyga wprost kwestii refundacji, eksperci z Penn Wharton Budget Model szacują, że mogą sięgnąć nawet 175 miliardów dolarów. To gigantyczna kwota. I to właśnie ona rozpaliła media społecznościowe.
W centrum uwagi znalazł się sekretarz handlu Howard Lutnick, który w chwili ogłaszania decyzji stał obok prezydenta. Problem w tym, że zanim objął urząd, był CEO potężnej grupy finansowej Cantor Fitzgerald. Dziś kierownicze stanowiska w firmie zajmują jego synowie – Brandon i Kyle Lutnick.
Handel prawami do zwrotów. Sprytny model czy konflikt interesów?
W ubiegłym roku „Wired” informował, że Cantor Fitzgerald & Co. analizowała możliwość handlu prawami do przyszłych refundacji ceł. Mechanizm jest prosty: firma może odkupić od przedsiębiorstw prawo do przyszłego zwrotu, na przykład płacąc im 20–30% wartości należnych ceł. Następnie inkasować pełną kwotę, jeśli te zostaną zatwierdzone.
W jednym z cytowanych przez media listów przedstawiciel Cantora miał pisać, że firma ma zdolność obrotu setkami milionów dolarów takich roszczeń. Pierwsze transakcje już zostały przeprowadzone.
I właśnie dlatego w sieci pojawiły się oskarżenia o możliwy konflikt interesów, a nawet insynuacje o insider trading. Część komentatorów twierdzi, że jeśli ktoś wiedział wcześniej o ryzyku unieważnienia ceł, mógł ustawić się po właściwej stronie transakcji. Nie ma jednak dowodów, że Lutnick lub jego rodzina złamali prawo. Sam Cantor Fitzgerald wcześniej podkreślał, że nie „zajmuje pozycji ryzykownych ani nie spekuluje na wyniku sporów prawnych”.
Polityka, pieniądze i bałagan z refundacjami
Sprawa ma jeszcze jeden wymiar. Sędzia ostrzegł, że proces ewentualnych refundacji może być kompletnym „bałaganem”. Donald Trump również zapowiedział lata sporów sądowych w kwestii wypłat. Tymczasem gubernator Kalifornii Gavin Newsom już wezwał do natychmiastowych zwrotów „z odsetkami”, określając cła jako „nielegalny skok na kasę”.
W tle mamy więc klasyczny amerykański miks: wielką politykę i gigantyczne pieniądze. Gdy w grę wchodzi 175 miliardów dolarów, nikt nie stoi bezczynnie.