Z ostatniej chwili: Panika na Wall Street, ropa przebija 100 USD za baryłkę. Inflacja zatopi rynki?

Kontrakty na Wall Street runęły w poniedziałkowym handlu kontraktami terminowymi, a cena amerykańskiej ropy WTI wzrosła do blisko 107 USD. To oznacza skok o około 18% względem ceny zamknięcia z piątku. Ceny w poprzednim tygodniu notowania wzrosły aż o 36%. Był to największy tygodniowy wzrost od momentu rozpoczęcia handlu kontraktami terminowymi na ropę w 1983 roku

Tak potężny wstrząs na rynku energii niemal natychmiast przeniósł się na globalne rynki finansowe. Inwestorzy zaczęli wyceniać skutki ropy drożejącej powyżej 100 dolarów za baryłkę. Kontrakty na Dow Jones Industrial Average spadły o około 806 punktów, czyli prawie 2%. Kontrakty na S&P 500 oraz Nasdaq-100 traciły po około 1,5%. Sesja na giełdach w Azji przebiega w bardzo nerwowych nastrojach.

Globalny kapitał redukuje ekspozycję na 'rynki wschodzące’. Fundusz BlackRock poinformował już, że stara się ograniczać nadmierną ekspozycję na ryzyko i zabezpieczać portfele przed możliwymi wstrząsami. Napięcie podsycił Donald Trump. Prezydent USA na TruthSocial zasugerował, że tymczasowy wzrost cen ropy jest „bardzo małą ceną do zapłacenia” za zneutralizowanie irańskiego zagrożenia w regionie.

Według Trumpa wzrost cen ma mieć charakter przejściowy i powinien szybko wygasnąć po zakończeniu operacji militarnych. Na razie jednak rynek reaguje odwrotnie.

Ryzyko rośnie

Droga ropa to przede wszystkim ryzyko stagflacji, przy jednocześnie 'związanych’ rękach Rezerwy Federalnej i innych banków centralnych. Jak banki centralny miałyby luzować politykę monetarną przy skokowym wzroście cen energii a co za tym idzie też usług i transportu? Wysokie ceny energii historycznie ograniczały aktywność gospodarczą…

To oznacza, że jeśli upragnione przez giełdy cięcia stóp nadejdą – prawdppodobnie stanie się to już gdy 'gospodarka będzie na łopatkach’… A to marne pocieszenie. Blokada Cieśniny Ormuz ma potencjał by sparaliżować globalny rynek LNG, ropy, ale także nawozów. Wszystko to może niemal bezpośredni sposób znaleźć odzwierciedlenie w cenach żywności. Czy scenariusz paniki się potwierdzi?

Kluczowe pozostanie jedno. Jak długo potrwa wojna i jak bardzo Izrael i USA ograniczą potencjał militarny Iranu. Aktualnie wydaje się, że na ropie przynajmniej pośrednio korzystają Stany Zjednoczone – osłabiając Europę i Chiny, którzy pozostają globalnymi importerami energii netto. Niemniej jednak przedłużający się konflikt może istotne nadszarpnąć społęczne poparcie dla Trumpa i Republikanów. Biały Dom postawił niemal wszystko na jedną kartę – szybkie zwycięstwo byłoby istotnym sygnałem dla BRICS… Niemożność zwycięstwa również. To oczywiste, że taki wariant nadszarpnąłby 'prymat’.

Konflikt eskaluje

Za nagły wzrost cen odpowiada przede wszystkim eskalacja konfliktu z Iranem oraz rosnące problemy z dostawami ropy z regionu Zatoki Perskiej. Rynek pamięta, jak w roku 2022 ceny ropy wystrzeliły do ponad 130 USD za baryłkę – gdy Rosja rozpoczęła 'operację militarną’ w Ukrainie. Wtedy jednak do istotnych zakłóceń produkcji o globalnej skali nie doszło. Dziś mamy z nią do czynienia. Dziś zatem potencjał do wzrostów wydaje się znacznie większy – jeśli wojna będzie trwała.

Produkcję zaczęły zmniejszać Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Kuwejt, a Irak rozpoczął zamykanie części odwiertów już w ubiegłym tygodniu; produkcja ropy w kraju miała spaść o 70%. Dla rynku oznacza to jednocześnie dwa negatywne czynniki podażowe: utrudniony transport surowca oraz realny spadek produkcji. Rośnie ryzyko kolejnych problemów w infrastrukturze naftowej.

W weekend Arabia Saudyjska przechwyciła i zniszczyła drony lecące w kierunku pola naftowego Shaybah, którego zdolność produkcyjna wynosi około miliona baryłek dziennie. Kilka dni wcześniej królestwo zostało zmuszone do wstrzymania pracy największej rafinerii w Ras Tanura refinery. Rijad próbuje obecnie przekierować część eksportu do portów nad Morzem Czerwonym, aby ominąć zablokowaną Cieśninę Ormuz.

Rynek zaczyna wyceniać skutki dla gospodarki

Konflikt wybuchł ponad tydzień temu po amerykańsko izraelskich uderzeniach na Iran i od tego czasu wciągnął w różnym stopniu już kilkanaście państw regionu. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone mogą rozszerzyć działania militarne na kolejne cele w Iranie. Z kolei prezydent tego kraju Masoud Pezeshkian zapowiedział, że Teheran nie zamierza ustąpić.

Dla rynku energii oznacza to przede wszystkim wzrost niepewności dotyczącej podaży. Już teraz ceny benzyny w Stanach Zjednoczonych osiągnęły najwyższy poziom od sierpnia 2024 roku, a ekonomiści zaczynają mówić o ryzyku ponownego wzrostu inflacji. Goldman Sachs szacuje się, że jeśli cena ropy utrzyma się na obecnym poziomie przez trzy miesiące. Roczna inflacja w USA może wzrosnąć z 2,4 procent w styczniu do około 3 procent w maju.

Napięcie widać także w strukturze rynku terminowego. Różnica między dwoma najbliższymi kontraktami na ropę Brent wzrosła do prawie 5,6 dolara za baryłkę. Jeszcze miesiąc temu wynosiła zaledwie 58 centów. Taki układ, w którym ropa dostępna natychmiast jest znacznie droższa niż dostawy w przyszłości, zwykle oznacza, że rynek obawia się krótkoterminowego niedoboru surowca.

Efekt domina na globalnym rynku paliw

Rosnące ceny energii zaczynają wywoływać reakcję rządów. Władze Chiny poleciły największym rafineriom wstrzymać eksport oleju napędowego i benzyny, aby zabezpieczyć dostawy na rynek krajowy. Z kolei Korea Południowa analizuje możliwość wprowadzenia limitu cen ropy po raz pierwszy od niemal trzydziestu lat.

Na razie rynek reaguje przede wszystkim strachem przed dalszą eskalacją konfliktu. Jeżeli transport przez Cieśninę Ormuz pozostanie zablokowany, a ataki na infrastrukturę energetyczną będą się powtarzać, ceny ropy powyżej 100 dolarów mogą szybko stać się nową normą. W takim scenariuszu konsekwencje odczuje nie tylko rynek energii, ale cała światowa gospodarka.

Droższe paliwa zwiększają koszty transportu, produkcji i logistyki, a ostatecznie uderzają w wydatki konsumentów. Tym razem rynek reaguje szczególnie nerwowo, ponieważ skok cen energii następuje w momencie rosnącej niepewności geopolitycznej. Nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale szerze – w wielu częściach świata.