Donald Trump podaje datę końca wojny. Szykujcie się na potężne tąpnięcie

Prezydent USA Donald Trump stwierdził, że zaraz po listopadowych wyborach parlamentarnych spodziewa się zakończenia działań wojennych z Iranem.

Zdaniem amerykańskiego przywódcy Iran nie może już dłużej toczyć konfliktu i za wszelką cenę próbuje wpłynąć na wynik wyborów do Kongresu. W swoim wystąpieniu Trump ostrzegł władze w Teheranie wspominając o aktywności na terenie podziemnego kompleksu Pickaxe Mountain (przypomnijmy, że rejon ten od dłuższego czasu znajduje się pod ścisłym nadzorem amerykańskiego wywiadu). Trump podkreślił, że wszelkie działania na tym terenie spotkają się z natychmiastową odpowiedzią militarną.

Co ciekawe, deklaracje prezydenta USA nie pokrywają się z tym, co na temat wojny mają do powiedzenia jego najbliżsi doradcy. Zdaniem zajmujących tak eksponowane stanowiska polityków jak wiceprezydent JD Vance czy sekretarz stanu Marco Rubio, wojna na Bliskim Wschodzie może przeciągnąć się aż do końca obecnej kadencji prezydenckiej Trumpa, a więc aż do stycznia 2029 roku.

Paraliż szlaków handlowych

Tymczasem z danych śledzących ruch statków wynika, że przepustowość Cieśniny Ormuz wynosi zaledwie siedem statków na dobę. Paraliż tenbezpośrednio podbija koszty paliw na stacjach na całym świecie, uderzając w portfele konsumentów i generując presję inflacyjną.

Sytuacji w regionie nie poprawia również eskalacja drugiego frontu wojennego na Półwyspie Arabskim, gdzie doszło do starć między Arabią Saudyjską a wspieraną przez Iran partyzantką Houti z Jemenu. Saudyjskie służby obrony cywilnej zostały zmuszone do ogłaszania alarmów bombowych dla mieszkańców przygranicznego miasta Chamis Muszait. Z kolei przedstawiciele ruchu Houti przeprowadzili zderzeniowe ataki na saudyjską bazę lotniczą i instalacje wydobywcze. Jest to jeden z najbardziej dotkliwych uderzeń na infrastrukturę największego eksportera ropy naftowej na świecie od czasu wybuchu pełnoskalowego konfliktu amerykańsko-irańskiego.

Poszukiwanie bezpiecznych przystani

Nic więc dziwnego, że długotrwały kryzys militarny i niepewność co do przyszłości zmuszają inwestorów instytucjonalnych do natychmiastowego przedefiniowania swoich strategii. Przewlekłe napięcia polityczne oraz drożejąca energia budzą obawy co do powrotu wysokiej inflacji, co z kolei osłabia zaufanie do tradycyjnych walut fiducjarnych. W takich warunkach kapitał z rynku akcji zaczyna intensywnie przepływać w stronę aktywów o ograniczonej podaży, do których zalicza się fizyczne złoto oraz kryptowaluty. Analitycy są zdania, że trwający pat geopolityczny może stać się powodem wzrostu zainteresowania Bitcoinem. W obliczu rosnącego ryzyka jest on bowiem coraz częściej postrzegany jako niezależny od decyzji banków centralnych rezerwuar wartości, co w kontekście obecnego kryzysu może mocno napędzać jego wycenę.

Przeczytaj o tym, co obecnie dzieje się na rynkach:
Bitcoin broni poziomu 78 000 USD, altcoiny krwawią, ropa idzie w górę
oraz o tym, czy wrzesień jest dobrym miesiącem na zakup własnego „M”:
Sierpniowy boom zaskoczył deweloperów. Co dalej z cenami mieszkań w Polsce?