Dwa potężne tankowce zatrzymane. W tle nielegalna ropa i globalny rynek energii

U wybrzeży Malezji doszło do kolejnego uderzenia w szarą strefę handlu ropą. Tamtejsza agencja egzekwowania prawa morskiego poinformowała o zatrzymaniu dwóch potężnych tankowców. Powód? Nielegalny przeładunek ropy. Lokalne służby zabezpieczyły ładunek wart ponad 512 milionów ringgitów, czyli około 130 milionów dolarów.

Przeładunki na otwartym morzu i nielegalna ropa znów pod lupą

Do interwencji doszło 24 mile morskie na zachód od Muka Head w stanie Penang. Zatrzymanie miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Informacje potwierdziły już zarówno agencja rządowa, jak i lokalne media w Singapurze.

Zatrzymane jednostki znajdowały się w tzw. pozycji sprzężonej. To – według służb – jednoznacznie wskazuje na prowadzenie ship-to-ship transfer, czyli przeładunku ropy bezpośrednio między tankowcami. To powszechnie znana metoda maskowania pochodzenia surowca. Na wodach Azji Południowo-Wschodniej wykorzystuje się ją od lat.

Władze nie ujawniły dokładnego źródła pochodzenia ropy. Podkreślono jedynie, że region wokół Malezji jest jednym z najbardziej aktywnych obszarów nielegalnych transferów. Już w lipcu ubiegłego roku rząd zapowiadał zacieśnienie kontroli i egzekwowanie przepisów dotyczących takich operacji.

Aresztowania kapitanów i wielonarodowa załoga

Zabezpieczone tankowce przewoziły 53 członków załogi. W tym obywateli Chin, Mjanmy, Iranu, Pakistanu i Indii. Jak poinformowały służby, dwaj kapitanowie statków zostali zatrzymani i przekazani do dalszego śledztwa.

Kapitan marynarki Muhammad Suffi Mohd Ramli poinformował, że inspekcję przeprowadzono po zgłoszeniu odebranym przez jednostkę patrolową około godziny 1:00 w nocy czasu lokalnego. Podczas kontroli potwierdzono podejrzenia dotyczące nielegalnych działań.

Tankowce są obecnie badane pod kątem kotwiczenia bez wymaganego zezwolenia. Grozi za to kara do 25 tys. dolarów, a także prowadzenia nielegalnego przeładunku ropy na morzu. To zagrożone jest karą do 50 tys. dolarów na każdą jednostkę.

Śledztwo trwa, a sprawa wpisuje się w szerszy kontekst walki państw regionu z nielegalnym handlem ropą, który – mimo sankcji, kontroli i presji międzynarodowej – wciąż pozostaje realnym elementem globalnego rynku.