Była analityczka Banku Anglii, specjalizująca się w bezpieczeństwie finansowym, oficjalnie zaapelowała do władz banku centralnego o przygotowanie scenariuszy kryzysowych na wypadek potwierdzenia istnienia inteligentnego życia pozaziemskiego. Nie w formie publicystycznej prowokacji, ale w bezpośrednim liście skierowanym do gubernatora Banku Anglii.
Autorka apelu przez dekadę pracowała w banku centralnym, zajmując się analizą zdarzeń o niskim prawdopodobieństwie, lecz wysokim potencjale destabilizacji gospodarki. Jej stanowisko jest jednoznaczne: jeśli dojdzie do oficjalnego, trudnego do podważenia komunikatu ze strony władz Stanów Zjednoczonych, skutki dla systemu finansowego mogą być natychmiastowe i gwałtowne.
Od teorii spiskowych do agendy politycznej
Jeszcze kilka lat temu narracja o ukrywaniu przez rządy informacji o UFO funkcjonowała głównie na obrzeżach debaty publicznej. Sytuacja zmieniła się wraz z serią wypowiedzi wysokich rangą przedstawicieli amerykańskiej administracji oraz odtajnieniem części dokumentów wojskowych.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio publicznie przyznał, że amerykańskie służby odnotowały wielokrotne przypadki obecności niezidentyfikowanych obiektów w pobliżu obiektów o znaczeniu strategicznym, w tym instalacji nuklearnych, i że nie były to konstrukcje należące do USA.
Podobne stanowisko zajmowali senator Kirsten Gillibrand oraz były dyrektor wywiadu narodowego James Clapper. W Wielkiej Brytanii ujawniono archiwalne materiały wskazujące, że wojsko analizowało możliwość pozyskania technologii „pozaziemskiego” pochodzenia, uznając ją za potencjalnie przewyższającą znane rozwiązania inżynieryjne.
Równolegle trwa w USA proces stopniowej deklasyfikacji materiałów dotyczących zjawisk określanych dziś jako UAP, czyli niezidentyfikowane zjawiska powietrzne. Zatem UFO to już nie język kultury masowej, ale nowa terminologia administracyjna.
Rynek finansowy a szok ontologiczny
Kluczowym argumentem przedstawionym w liście do gubernatora Banku Anglii nie jest kwestia naukowa, lecz psychologiczna. Oficjalne potwierdzenie istnienia technologicznie zaawansowanej, nieludzkiej inteligencji oznaczałoby zakwestionowanie podstawowych założeń, na których opiera się porządek polityczny i gospodarczy. Dla rynków finansowych byłby to przypadek bez precedensu.
Autorka ostrzega przed skrajną zmiennością cen aktywów, wynikającą z niemożności zastosowania jakichkolwiek znanych modeli wyceny. Inwestorzy mogliby reagować zarówno paniczną ucieczką od ryzyka, jak i euforyczną spekulacją, opartą na oczekiwaniach technologicznego przełomu. W obu wariantach kluczowym problemem byłaby utrata punktów odniesienia.
Run na banki i paraliż systemów płatniczych
Najbardziej pesymistyczny scenariusz zakłada szybki spadek zaufania do instytucji państwowych i finansowych. Według byłej analityczki banku centralnego wystarczyłoby kilka godzin od oficjalnego komunikatu, by doszło do masowych wypłat depozytów. Przy braku dostępu do gotówki i zakłóceniach w systemach płatniczych ryzyko eskalacji niepokojów społecznych byłoby realne.
W jej ocenie problemem nie byłoby samo istnienie obcej cywilizacji, lecz poczucie, że rządy i banki centralne nie mają kontroli nad sytuacją lub nie były odpowiednio poinformowane. To właśnie brak wiary w zdolność instytucji do zarządzania kryzysem mógłby stać się katalizatorem destabilizacji.
Bezpieczne aktywa pod znakiem zapytania
W liście wskazano również na możliwość nietypowych reakcji inwestorów na rynku aktywów uznawanych za bezpieczne. Złoto i metale szlachetne mogłyby początkowo przyciągnąć kapitał, jednak równie prawdopodobny jest scenariusz odwrotny. Pojawienie się spekulacji o dostępie do zaawansowanych technologii kosmicznych mogłoby podważyć przekonanie o trwałej rzadkości tych surowców.
Część uczestników rynku mogłaby przenieść kapitał do aktywów cyfrowych, zwłaszcza bitcoina, postrzeganego jako niezależny od struktur państwowych i bankowych. Taki ruch oznaczałby dodatkowe osłabienie zaufania do walut fiducjarnych i obligacji skarbowych.
Dlaczego bank centralny miałby się tym zajmować
Autorka apelu podkreśla, że banki centralne od lat przygotowują się na zdarzenia skrajne: pandemie, cyberataki, kryzysy energetyczne czy wojny handlowe. Scenariusz związany z ujawnieniem informacji o UAP wpisuje się w tę samą kategorię ryzyk systemowych, choć jego źródło jest nietypowe.
Nie chodzi o przewidywanie kontaktu z obcą cywilizacją, lecz o gotowość na reakcję rynków na komunikat, który wywołałby masowy szok poznawczy. Z perspektywy stabilności finansowej pominięcie takiego ryzyka byłoby, jak argumentuje była analityczka, przejawem nieodpowiedzialności, a nie zdrowego sceptycyzmu.
Wnioski: granica między absurdem a zarządzaniem ryzykiem
Bank Anglii oficjalnie odmówił komentarza, co samo w sobie wpisuje się w standardową praktykę instytucji centralnych. Jednak fakt, że tego typu argumenty pojawiają się w formalnej korespondencji osób z doświadczeniem w bankowości centralnej, pokazuje, jak bardzo zmienił się kontekst debaty.
Współczesna polityka monetarna coraz częściej musi mierzyć się z ryzykami, które nie mają precedensu w danych historycznych. W takim świecie granica między tym, co „niemożliwe”, a tym, co „nieprzewidziane”, staje się coraz cieńsza. A dla systemu finansowego to właśnie te drugie zdarzenia bywają najbardziej kosztowne.