Czeka nas paliwo na kartki? Kryzys się rozlewa, a ropa znika z rynku szybciej niż ktokolwiek zakładał

Scenariusz z paliwem na kartki wydawał się czymś z podręczników historii. Dziś zaczyna wracać i to szybciej, niż wielu chciałoby przyznać. Najpierw Azja. Indonezja wprowadza limity, maksymalnie 50 litrów dziennie na samochód. Tajlandia szykuje się na podobny ruch. W Bangladeszu sytuacja jest jeszcze poważniejsza: zamknięte uniwersytety, racjonowanie i realne ryzyko, że paliwa po prostu zabraknie. Ale to nie jest już tylko problem „gdzieś daleko”.

Paliwo na kartki? Europa zaczyna mówić o ograniczeniach

Słowenia jako pierwszy kraj w Europie sięga po racjonowanie paliwa. Limit? Taki sam jak w Azji, czyli 50 litrów. Teoretycznie dużo, w praktyce symboliczny sygnał: coś zaczyna się psuć.

Jeszcze ważniejsze są jednak słowa z samego centrum unijnej polityki. Komisarz ds. energii przyznaje wprost, że racjonowanie w UE jest rozważane jako realna opcja. I dodaje coś, co brzmi jeszcze poważniej: to może być długi kryzys, a ceny energii zostaną z nami na wysokim poziomie przez długi czas.

Według danych analityków, globalne straty w produkcji ropy związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie sięgnęły już ponad 130 milionów baryłek. Dzienne ubytki przekraczają 10 milionów baryłek i mogą rosnąć. To nie są liczby, które rynek „przełknie” bez konsekwencji.

Efekt? Ceny zaczynają wariować, a dostawy są przekierowywane tam, gdzie można uzyskać lepszą marżę. Europa już to odczuła. Kilka tankowców z dieslem zmieniło kurs i popłynęło do Azji.

W branży nazywa się to „demand destruction”. Brzmi technicznie, ale oznacza jedno: ludzie przestają kupować paliwo, bo ich na to nie stać albo po prostu nie mają dostępu.

To może się wydarzyć na dwa sposoby. Kontrolowany, przez decyzje rządów (limity, zakazy, restrykcje), albo chaotyczny. Przez ceny, które wystrzelą poza zasięg przeciętnego kierowcy. I tu pojawia się problem, bo niezależnie od formy, efekt dla gospodarki jest bolesny.

Kiedy w Europie skończy się ropa?

Kiedy Europie skończy się ropa? Czas ucieka. Tyle miesięcy spokoju zostało

Słowenia wprowadza limity

W UE zaczyna się racjonowanie paliwa. Pierwszy kraj wprowadził limity

Co dalej? Kilka miesięcy napięcia. Minimum

Analitycy zakładają, że powrót do względnej normalności może zająć od 3 do 6 miesięcy… ale tylko pod warunkiem, że konflikt szybko się zakończy. Jeśli nie, ten scenariusz się rozjeżdża. Bo zamknięte odwierty to nie jest światło, które można po prostu włączyć. Im dłużej są wyłączone, tym trudniej przywrócić produkcję.

Czy sytuacja może uderzyć też w Polskę? Bezpośrednio może jeszcze nie dziś. Ale pośrednio już tak. Bo jeśli Europa zacznie realnie walczyć o paliwo, ceny na stacjach nie będą pytać o granice. I wtedy cały ten „odległy kryzys” stanie się niestety znacznie bliższy.