Z ostatniej chwili: Mocne dane PPI z USA. Spadki na Wall Street, Bitcoin traci. Inflacja i ropa w górę?

Dzisiejszy pakiet danych makro ze Stanów Zjednoczonych jednoznacznie wskazuje, że presja inflacyjna zaczyna odradzać się w gospodarce. Dane cen produkcji nie dają złudzeń – PPI wypadła mocno powyżej prognoz. Indeks Chicago PMI okazał się prawie 10% wyższy, od prognoz, a ceny ropy rosną prawie 3%, ponieważ rynek wycenia rosnące ryzyko eskalacji militarnej na Bliskim Wschodzie. Jeśli dodamy do tego wszystkie obawy o kondycje spółek technologicznych i potencjalnie 'toksyczną’ ekspozycję sektora finansowago na spółki z kredyt tysięcy spółek branży oprogramowania, nie truno dojść do wniosku, że Wall Street ma powody do niepokoju. Jak wypadły dane?

Dane z USA

Inflacja PPI: 2,9% vs 2,6% oczekiwań i 3% poprzednio (0,5% miesięcznie vs 0,3% prognoz i 0,5% poprzednio)

Bazowa PPI: 3,6% r/r vs 3% i 3,3% poprzednio (aż 0,8% miesięcznie, 0,3% oczekiwań i 0,7% poprzednio)

Chicago PMI: 57,7 vs 52,1 i 54 w poprzednim miesiącu

Wydatki konstrukcyjne: 0,3% m/m vs 0,2% prognoz i 0,5% poprzednio

Na Wall Street styczniowe dane o inflacji producenckiej zostały przyjęte z wyraźną rezerwą. Indeks cen producentów dla popytu finalnego wzrósł w styczniu o 0,5 proc. miesiąc do miesiąca, po wzroście o 0,4 proc. w grudniu i 0,2 proc. w listopadzie. W ujęciu rocznym ceny na poziomie hurtowym były o 2,9 proc. wyższe niż przed rokiem. To tempo, które jasno pokazuje, że presja cenowa wciąż krąży w gospodarce, nawet jeśli nie przybiera już tak gwałtownych form jak w poprzednich latach.

Źródłem styczniowego wzrostu były niemal wyłącznie usługi. Ich ceny wzrosły aż o 0,8 proc., co było najsilniejszym ruchem od lipca 2025 roku. Szczególnie wyraźnie wzrosły marże w handlu hurtowym i detalicznym, które podskoczyły o 2,5 proc.

Transport i magazynowanie zdrożały o 1 proc., natomiast pozostałe usługi, po wyłączeniu handlu i logistyki, pozostały bez zmian. W tle widać też duże różnice sektorowe: marże w hurtowej sprzedaży sprzętu profesjonalnego i komercyjnego wzrosły aż o 14,4 proc., podczas gdy ceny oprogramowania systemowego spadły o 12,2 proc.

Towary tanieją, ale inflacja bazowa nie odpuszcza

Zupełnie inny sygnał wysłał segment dóbr. Ceny towarów finalnych spadły w styczniu o 0,3 proc., najmocniej od marca 2025 roku. Kluczową rolę odegrała energia, której ceny obniżyły się o 2,7 proc., w tym benzyna potaniała o 5,5 proc. Spadły również ceny żywności, o 1,5 proc., a wśród nich m.in. jaj, energii elektrycznej, paliw gazowych, owoców oraz etanolu. Jednocześnie widać było presję wzrostową w wybranych niszach, takich jak systemy nawigacji i naprowadzania, których ceny skoczyły o 15,5 proc., a także metale nieżelazne i wieprzowina.

Najważniejszy z punktu widzenia polityki pieniężnej pozostaje jednak wskaźnik bazowy, wyłączający żywność, energię i usługi handlowe. W styczniu wzrósł on o 0,3 proc., notując dziewiąty z rzędu miesięczny wzrost, a w skali roku sięgnął 3,4 proc. To właśnie ten element danych, publikowanych przez U.S. Bureau of Labor Statistics, pokazuje, że inflacja na poziomie producentów wciąż jest zakorzeniona w gospodarce. Dla inwestorów oznacza to chłodny prysznic, a dla Rezerwy Federalnej kolejny argument, by z obniżkami stóp nie spieszyć się bardziej, niż pozwala na to rzeczywistość ekonomiczna.

Wall Street pod presją inflacji i niepokoju wokół sztucznej inteligencji

Piątkowa sesja na nowojorskiej giełdzie była naturalnym dopełnieniem nerwowego tygodnia, w którym inwestorzy coraz wyraźniej redukowali ekspozycję na ryzyko. Główne indeksy zakończyły dzień solidnymi spadkami, reagując zarówno na wyższy od oczekiwań odczyt inflacji producenckiej, jak i na rosnące obawy, że sztuczna inteligencja zaczyna boleśnie ingerować w modele biznesowe całych sektorów usługowych.

Najmocniej ucierpiał Dow Jones Industrial Average, który stracił około 1,6 proc., co przełożyło się na blisko 800 punktów spadku. Nasdaq Composite oraz S&P 500 zniżkowały odpowiednio o około 1 proc., potwierdzając słabość segmentu technologicznego. Nastroje pogarszała świadomość, że mijający tydzień upływał pod znakiem niepewności związanej zarówno z polityką handlową, jak i z realnymi kosztami wdrażania rozwiązań opartych na AI.

AI jako katalizator niepokoju i selektywnej paniki

Iskrą, która dolała oliwy do ognia, była decyzja spółki Block, znanej wcześniej jako Square. Firma zapowiedziała redukcję niemal połowy załogi oraz głęboką przebudowę działalności … Argumentując to gwałtownym postępem automatyzacji i potencjałem sztucznej inteligencji do zastępowania dotychczasowych procesów.

Współzałożyciel spółki, Jack Dorsey, nie krył, że jego zdaniem podobne ruchy staną się wkrótce normą w wielu firmach. Paradoksalnie rynek nagrodził ten komunikat, a akcje Blocka wzrosły w handlu przedsesyjnym o około 20%. To tylko podkreśliło, jak bardzo inwestorzy premiują dziś bezwzględną dyscyplinę kosztową.

Jednocześnie presja sprzedażowa utrzymywała się w szeroko rozumianych usługach, od oprogramowania, przez zarządzanie majątkiem, po nieruchomości komercyjne. Coraz wyraźniej widać, że hasło „AI” przestaje działać jak uniwersalny amulet chroniący wyceny… A zaczyna być traktowane jako czynnik ryzyka, który może wywrócić dotychczasowe struktury przychodów.

Inflacja, ropa i sygnały z korporacyjnej Ameryki

Makroekonomiczne tło nie sprzyjało uspokojeniu emocji. Styczniowy wzrost wskaźnika PPI o 0,5 proc. miesiąc do miesiąca, wyraźnie powyżej konsensusu… Oraz jeszcze silniejszy wzrost inflacji bazowej producentów o 0,8 proc., przypomniały rynkom, że walka z presją cenową nie została zakończona. W takim otoczeniu trudno liczyć na szybkie złagodzenie polityki pieniężnej, co automatycznie obciąża wyceny akcji.

Dodatkowym czynnikiem ryzyka był nagły skok cen ropy po fiasku rozmów USA z Iranem w Genewie… Oraz decyzjach o ewakuacji części personelu z placówek dyplomatycznych na Bliskim Wschodzie. Kontrakty na Brent podrożały o niemal 3%. To ponownie rozbudziło obawy o koszty energii i ich wpływ na inflację w kolejnych miesiącach.

W tle inwestorzy spoglądają już na kolejne wydarzenia. W weekend rynek pozna pierwszy list do akcjonariuszy nowego prezesa Berkshire Hathaway, Greg Abel… To samo w sobie ma wymiar symboliczny. Zmiana pokoleniowa w jednej z ikon Wall Street przypomina, że amerykański rynek wchodzi w nową fazę. Stare prawdy są coraz częściej kwestionowane, a zmienność staje się stałym elementem krajobrazu.