Duński gigant transportowy Maersk przygotowuje się na trudny rok 2026 w obliczu prognozowanego spadku zysków i rosnącej nadpodaży na rynku kontenerowym.
Firma ogłosiła że jej zyski mogą spaść nawet o połowę w porównaniu do roku poprzedniego co wywołało natychmiastową i gwałtowną reakcję inwestorów na giełdzie w Kopenhadze. Głównymi czynnikami wpływającymi na te pesymistyczne przewidywania są powrót statków na krótsze trasy przez Kanał Sueski oraz nadmierna liczba nowych jednostek wchodzących do globalnej floty. Chociaż Maersk zaraportował zysk operacyjny za czwarty kwartał 2025 roku na poziomie 1,84 mld USD to prognozy na bieżący rok wskazują na EBITDA w przedziale od 4,5 mld USD do 7 mld USD.
Dla porównania w 2025 roku wskaźnik ten wyniósł 9,53 mld USD co pokazuje skalę nadchodzącego spowolnienia. Dyrektor generalny firmy Vincent Clerc zaznaczył że stopniowe otwieranie szlaków na Morzu Czerwonym uwolni dodatkowe moce przewozowe co nieuchronnie zwiększy presję na stawki frachtowe. Ekspert rynku morskiego Peter Sand z platformy Xeneta zauważa że powrót do żeglugi przez Suez może uwolnić od 6 do 8 procent globalnej zdolności przewozowej co w połączeniu z nowymi zamówieniami na statki stworzy trudne warunki cenowe. Według danych Alphaliner najwięksi przewoźnicy mają obecnie zamówione jednostki o łącznej pojemności blisko 7 milionów kontenerów co stanowi aż 20 procent obecnej światowej floty.
Nadpodaż floty i zmiany w strategii operacyjnej
Sytuację rynkową dodatkowo komplikuje fakt że Maersk zdecydował się na wydłużenie okresu eksploatacji swoich kontenerowców z 20 do 25 lat. Analityk Jyske Bank Haider Anjum wskazuje że decyzja ta stoi w sprzeczności z oczekiwaniami rynku który liczył na częstsze złomowanie starszych jednostek w celu zrównoważenia napływu nowej floty. Zwiększenie trwałości statków oznacza że nadpodaż utrzyma się dłużej a stawki za transport towarów mogą pozostać na niskim poziomie przez wiele miesięcy. Vincent Clerc podkreśla że choć popyt w globalnej gospodarce jest obecnie silny to właśnie strona podażowa kształtuje trudną sytuację sektora żeglugowego. W odpowiedzi na te wyzwania Maersk planuje drastyczne oszczędności w tym redukcję 1000 etatów administracyjnych oraz zmniejszenie programu skupu akcji własnych. Firma zamierza również mocniej postawić na automatyzację i zastosowanie sztucznej inteligencji aby poprawić produktywność i obniżyć koszty operacyjne o około 180 mln USD rocznie. Analitycy z Bank of America ostrzegają że powrót do pełnej przepustowości na Morzu Czerwonym może pogłębić strukturalne problemy branży i doprowadzić do pierwszej od lat rocznej straty giganta.
Co z Polakami?
Maersk jest silnie obecny na polskim rynku i choć ogłosił globalny plan redukcji zatrudnienia to sytuacja lokalnych pracowników zależy od konkretnego działu w którym są zatrudnieni. Szacuje się że w różnych podmiotach grupy w Polsce pracuje obecnie od 1200 do 1500 osób co czyni nasz kraj ważnym ośrodkiem operacyjnym dla tego logistycznego potentata. Największe skupiska pracowników znajdują się w Warszawie oraz w Trójmieście gdzie firma posiada biura operacyjne oraz centra usług wspólnych. W sierpniu 2025 roku Maersk uruchomił w Polsce nowe centrum usług wspólnych które docelowo miało wspierać klientów z całej Europy i zatrudniać ponad 100 specjalistów z wielu krajów. Ogłoszone w lutym 2026 roku zwolnienia obejmujące 1000 osób na całym świecie dotyczą głównie funkcji korporacyjnych i administracyjnych co stanowi około 15 procent etatów w tych konkretnych pionach. Oznacza to że redukcje mogą dotknąć polskie biura w obszarach finansów oraz kadr jednak firma podkreśla że proces ten ma na celu przede wszystkim eliminację duplikujących się stanowisk i optymalizację kosztów.
Stabilność w centrach logistycznych i morskich
Mimo planowanych cięć pracownicy operacyjni w polskich centrach dystrybucyjnych oraz w terminalach morskich wydają się być w bezpieczniejszej sytuacji niż kadra biurowa. Maersk od lat inwestuje w infrastrukturę w Polsce czego przykładem jest rozbudowa centrum dystrybucji farmaceutycznej czy strategiczna współpraca z gdańskim terminalem Baltic Hub. Warto zauważyć że choć sojusz 2M z udziałem Maersk wygasł w styczniu 2025 roku to nowa współpraca pod nazwą Gemini Cooperation z firmą Hapag-Lloyd ma przynieść stabilizację połączeń z Azją. Inwestycje w nowoczesne centra logistyczne i magazyny w regionie Mszczonowa oraz Warszawy sugerują że firma wciąż widzi w Polsce kluczowy punkt na mapie europejskich łańcuchów dostaw. Vincent Clerc dyrektor generalny grupy zaznaczył że cięcia budżetowe mają na celu poprawę efektywności poprzez szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji co może oznaczać zmianę charakteru pracy dla wielu osób w polskich oddziałach.
Przyszłość polskiej kadry w obliczu globalnych zmian
Polscy pracownicy Maersk muszą liczyć się z tym że firma przechodzi obecnie głęboką transformację w kierunku pełnej cyfryzacji i ujednolicenia swoich struktur. Analitycy wskazują że chociaż globalne zatrudnienie w grupie spadło w ostatnich latach z poziomu 110 000 do około 100 000 osób to Polska pozostaje atrakcyjnym miejscem do lokowania procesów biznesowych ze względu na wysoką jakość kadr. Nowy dyrektor zarządzający na Europę Guillaume Sauzedde który przejął stery w styczniu 2026 roku zapowiedział dalszą modernizację sieci logistycznej co może otwierać nowe możliwości dla specjalistów od IT i zarządzania danymi. Jednocześnie firma tnie wydatki na marketing i tradycyjne funkcje biurowe co tworzy atmosferę niepewności w działach wspierających. Ostateczna skala zwolnień w naszym kraju nie została jeszcze precyzyjnie określona przez zarząd w Kopenhadze ale proces konsultacji z pracownikami w całej Europie już się rozpoczął.
Geopolityka i niepewne prognozy dla światowego handlu
Eksperci śledzący sytuację zwracają uwagę że sektor transportowy pozostaje papierkiem lakmusowym kondycji światowej gospodarki. Analityk Philip Damas z firmy Drewry zaznacza że powrót na trasę przez Kanał Sueski jest kluczowym czynnikiem wpływającym na koszty paliwa oraz czasy tranzytu w 2026 roku. Choć krótsze trasy są teoretycznie korzystne dla logistyki to ich nagłe udrożnienie może spowodować zatory w portach europejskich które nie będą gotowe na jednoczesne przybycie dużej liczby jednostek. Maersk przewiduje że wzrost globalnego wolumenu kontenerów spowolni do poziomu od 2 do 4 procent w porównaniu do 5 procent odnotowanych w roku ubiegłym. Niepewność potęgują również ryzyka recesyjne w kluczowych gospodarkach zachodnich oraz zmienna sytuacja bezpieczeństwa w regionie Bliskiego Wschodu. Inwestorzy z niepokojem obserwują spadające ceny frachtu z Szanghaju które od szczytu w połowie ubiegłego roku straciły już ponad 40 procent swojej wartości. W obliczu tak dynamicznych zmian Maersk musi balansować między utrzymaniem pozycji lidera a koniecznością radykalnego cięcia kosztów aby przetrwać nadchodzący cykl spadkowy w branży morskiej.