Akcje z branży oprogramowania odbijają. Anthropic nagle zaczął się podobać?

Jeszcze kilkanaście godzin temu sektor oprogramowania wyglądał na jedno z głównych pól minowych amerykańskiego rynku akcji. Inwestorzy zaczęli na poważnie kalkulować scenariusz, w którym coraz bardziej autonomiczna sztuczna inteligencja podcina fundamenty klasycznego modelu SaaS. Wyceny poleciały w dół szybko i bez sentymentów. Teraz jednak narracja zaczyna się zmieniać, a wtorkowa sesja przyniosła pierwsze wyraźne oznaki stabilizacji.

Impulsem do wzrostu okazały się nowe partnerstwa ogłoszone wokół narzędzi AI rozwijanych przez Anthropic. Rynek odebrał je nie jako zapowiedź rewolucyjnej destrukcji. Raczej jako sygnał, że najwięksi gracze technologiczni znaleźli sposób, by sztuczną inteligencję włączyć do istniejących modeli biznesowych… Zamiast pozwolić jej je zdemolować.

Odbicie tam, gdzie bolało najbardziej

Na parkiecie było to widać niemal natychmiast. Akcje Salesforce rosną po informacji, że spółka pracuje nad wtyczkami opartymi na najnowszych rozwiązaniach AI Anthropic. DocuSign poszedł w górę z tego samego powodu… Z kolei Intuit zanotował umiarkowany wzrost po zapowiedzi tworzenia niestandardowych agentów AI we współpracy ze startupem z San Francisco.

Lepszy sentyment objął cały sektor. ETF iShares Expanded Tech-Software Sector ETF, będący szerokim barometrem spółek software’owych, zyskał około 2%. To niewiele w skali hossy, ale wystarczająco dużo, by przerwać serię nerwowych wyprzedaży. Niedawno premiera narzędzi prawnych Anthropic wywołała globalną wyprzedaż akcji spółek software’owych i usługowych o łącznej wartości blisko 830 miliardów dolarów w zaledwie sześć sesji.

Inwestorzy nadal boją się prostego scenariusza: skoro AI potrafi pisać, analizować i podejmować decyzje, to po co płacić abonament za drogie oprogramowanie pośredniczące. Wtorkowe ogłoszenia zaczęły ten strach rozbrajać. Nowa oferta Anthropic jasno stawia na integrację, nie na wypieranie.

Chodzi o to, by Claude współpracował z istniejącymi systemami, automatyzując wybrane procesy, ale pozostając częścią większego ekosystemu. Jak zauważył Adam Crisafulli z Vital Knowledge, ryzyko dla firm SaaS nie znika. Nadal istnieje zarówno na poziomie nagłówków, jak i realnej presji na modele przychodowe. Widzimy jednak, że rynek zaczął dostrzegać scenariusz ewolucji zamiast nagłego zerwania.

AI jako wtyczka, nie buldożer

Anthropic zaprezentował we wtorek dziesięć nowych sposobów integracji swojej technologii z kluczowymi procesami korporacyjnymi. Od przeglądu transakcji w bankowości inwestycyjnej i analizy portfeli w zarządzaniu majątkiem, po zastosowania w HR, takie jak generowanie materiałów onboardingowych.

Do tego dochodzą narzędzia dla private equity, zespołów inżynieryjnych i projektowych oraz możliwość bezpośredniego łączenia Claude’a z popularnym oprogramowaniem biurowym, w tym Google Calendar i Gmail.

Dla rynku to ważny sygnał. Zamiast wizji AI jako autonomicznego bytu, który odbiera klienta dotychczasowym dostawcom oprogramowania, pojawia się obraz technologii działającej jak inteligentna nakładka. Taka, która zwiększa produktywność użytkownika, ale nie eliminuje całego zaplecza systemowego.

Wall Street i krótka pamięć strachu

Nie bez znaczenia jest też szersze tło makroekonomiczne. Ostatnie dane o nastrojach konsumenckich w USA sugerują, że gospodarka zwalnia, ale nie wpada w recesyjny dół. W takim środowisku rynek akcji naturalnie szuka tematów, które pozwalają odzyskać narrację wzrostową. AI, jeśli przestaje być postrzegana jako zagrożenie dla przychodów, a zaczyna jako narzędzie do ich obrony, idealnie się w to wpisuje.

Warto jednak zachować proporcje. Wsparcie dla sektora software nie oznacza, że wszystkie obawy zniknęły. Modele SaaS będą musiały się zmieniać, marże mogą być pod presją, a część firm nie przejdzie tej transformacji suchą stopą. Różnica polega na tym, że inwestorzy przestali zakładać scenariusz totalnej zagłady.

Wtorkowe odbicie wygląda raczej na zawieszenie broni niż trwały rozejm. Partnerstwa z Anthropic pokazują jednak, że droga współpracy jest realna i, przynajmniej na razie, bardziej opłacalna niż frontalna konfrontacja. Dla Wall Street to wystarczy, by na chwilę odłożyć najczarniejsze scenariusze do szuflady.