Z ostatniej chwili: Fatalne dane ISM z przemysłu USA. Ceny rosną, akcje w dół

Raport ISM za sierpień z USA potwierdza to, czego mogli się obawiać wszyscy na Wall Street. Amerykański przemysł bardzo powoli wytraca impet (choć nadal rośnie), przy jednocześnie utrwalającym się wzroście cen. Indeks zatrudnienia rozczarował wyraźnie, zamówienia spadły (mimo oczekiwanego wzrostu), co wskazuje, że raport przynosi „najgorszy” miks, jakiego moglibyśmy się spodziewać. To zestawienie sprawia, że obawy inflacyjne rosną (i słusznie, bo powinny), a wzrost gospodarki staje pod znakiem zapytania. Dla Fed to naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Nic dziwnego, że indeks Nasdaq 100 traci dziś ponad 1,3%, a wobec ryzyk powrotu inflacji umacnia się dolar.

Dane z USA

  • Liczba wakatów JOLTS w USA: 7,271 mln (prognoza: 7,313 mln, poprzednio: 7,359 mln)
  • ISM PMI dla przemysłu w USA: 54,6 pkt (prognoza: 55,2 pkt, poprzednio: 55,6 pkt)
  • Indeks cen płaconych w przemyśle ISM: 71,1 pkt (prognoza: 70,8 pkt, poprzednio: 71,1 pkt)
  • Indeks zatrudnienia w przemyśle ISM: 51,2 pkt (prognoza: 52,5 pkt, poprzednio: 52,8 pkt)
  • Miara nowych zamówień w przemyśle ISM: 53,7 pkt (prognoza: 56,8 pkt, poprzednio: 56,7 pkt)
  • Wydatki na budownictwo w USA: -0,5% m/m (prognoza: 0,0%, poprzednio: -0,1%)

Co pokazały dane?

ISM dla amerykańskiego przemysłu nadal pokazuje ekspansję, ale sierpniowy raport jest wyraźnie słabszy. Główny indeks PMI spadł do 54,6 pkt z 55,6 pkt, a więc przemysł wciąż rośnie, choć wolniej. To „wolniej” przewija się przez sporą część raportu. Najbardziej czytelny sygnał dotyczy cen. Indeks Prices Paid utrzymał się na bardzo wysokim poziomie 71,1 pkt. Zatem to nie wygląda jak wygaszanie presji kosztowej. Firmy nadal widzą drożejące surowce, energię, komponenty i transport, a w komentarzach przedsiębiorców często wracają Iran, cła oraz coraz dłuższe terminy dostaw.

Reszta wskaźników jest już dużo mniej jednoznaczna. Nowe zamówienia spadły do 53,7 pkt z 56,7 pkt, zaległe zamówienia do 51,8 pkt z 55 pkt, a zatrudnienie do 51,2 pkt z 52,8 pkt. Wszystkie nadal pozostają powyżej granicy 50 pkt, więc trudno mówić o załamaniu. Ale impet słabnie. I to akurat w kilku miejscach jednocześnie. Produkcja nadal wygląda relatywnie dobrze. Indeks Production wyniósł 58,3 pkt wobec 58,5 pkt miesiąc wcześniej i pozostaje w ekspansji już dziesiąty miesiąc z rzędu. Jednocześnie komentarze firm są wyraźnie mniej optymistyczne niż w lipcu.

Relacja pozytywnych do negatywnych wypowiedzi dotyczących produkcji spadła z 3,3 do 2,2. Jeszcze bardziej rzuca się w oczy ogólny sentyment. W sierpniu 58% komentarzy przedsiębiorców miało negatywny charakter, a tylko 42% pozytywny. Wśród negatywnych wypowiedzi aż 57% odnosiło się do zmienności cen, 46% do wydłużających się terminów dostaw, 30% do wojny z Iranem, a 29% do ceł. To sporo mówi o tym, czym firmy żyją dziś na co dzień.

Łańcuchy dostaw też zaczynają znowu przeszkadzać. Supplier Deliveries wzrósł do 59,3 pkt i był jedynym głównym komponentem PMI, który poprawił się względem lipca. Tyle że w tym indeksie wyższy odczyt oznacza wolniejsze dostawy. Czyli „poprawa” jest tutaj w praktyce sygnałem większych opóźnień.

Nie wszystko jednak wygląda źle. Zapasy klientów pozostają na niskim poziomie, a ISM zwraca uwagę, że historycznie bywa to pozytywne dla przyszłej produkcji. Nowe zamówienia eksportowe również pozostały powyżej 50 pkt i nawet lekko wzrosły do 53,2 pkt. To sugeruje, że popyt nie znika. Jest raczej bardziej nierówny i mniej przewidywalny.

Największy znak zapytania dotyczy więc tego, czy firmy poradzą sobie z kosztami bez wyraźniejszego uderzenia w zamówienia i zatrudnienie. Na razie pięć z sześciu największych branż przemysłowych nadal się rozwijało, ale udział przemysłowego PKB znajdującego się w kontrakcji wzrósł do 22% z 20% miesiąc wcześniej.

Komentarze firm przemysłowych z USA

Raport ISM nie uspokoił rynków, a widać to również po poniższych komentarzach przedstawicieli poszczególnych branż. Oto one:

Produkty chemiczne

Gospodarka jest irytująca. Przeszkadza w prowadzeniu biznesu, który poza tym radzi sobie dobrze. Tworzymy świetne nowe produkty, ale coraz trudniej konkurować, gdy ceny rosną przez takie czynniki jak cła czy konflikt w Cieśninie Ormuz. Obawiam się, że inflacja wywołana przez te czynniki doprowadzi do spadku sprzedaży i ograniczy siłę nabywczą naszych klientów. Nazwijmy to wprost: inflacja. W pewnym momencie prowadzi ona do spowolnienia gospodarczego albo przynajmniej do realnego bólu dla wielu konsumentów. To kolejny niepewny rok. Drugi z rzędu.

W naszej części biznesu związanej z materiałami budowlanymi rentowność nie odbiega mocno od zeszłorocznej mimo trudnego otoczenia gospodarczego, ponieważ produkty specjalistyczne utrzymały udział w rynku i sprzedaż. Jeśli chodzi o IT, rosnące koszty komponentów zaczęły ograniczać budżety przy planowaniu roku fiskalnego 2027. Mimo tego w dużej mierze udało nam się utrzymać wzrost kosztów blisko historycznej średniej inflacji konsumenckiej.

Komputery i elektronika

Sytuacja w łańcuchach dostaw, szczególnie na rynku elektroniki, wchodzi w kolejny kryzys. Jeszcze większy i bardziej skomplikowany niż podczas COVID-19 i po pandemii. Głównymi powodami są rozwój infrastruktury AI oraz niepewność na rynkach globalnych, zwłaszcza w przypadku ropy i innych kluczowych surowców, związana z wojną na Bliskim Wschodzie i coraz bardziej skomplikowanymi zasadami handlu.

Warunki na rynkach dostaw stają się coraz trudniejsze z powodu inflacji i ograniczonej dostępności produktów. Każdy kolejny miesiąc jest trudniejszy od poprzedniego. Zaczyna to przypominać okres zaburzeń po pandemii COVID-19.

Maszyny

Ceny praktycznie wszystkich towarów nadal rosną. Dostawcy zwracają uwagę, że koszty energii, stali i pracy zwiększają się bardzo szybko. Cały czas próbujemy przesuwać produkcję i źródła dostaw, żeby ograniczać te koszty. Więcej produktów przenieśliśmy do dostawców zagranicznych, żeby zminimalizować wpływ podwyżek cen.

Fotoniczne rozwiązania, szybkie złącza, półprzewodniki i zamówienia rządowe rozwijają się bardzo mocno. Jednocześnie łańcuchy dostaw, zarówno krajowe, jak i globalne, są trudne. Wydłużają się terminy realizacji, a koszty rosną.

Pozostała produkcja

Komentarze w tym miesiącu brzmią podobnie jak w ostatnich miesiącach. Po pierwsze, mamy poważne problemy z dostępnością i cenami surowców intensywnie wykorzystywanych przez sektor AI. Po drugie, ogromną niepewność dotyczącą tego, kiedy zakończy się konflikt z Iranem. Wreszcie potrzecie, kolejną rundę zmian w amerykańskiej polityce celnej. Mimo tych napięć skupiamy się na tym, na co mamy wpływ, a popyt na nasze produkty pozostaje mocny.

Metale podstawowe

Ten miesiąc to jeden wielki chaos. Ceny stali nadal rosną wraz ze spadkiem podaży, aluminium ponownie drożeje po wcześniejszym spadku, a na rynku blach widać wiele luk podażowych. Popyt zachowuje się jak huśtawka. Coraz trudniej cokolwiek prognozować. Jednego jesteśmy właściwie pewni: do końca roku będzie trudno.

Sprzęt transportowy

Wysokie ceny stali i aluminium, związane z cłami nałożonymi na podstawie Section 232, nadal mocno utrudniają utrzymanie rentowności. Niepewność dotycząca przyszłości porozumienia handlowego USA-Meksyk-Kanada jest jednym z głównych tematów rozmów z klientami. Nasza branża została również objęta dodatkowymi cłami wyrównawczymi i antydumpingowymi, co jeszcze bardziej podnosi koszty sprzętu.

Wolumen pozostaje stabilny. Nasz główny klient przenosi jednak część produkcji z zakładów w USA do fabryk w Meksyku.