Poniedziałkowa sesja w Stanach Zjednoczonych rozpoczęła wzrostami, a akcje niemal wszystkich sektorów na NYSE rosną. Jeszcze rano kontrakty terminowe sugerowały dalsze spadki, a inwestorzy przygotowywali się raczej na kontynuację nerwowej wyprzedaży niż odbicie. Wystarczyło kilka słów z Waszyngtonu, by scenariusz odwrócił się o 180 stopni.
Po sygnale Trumpa o „produktywnych rozmowach” między USA a Iranem i decyzji o wstrzymaniu ataków na irańską infrastrukturę energetyczną, rynek natychmiast złapał wiatr w żagle. Indeks Dow Jones Industrial Average na otwarciu wystrzelił o około 900 punktów, czyli blisko 2%. S&P 500 zyskał 1,9%, a Nasdaq Composite wzrósł o ponad 2%. W kulminacyjnym momencie kontrakty na Dow wskazywały nawet ponad 1000 punktów zwyżki.
Jeszcze chwilę wcześniej rynek balansował na granicy korekty, z Dow i Nasdaq tracącymi około 9,8% od swoich szczytów, a S&P 500 będącym 7% poniżej maksimum. Inwestorzy byli wyraźnie „wyprzedani”, czekając na jakikolwiek pretekst do odbicia. Ten pretekst wreszcie się pojawił. Jeśli jednak okaże się nietrwały, już na koniec tego tygodnia akcje mogą wrócić do 'ustawień fabrycznych’ z 2026 roku… Czyli znowu spadać
Ropa hamuje, rynek odżywa
Kluczowym elementem układanki była ropa. W reakcji na sygnały o możliwej deeskalacji konfliktu ceny surowca gwałtownie spadły. Amerykańska ropa WTI potaniała o ponad 9%, schodząc w okolice 88 dolarów za baryłkę, a Brent stracił ponad 10%, zbliżając się do poziomu 100 dolarów i to właśnie ten ruch zdjął z rynku największy ciężar. Drożejąca energia była w ostatnich tygodniach głównym katalizatorem obaw o inflację i potencjalną recesję.
Gdy tylko ceny zaczęły się cofać, kapitał natychmiast wrócił do akcji. Banki jak JPMorgan czy Morgan Stanley rosły odpowiednio o ponad 2% i 3%. Spółki przemysłowe, w tym Caterpillar i Deere, również zyskiwały. Technologia, która wcześniej była pod presją, także odbiła, a akcje Nvidii i Apple rosły o około 2%. Linie lotnicze, szczególnie wrażliwe na ceny paliwa, należały do największych beneficjentów, z Delta i United rosnącymi o 3–4%.
Rynek żyje narracją, ale nie zapomina o ryzyku
Nie można jednak powiedzieć, że rynek kupił ten scenariusz bez zastrzeżeń. Entuzjazm został częściowo ostudzony, gdy irańskie media państwowe zasugerowały brak bezpośrednich rozmów z USA. To wystarczyło, by indeksy oddały część wcześniejszych zysków. To pokazuje, jak krucha jest obecna poprawa nastrojów. Inwestorzy reagują niemal natychmiast na każdy sygnał, ale jednocześnie są świadomi, że sytuacja może się zmienić równie szybko.
Sam Donald Trump podtrzymał optymistyczny ton, mówiąc o „bardzo mocnych rozmowach” i „istotnych punktach porozumienia”. Jednocześnie pozostawił sobie pole manewru, zapowiadając, że jeśli pięciodniowe zawieszenie ataków nie przyniesie efektu, działania militarne zostaną wznowione. W jego słowach pojawiła się nawet sugestia, że w takim scenariuszu USA będą kontynuować bombardowania „bez ograniczeń”.
Rynek próbuje wycenić nie fakty, lecz prawdopodobieństwa. Czy mamy do czynienia z początkiem realnej deeskalacji? Czy to tylko krótkotrwała pauza w konflikcie? Jedno jest pewne: rynek był „ściśnięty jak sprężyna”. Wystarczył minimalny impuls, by wywołać dynamiczne odbicie. Jeśli za tym sygnałem pójdą kolejne kroki w stronę stabilizacji, droga do powrotu indeksów na historyczne maksima nie wydaje się zamknięta. Jeśli jednak napięcia wrócą, równie szybko może wrócić zmienność.