Nadchodzący tydzień na rynkach będzie testem dla dwóch najważniejszych narracji ostatnich miesięcy: wiary w odporność amerykańskiej gospodarki i przekonania, że globalna inflacja znów zaczyna tracić impet. W centrum uwagi znajdą się dane z USA, chiński pakiet aktywności gospodarczej oraz początek sezonu wyników na Wall Street, gdzie jako pierwsze przemówią największe banki. Dla inwestorów nie będzie to więc zwykły kalendarz makro, ale sprawdzian, czy wyceny akcji, dolar i rentowności obligacji nie wybiegły za daleko przed fakty.
Key takeaways
- Inflacja CPI i PPI z USA zdecydują, czy rynek może nadal liczyć na łagodniejszą ścieżkę Rezerwy Federalnej, czy będzie musiał ponownie wycenić ryzyko dłuższego utrzymania wysokich stóp.
- Dane z Chin pokażą, czy eksport i produkcja przemysłowa nadal maskują słabość konsumenta, co ma znaczenie dla surowców, spółek cyklicznych i europejskiego przemysłu.
- Wyniki JPMorgan, Bank of America, Goldman Sachs, Morgan Stanley, Netflixa i GE Aerospace będą równie ważne jak dane makro, bo pokażą kondycję kredytu, konsumenta, reklamy, streamingu i popytu przemysłowego.
Poniedziałek 13 lipca: cisza przed inflacyjnym uderzeniem
Poniedziałek nie przynosi publikacji makroekonomicznych, które same w sobie mogłyby przestawić globalny rynek. W USA zaplanowano miesięczny raport budżetowy oraz wystąpienia przedstawicieli Fed, ale inwestorzy potraktują ten dzień raczej jako rozbieg przed wtorkowym odczytem inflacji CPI. To ważne, bo przy napiętych wycenach akcji brak danych nie oznacza braku ruchu.
Dla Polski początek tygodnia również wygląda spokojnie. Brak krajowych publikacji o ciężarze inflacji, sprzedaży detalicznej czy produkcji przemysłowej oznacza, że złoty będzie bardziej zależny od globalnego sentymentu, dolara i rentowności obligacji niż od lokalnych impulsów. W takim otoczeniu inwestorzy patrzą,, czy rynki bazowe wchodzą w tydzień z apetytem na ryzyko.
Na Wall Street kalendarz wyników otworzy Fastenal, traktowany często jako wczesny barometr popytu przemysłowego. To nie jest spółka, która zwykle zmienia kierunek indeksu S&P 500, ale jej komentarz o zamówieniach i kosztach może być pierwszą podpowiedzią przed większymi raportami przemysłowymi.
Wtorek 14 lipca: CPI z USA ustawi ton dla dolara i obligacji
Wtorek jest pierwszym prawdziwym punktem ciężkości tygodnia. Amerykańska inflacja CPI za czerwiec ma według konsensusu spaść do 3,9% rok do roku z 4,2% poprzednio, a w ujęciu miesięcznym obniżyć się do -0,1% po wzroście o 0,5%. Inflacja bazowa ma pozostać przy 2,9% rok do roku, przy miesięcznej dynamice 0,3% wobec 0,2% wcześniej.
Dla rynku obligacji kluczowe będzie nie tylko to, czy CPI spadnie, ale z czego ten spadek będzie wynikał. Jeśli dezinflacja będzie oparta głównie na energii, Fed może zachować ostrożność. Jeśli słabsze okażą się także usługi i komponenty bazowe, dolar może znaleźć się pod presją, a indeksy akcji mogą dostać paliwo z niższych rentowności.
Tego samego dnia Chiny pokażą bilans handlowy, eksport i import. Nadwyżka handlowa ma wzrosnąć do 121 mld USD z 105,43 mld USD, przy wciąż wysokiej dynamice eksportu i importu. Dla Europy to ważny sygnał: mocny chiński eksport może wspierać globalny handel, ale jednocześnie nasila presję konkurencyjną na niemiecki przemysł.
W Australii pojawią się indeks nastrojów konsumentów Westpac oraz zaufanie biznesu NAB. To dane drugiego szeregu, ale przy wrażliwym dolarze australijskim mogą wzmacniać lub osłabiać obraz gospodarki zależnej od Chin i cen surowców.
Na Wall Street zaczyna się właściwy sezon wyników banków. Raportują JPMorgan Chase, Bank of America, Citigroup, Goldman Sachs i Wells Fargo. Konsensus dla Wells Fargo zakłada 1,72 USD zysku na akcję i 21,85 mld USD przychodów, ale rynek będzie patrzył szerzej: na marżę odsetkową, jakość kredytu i komentarze o popycie na pożyczki.
Środa 15 lipca: chiński PKB, amerykański PPI i decyzja Banku Kanady
Środa łączy trzy różne historie, które w praktyce spotykają się na jednym rynku: obligacji. Chiny pokażą PKB za drugi kwartał oraz czerwcową produkcję przemysłową, sprzedaż detaliczną i inwestycje. Wzrost PKB ma wyhamować do 4,4% rok do roku z 5,0%, produkcja przemysłowa ma przyspieszyć do 4,7%, a sprzedaż detaliczna pozostać słaba, z oczekiwanym spadkiem o 0,1% po -0,6% miesiąc wcześniej.
To zestaw danych, który może dobrze pokazać nierównowagę chińskiej gospodarki. Silna produkcja przy słabym konsumencie oznacza, że Pekin nadal bardziej „wypycha” towary w świat, niż buduje popyt wewnętrzny. Dla rynków surowcowych to mieszanka niejednoznaczna: przemysł pomaga metalom, ale słaby konsument ogranicza wiarę w pełne odbicie popytu.
W USA pojawi się inflacja producentów. PPI ma wzrosnąć o 0,2% miesiąc do miesiąca po 1,1% wcześniej, a bazowy PPI o 0,4%, tyle samo co poprzednio. Jeśli PPI będzie wyższy od oczekiwań, rynek może zacząć obawiać się, że presja kosztowa wróci do cen konsumenckich z opóźnieniem.
Bank Kanady ma utrzymać stopę procentową na poziomie 2,25%. Sama decyzja może być mniej istotna niż komunikat: jeśli bank centralny podkreśli ryzyka inflacyjne, dolar kanadyjski może dostać wsparcie; jeśli większy nacisk położy na aktywność gospodarczą, rynek szybciej wróci do scenariusza łagodzenia polityki.
W Europie warto śledzić produkcję przemysłową strefy euro, oczekiwaną na poziomie 0,3% miesiąc do miesiąca wobec 0,1% poprzednio. Dla niemieckiego DAX-a i szerokiego rynku europejskiego to informacja o tym, czy przemysł wychodzi z dołka, czy jedynie korzysta z krótkiego odbicia zamówień.
Na Wall Street uwagę przejmą ASML, BlackRock, Johnson & Johnson, Morgan Stanley, BNY Mellon i PNC. ASML ma pokazać 6,88 USD zysku na akcję i 8,87 mld USD przychodów, więc raport będzie traktowany jako test popytu na sprzęt dla półprzewodników i inwestycje związane ze sztuczną inteligencją.
Europa wciąż zaciska pętle wokół sektora finansowego. Pisaliśmy o tym w artykule Cyfrowe euro już gotowe. Europejski Bank Centralny podał datę
Czwartek 16 lipca: konsument wchodzi na scenę
Czwartek pokaże, czy amerykański konsument nadal niesie gospodarkę. Sprzedaż detaliczna w USA ma wzrosnąć o 0,3% po mocnym majowym wzroście o 0,9%. To odczyt, który rynek akcji lubi interpretować szybko, czasem zbyt szybko: silna sprzedaż wspiera zyski spółek, ale jednocześnie może utrudnić Fed szybkie luzowanie polityki.
Obok sprzedaży pojawią się wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, indeks Philadelphia Fed, zapasy firm i dane z rynku nieruchomości. Osobno te publikacje nie zawsze przesuwają rynek, ale razem tworzą obraz gospodarki po stronie popytu, przemysłu i zatrudnienia. Jeżeli sprzedaż będzie mocna, a rynek pracy stabilny, scenariusz „miękkiego lądowania” dostanie kolejny argument.
W strefie euro inwestorzy dostaną bilans handlowy. To mniej medialna publikacja niż inflacja, ale w obecnym otoczeniu ma znaczenie dla euro: słabszy eksport i presja kosztowa mogłyby przypomnieć, że Europa pozostaje bardziej wrażliwa na ceny energii i globalny handel niż USA.
Czwartek będzie także jednym z najważniejszych dni wynikowych. GE Aerospace ma raportować przed sesją; rynek oczekuje około 1,86 USD zysku na akcję i blisko 11,8 mld USD przychodów. W tym samym dniu wyniki pokażą m.in. UnitedHealth, Abbott Laboratories, TSMC i Netflix. Dla GE Aerospace kluczowy będzie portfel zamówień i marże, dla UnitedHealth koszty medyczne, a dla Netflixa — zaangażowanie użytkowników oraz perspektywy wzrostu w streamingu.
Piątek 17 lipca: ostatni test nastrojów i inflacji w strefie euro
Piątek zamknie tydzień danymi z amerykańskiego rynku nieruchomości, produkcją przemysłową i wstępnym indeksem nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan. Pozwolenia na budowę mają wynieść 1,42 mln, rozpoczęte budowy domów 1,33 mln, produkcja przemysłowa ma wzrosnąć o 0,2%, a indeks Michigan poprawić się do 51 pkt z 49,5 pkt.
To nie są dane tak spektakularne jak CPI, ale często dobrze domykają obraz tygodnia. Rynek nieruchomości pokazuje, jak gospodarka znosi wysokie koszty finansowania, produkcja przemysłowa mówi o kondycji firm, a nastroje Michigan są jednym z barometrów oczekiwań inflacyjnych gospodarstw domowych.
W strefie euro pojawi się finalny odczyt inflacji HICP za czerwiec. Wstępny szacunek Eurostatu pokazał spadek inflacji do 2,8% z 3,2% w maju, a finalna publikacja będzie ważna dla oceny, czy Europejski Bank Centralny może zachować ostrożny ton bez wzmacniania oczekiwań na kolejne zaostrzenie.
Na koniec tygodnia wyniki pokażą m.in. Travelers, Fifth Third Bancorp, Regions Financial i Autoliv. To mniej efektowny zestaw niż banki z wtorku czy Netflix z czwartku, ale dla rynku kredytowego i ubezpieczeniowego nadal istotny: pokazuje, czy presja kosztowa i jakość portfeli kredytowych zaczynają pękać na obrzeżach amerykańskiej gospodarki.
Jeśli inflacja w USA spadnie, lub okaże się zgodna z prognozamu, a spółki potwierdzą odporność zysków, apetyt na ryzyko może się utrzymać. Jeśli jednak CPI lub PPI przypomną o uporczywej presji cenowej, a wyniki banków pokażą pogorszenie kredytu, inwestorzy szybko wrócą do pytania: ile dobrych informacji rynek już zdążył wycenić?