Ceny ropy i gazu niebawem zanurkują? Sekretarz energii USA uspokaja rynki. Przeważy ten czynnik

Administracja USA sygnalizuje, że obecny skok cen energii może mieć charakter przejściowy, o ile uda się szybko przywrócić pełną żeglugę przez jedną z najważniejszych arterii energetycznych świata. Według sekretarza energii Chris Wright, ceny ropy i gazu zaczną spadać, gdy Stany Zjednoczone zniszczą zdolność Iranu do atakowania tankowców w Cieśninie. W wywiadzie dla Fox News Wright stwierdził, że amerykańskie działania militarne systematycznie ograniczają zdolności Iranu.

Wright uspokaja. Czy słusznie?

Jak podkreślił, tempo nieszczenia wrogi dronów i rakiet balistycznych ma wzrosnąć w najbliższych dniach. Celem jest przywrócenie normalnego przepływu ropy, gazu ziemnego, nawozów oraz innych surowców eksportowanych z regionu Zatoki Perskiej. Zdaniem Wrighta proces stabilizacji powinien potrwać tygodnie, a nie miesiące.

Jak zaznaczył, jeden duży, amerykański tankowiec przepłynął już przez cieśninę bez żadnych incydentów. W normalnych warunkach przez Ormuz przepływa dziennie około 100 tankowców i statków handlowych. Przez Cieśninę miały przepłynąć też dwie chińskie jednostki – tzw. suche masowce, przewożące sypkie surowce jak węgiel, czy zboża.

Wydaje się, że Iran nie będzie zagrażał chińskim jednostkom. Podkreślił, że celował będzie tylko w izraelskie i amerykańskie. Na takim układzie w teorii może zyskać Pekin… Poprzez osłabienie głównego 'konkurenta’, jakim są Stany Zjednoczone. Pod warunkiem, że Iran naprawdę będzie zdolny do stworzenia w Cieśninie stałego zagrożenia.

Wąskie gardło globalnej energetyki

Znaczenie cieśniny Ormuz dla globalnych rynków energii trudno przecenić. Szacuje się, że przez ten wąski szlak morski przechodzi około 20% światowych dostaw energii. Każde zakłócenie ruchu natychmiast przekłada się na ceny ropy i paliw na całym świecie. To właśnie obawy o bezpieczeństwo żeglugi po wybuchu wojny z Iranem doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen surowców energetycznych.

Amerykańska ropa przekroczyła poziom 91 dolarów za baryłkę, a brent ponad 92 USD. W Stanach Zjednoczonych średnia cena benzyny sięgnęła około 3,46 USD za galon według danych GasBuddy. Dla administracji Donald Trump rosnące ceny paliw są szczególnie wrażliwym tematem politycznym. Zwłaszcza biorąc pod uwagę zbliżające się wybory uzupełniające do Kongresu – jesienią.

Trump wygrał drugą kadencję w Białym Domu między innymi obietnicą obniżenia kosztów życia i walki z inflacją. To właśnie tania benzyna była jednym z centralnych elementów jego przekazu wyborczego. W obliczu zbliżających się listopadowych wyborów środka kadencji, które zdecydują o kontroli nad Kongresem, presja polityczna wokół cen energii rośnie. Presję tą czuje także na sobie Pentagon. Szybkie zwycięstwo – choćby 'taktyczne’ i udrożnienie w Ormuz to teraz wydaje się dwa priorytety Trumpa.

Rezerwy strategiczne na razie w odwodzie

Na razie administracja nie zdecydowała się na sięgnięcie po strategiczne rezerwy ropy. Trump niedawno zlecił ich powolne odbudowywanie. To właśnie tzw. Strategic Petroleum Reserve był w przeszłości wykorzystywany do łagodzenia zakłóceń w dostawach surowca, jednak według Wrighta taki krok nie jest obecnie konieczny. Sekretarz energii podkreślił w programie „Face the Nation” w CBS, że rząd jest gotowy użyć rezerw, jeśli sytuacja tego wymaga.

Jednocześnie zaznaczył, że obecny problem ma przede wszystkim charakter logistyczny. Wiele rafinerii, które potrzebują dodatkowej ropy, znajduje się w Europie i Azji, co komplikuje szybkie wykorzystanie zapasów zgromadzonych w Stanach Zjednoczonych. Prezydent Trump również bagatelizował potrzebę natychmiastowego uwolnienia rezerw.

W rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One powiedział, że Stany Zjednoczone dysponują ogromnymi zasobami ropy i że sytuacja na rynku powinna się stosunkowo szybko ustabilizować. Dla inwestorów i analityków rynku energii kluczowe będzie to, czy rzeczywiście uda się szybko przywrócić pełną żeglugę przez Ormuz. Jeśli tak się stanie, presja na ceny ropy może zacząć słabnąć równie szybko, jak się pojawiła. Jeżeli jednak zakłócenia utrzymają się dłużej, globalny rynek energii będzie musiał funkcjonować w warunkach awaryjnych.