Sytuacja na Wall Street zaczyna przypominać najbardziej dramatyczne momenty z historii finansów, a analitycy coraz głośniej wspominają o pęknięciu bańki dotcomów.
W ciągu ostatnich ośmiu sesji aż 115 spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500 odnotowało spadek o co najmniej 7 procent w ciągu jednego dnia. Statystyki są nieubłagane, ponieważ średnie obsunięcie kapitału w takich przypadkach wynosi zazwyczaj 34 procent.
Choć rynek znajduje się obecnie zaledwie 1,5 procent poniżej historycznych szczytów, pod powierzchnią narasta potężna fala wyprzedaży. Inwestorzy z przerażeniem patrzą na sektor oprogramowania, gdzie skala krótkiej sprzedaży osiągnęła poziomy nienotowane od 2010 roku. Bank Goldman Sachs ostrzega brutalnie, że w obecnych warunkach nie ma już bezpiecznej przystani dla kapitału.
Michael Reinking z New York Stock Exchange zauważa, że mamy do czynienia z tak zwaną apokalipsą sektora SaaS, czyli oprogramowania jako usługi. Rynek przestał bezkrytycznie nagradzać firmy za same obietnice związane ze sztuczną inteligencją. Teraz inwestorzy zaczynają rozliczać gigantów z tego, czy ogromne wydatki na infrastrukturę realnie poprawiają przepływy pieniężne, czy jedynie drenują portfele korporacyjne.
Widmo AI straszy inwestorów
Głównym motorem napędowym obecnych spadków stał się tak zwany handel strachem przed sztuczną inteligencją, który pochłonął już 1,2 bln USD wyceny rynkowej. Inwestorzy masowo pozbywają się akcji gigantów takich jak Nvidia, Apple oraz Amazon w obawie przed destabilizacją dotychczasowych modeli biznesowych.
Bezpośrednim impulsem do paniki w sektorze logistycznym stały się doniesienia spółki Algorhythm Holdings. Firma ogłosiła, że jej nowa platforma pozwala zwiększyć wolumen wysyłek o 400 procent bez zatrudniania nowych pracowników. Ta informacja wywołała wstrząs, ponieważ rynek zaczął błyskawicznie wyceniać ryzyko masowych zwolnień oraz presję na marże w całej branży transportowej. Efekt domina przeniósł się na sektor nieruchomości komercyjnych oraz pośrednictwa finansowego, gdzie obawy o zastąpienie pracy ludzkiej przez algorytmy są najsilniejsze. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest gwałtowny proces delewarowania, czyli zamykania pozycji finansowanych długiem, co pogłębia dziury w arkuszach zleceń. Kapitał ucieka w stronę spółek starej gospodarki, takich jak Walmart czy Boeing, które postrzegane są jako odporne na gwałtowną rewolucję technologiczną.
Bitcoin i Ethereum pod presją globalnej wyprzedaży
Niepewność na rynkach tradycyjnych błyskawicznie zainfekowała sektor cyfrowych aktywów, gdzie Bitcoin zanotował spadek do poziomu około 65 700 USD. Słabość kryptowalut jest obecnie traktowana przez analityków jako wiodący wskaźnik ogólnego sentymentu do ryzyka na świecie. Rafał Zaorski w swoich wpisach w serwisie społecznościowym X.com ostrzega, że każda hossa potrzebuje swoich ofiar, a bilanse wielu instytucji zaczęły się niebezpiecznie pogarszać. W obecnej fazie rynku brakuje chętnych do kupowania dołków, co tylko potęguje zmienność i pogłębia straty na Ethereum oraz innych ryzykownych aktywach.
Analitycy zwracają uwagę, że rynek znajduje się w fazie ekstremalnego strachu, a brak odbicia przy tak silnym wyprzedaniu Bitcoina sugeruje dalszą ucieczkę kapitału do tak zwanych bezpiecznych przystani.
Traderzy z napięciem oczekują na najnowsze dane o inflacji CPI, które mogą zmusić Fed do utrzymania wysokich stóp procentowych na dłużej. Jeśli indeks S&P 500 przełamie kluczowe wsparcie na poziomie 6 800 punktów, techniczna wyprzedaż może przybrać na sile. Inwestorzy muszą przygotować się na okres znacznie wyższej zmienności, w którym fundamentalna wartość spółek schodzi na dalszy plan wobec wszechobecnej paniki i drenażu płynności.