Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych (SCotUS) opublikował we środę precedensowe orzeczenie w sprawie mającej ogromne znaczenie dla praktyki codziennego korzystania z Internetu – którego wpływ sięgnie także poza granicami USA. W jednogłośnym wyroku orzekł na korzyść Cox Communications, dostawcy usług internetowych, którego pozwała grupa ponad 50 największych wytwórni muzycznych, w tym Sony Music Entertainment, Warner Music Group i Universal Music Group.
Sentencja wyroku odrzuca roszczenia o wtórną odpowiedzialność dostawcy Internetu za naruszenia praw autorskich popełniane przez indywidualnych abonentów. Sprawa, zainicjowana pozwem w 2018 roku, dotyczyła rzekomego przyczyniania się Cox do piractwa. Powodowie zarzucali operatorowi, że mimo otrzymania ponad 163 tysięcy powiadomień o naruszeniach nie odcinał dostępu do sieci powtarzającym się sprawcom. Chodziło o nielegalne pobieranie i udostępnianie plików muzycznych objętych ponad 10 tysiącami praw autorskich.
Z początku zarzuty trafiły na podatny grunt. W 2019 roku federalna ława przysięgłych w Alexandrii w stanie Wirginia uznała Cox za odpowiedzialnego zarówno na zasadzie przyczynowej, jak i zastępczej, zasądzając odszkodowanie w wysokości 1 miliarda dolarów. Sąd apelacyjny czwartego okręgu (4th Circuit Court of Appeals) w 2024 roku także podtrzymał odpowiedzialność przyczynową, uchylił jednak część dotyczącą odpowiedzialności zastępczej i nakazał ponowne ustalenie wysokości odszkodowania – potencjalnie do 1,5 miliarda dolarów.
Pozew, co chciał napisać prawo na nowo
Jednak Sąd Najwyższy, w orzeczeniu autorstwa sędziego Clarence’a Thomasa, stwierdził, że sama wiedza dostawcy o naruszeniach nie wystarcza do przypisania mu odpowiedzialności za czyny użytkowników. Odwołując się do precedensów z 1984 roku (Sony Corp. v. Universal City Studios) oraz 2005 roku (MGM Studios v. Grokster), sąd podkreślił, że wtórna odpowiedzialność wymaga intencji zachęcania do naruszeń lub dostosowania usługi wyłącznie do celów pirackich. Brak takich przesłanek oznacza, że Cox nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za treści przesyłane przez dostarczane przezeń połączenia.
Wyrok blokuje próbę narzucenia dostawcom Internetu stałego obowiązku aktywnego monitorowania i ścigania naruszeń praw autorskich. W praktyce powodowie dążyli do modelu, w którym operatorzy byliby zmuszeni do systematycznej inwigilacji ruchu sieciowego abonentów – w tym analizy logów, blokowania kont i raportowania – wyłącznie w interesie korporacji audiowizualnych. Taki mechanizm przekształcałby dostawców w de facto agencje egzekwowania praw własności intelektualnej, z pominięciem standardowych procedur Digital Millennium Copyright Act ograniczonych do reagowania na konkretne powiadomienia.
Ratunek dla swobody Internetu
Sprawa ma ogromne znaczenie systemowe dla swobody korzystania z Sieci – czy tego, co dzisiaj z niej pozostaje. Eliminuje ryzyko prewencyjnego nadzoru nad milionami użytkowników (Cox obsługuje około sześciu milionów abonentów). Bez tego precedensu dostawcy usług internetowych zostaliby obciążeni kosztami i obowiązkami technicznymi, które de facto ograniczałyby neutralność sieci i wprowadzały cenzurę na poziomie infrastruktury. Oznaczałoby to także, że dostawy Internetu w praktyce byliby zmuszeni blokować dostęp do Sieci użytkownikom na podstawie jednostronnych żądań korporacji.
Dla branży technologicznej (Cox był wspierany m.in. przez Google, Amazon, Microsoft oraz administrację Trumpa) orzeczenie stanowi tarczę przed lawiną pozwów o miliardy dolarów. Dla branży audiowizualnej (muzycznej, filmowej) jest kresem prób przerzucenia przerzucaniu ciężaru dbania o ich własne interesy majątkowe na podmioty trzecie. Co istotne, wyrok nie znosi odpowiedzialności za piractwo, lecz wyznacza jej granice zapobiegając de facto przekształceniu dostawców Internetu w prywatne agencje inwigilacyjne działające na zlecenie koncernów audiowizualnych.
. Jest to jeden z najistotniejszych precedensów w prawie cyfrowym od czasu Grokster (2005). W USA, gdzie wyroki Sądu Najwyższego mają status prawa precedensowego, w ogromnym stopniu kształtują one klimat prawny i regulacyjny.