Wystarczy dobrze podrobiona strona internetowa, kilka dokumentów z logo znanej spółki i mail, który wygląda na tyle profesjonalnie, żeby ktoś po drugiej stronie świata przelał pieniądze. W porcie w Rotterdamie, jednym z najważniejszych centrów handlu ropą i paliwami na świecie, od lat działa mechanizm określany jako storage spoofing. To oszustwo polegające na sprzedaży nieistniejącej przestrzeni magazynowej albo nieistniejących zapasów surowców. Brzmi absurdalnie, ale rachunki są bardzo realne.
W epoce AI nie trzeba mieć ropy. Wystarczy… dobrze wyglądać
Według władz portu w Rotterdamie oraz organizacji VOTOB, roczne znane straty traderów wynoszą co najmniej 10 milionów euro. To tylko dolna granica, bo obejmuje zgłoszone przypadki i kwoty, które faktycznie udało się ustalić. W 2025 roku do specjalnej grupy roboczej trafiły podejrzane oferty o łącznej wartości 2,5 miliarda euro.
Mechanizm jest prosty, ale coraz trudniejszy do wykrycia. Oszuści kopiują dane legalnych firm, wykorzystują publicznie dostępne informacje, nazwy, adresy, logotypy, zdjęcia z map i rejestrów handlowych. Potem budują fałszywe strony, wysyłają spreparowane dokumenty, certyfikaty, potwierdzenia i oferty.
Internet ułatwił podszywanie się pod realne firmy. AI tylko dolała benzyny do ognia. Dziś stworzenie profesjonalnie wyglądającej strony, maila albo dokumentu nie wymaga wielkiej organizacji przestępczej. Wystarczy dostęp do narzędzi, które potrafią kopiować język, styl i wizualny porządek świata korporacyjnego.
Najbardziej niepokojące jest to, że oszustwo uderza w sam fundament handlu surowcami, czyli zaufanie do papierów. Ropa może znajdować się tysiące kilometrów od kupującego. Magazyn może być w innym kraju. Transakcja często przechodzi przez pośredników, banki, ubezpieczycieli i dokumenty. Jeśli dokumenty zaczynają wyglądać wiarygodnie, ale nie mają pokrycia w rzeczywistości, cały system robi się podatny na cyfrowe podróbki.
Rotterdam próbuje gasić pożar, zanim spłonie reputacja portu
Władze portu, VOTOB, stowarzyszenie The Commodity Traders i policja morska rozbudowały specjalną grupę do walki ze storage spoofingiem. Powstała też platforma storagespoofing.nl, która ostrzega przed schematem, zbiera informacje i prowadzi listy podejrzanych stron. Problem jest szerszy niż strata pojedynczego tradera. Legalne firmy magazynowe i handlowe też stają się ofiarami, bo przestępcy używają ich nazw, danych i reputacji. Port traci zaufanie. A w handlu surowcami zaufanie jest walutą prawie tak ważną jak sama ropa.
To właśnie dlatego historia z Rotterdamu jest ciekawsza niż kolejny news o oszustwie internetowym. Pokazuje, że cyfrowa przestępczość wchodzi w najbardziej fizyczne segmenty gospodarki. Nie kradnie już tylko danych z konta, ale sprzedaje magazyny, tanki i baryłki, których nigdy nie było.
Czytaj więcej w dziale gospodarka na Bithub:
Cieśnina zablokowana, ale tankowce przez nią płyną. Co się dzieje w Zatoce Perskiej?
Zablokowane cła znów wskrzeszone. 'Tymczasowe’ orzeczenie przywraca pełen program
AI zderza się ze ścianą: brakuje prądu. Sygnał ostrzegawczy dla rynków?