Ceny ropy na Bliskim Wschodzie szaleją: „150 USD za baryłkę”. Skok cen paliw dotrze do Polski?

Na rynku ropy od wielu dni mamy do czynienia z historycznym rozjazdem cen między regionami. Ropa w Omanie kosztuje dziś prawie 155 dolarów za baryłkę … Po raz pierwszy w historii przekroczyła poziom 150 dolarów. W tym samym czasie ropa w Dubaju jest handlowana jest w okolicach 130 dolarów. Z kolei bardziej 'europejsko-azjatycki’ Brent utrzymuje się przy 102 dolarach … A amerykańska WTI oscyluje wokół 93 dolarów.

Różnica między Omanem a rynkiem ropy w USA sięga już około 65 dolarów, to ponad 60 dolarów na baryłce. Za ten sam prawie surowiec. Jeszcze na początku roku, w styczniu i lutym, spread (różnica między ceną kupna, a ceną sprzedaży) między głównymi benchmarkami wynosił tylko ok. 5 dolarów... Od tego czasu wzrósł dwunastokrotnie. To prawdziwa anomalia i sygnał bardzo głębokiej nierównowagi.

Aktualnie baryłki Brent i WTI wciąż odzwierciedlają głównie warunki podaży w USA i Europie. Tymczasem realne zakłócenia koncentrują się na Bliskim Wschodzie. Rynek fizyczny już to wycenia, ale finansowy jeszcze nie. Jeśli problem z podażą trwać będzie dłużej, arbitraż i zakłócenia produkcji prowadzić mogą stopniowo do zrównania cen.

To oznaczałoby perspektywę wzrostu o blisko 40% z obecnych poziomów dla Brent. Ceny diesla na stacjach w Polsce mogłyby przekroczyć nawet 10 zł za litr. Jeśli dodamy do tego oczekiwany ETS2, perspektywa cen energii w Polsce nie wygląda optymistycznie.

Atak na South Pars tylko pogłębia chaos

Katalizatorem ostatniego ruchu był atak na instalacje gazowe South Pars, największego złoża gazu na świecie. Po tych doniesieniach ropa Brent skoczyła do prawie 110 USD za baryłkę. Równolegle wzrosły ceny gazu.

Oficjalnie Iran twierdzi, że pożar w kompleksie petrochemicznym został opanowany, ale skala uszkodzeń pozostaje niejasna. Rynek musi działać na niepełnych informacjach, a wtedy premia za ryzyko rośnie automatycznie.

Do tego dochodzi retoryka militarna. Teheran zapowiada „zdecydowaną odpowiedź” i sugeruje możliwość odwetu na infrastrukturze energetycznej przeciwników. Zaatakował m.in. Arabię Saudyjską. Takie komunikaty zawsze działają jak paliwo dla rynku.

Cieśnina Ormuz kluczem do wszystkiego

Sedno problemu pozostaje niezmienne: cieśnina Ormuz. Dopóki ten szlak pozostaje zablokowany lub ograniczony, globalny rynek ropy funkcjonuje w trybie kryzysowym. Jeśli sytuacja się nie poprawi, obecny rozjazd cen zacznie się zamykać. Nie dlatego, że ropa na Bliskim Wschodzie stanieje, ale dlatego, że Brent i WTI będą musiały nadrobić. Wraz z wyczerpywaniem zapasów w USA i Europie ceny na Zachodzie zaczną rosnąć, by odzwierciedlić realny niedobór surowca.

Globalny rynek ropy po prostu nie jest w stanie długo funkcjonować przy poważnych zakłóceniach w regionie, który odpowiada za znaczną część podaży. Konsekwencje wychodzą daleko poza samą ropę. Iran wstrzymał dostawy gazu do Iraku, aby zabezpieczyć własne potrzeby. To zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że aż 94 proc. produkcji gazu w Iranie konsumowane jest lokalnie.

Równocześnie Katar, który eksploatuje tę samą strukturę geologiczną pod nazwą North Dome i odpowiada za około jedną piątą globalnej produkcji LNG, wstrzymał produkcję już wcześniej w marcu. To ruch, który w normalnych warunkach wywołałby panikę na rynku gazu.

Nieprzypadkowo przedstawiciele Kataru mówią wprost o zagrożeniu dla globalnego bezpieczeństwa energetycznego. To nie jest już tylko regionalny konflikt. To sytuacja, która może przedefiniować przepływy energii na świecie.

Najważniejsze jest jedno: obecne ceny Brent i WTI mogą być mylące. Pokazują stan „tu i teraz” w systemie, który jeszcze korzysta z zapasów i względnej stabilności poza regionem konfliktu. Poza tym mamy doczynienia z rekordowym uwolnieniem rezerw, sięgającym blisko 550 mln baryłek.

Mimo to rynek fizyczny już wysyła sygnał ostrzegawczy. Oman po 150 dolarów to nie jest przypadek. To cena strachu i realnego niedoboru. Jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie szybko odblokowana, świat będzie musiał dostosować się do nowej rzeczywistości. Czyli do naprawdę drogiej ropy i uderzenia w koniunkturę gospodarczą.