Jeszcze kilka lat temu taki nagłówek brzmiałby jak prowokacja. Tesla była synonimem elektromobilności, wyznaczała tempo, definiowała standardy i budowała narrację, że przyszłość motoryzacji pisze się w Kalifornii. Dziś jednak centrum ciężkości przesuwa się wyraźnie na Wschód. I to w sposób, którego nie da się już zbyć chwilową anomalią statystyczną.
Chiński BYD właśnie zrobił to, czego wielu się spodziewało, ale niewielu chciało głośno powiedzieć: wyprzedził Teslę i został największym sprzedawcą samochodów elektrycznych na świecie. Mimo serii pozytywnych informacji o Tesli, kurs akcji oscyluje w okolicach historycznych rekordów, przy 450 USD za akcję.
Inwestorzy oczekują, że spółka docelowo zarobi pieniądze nie tylko na sprzedaży EV. Musk obiecuje transformację w firmę produkującą na masową skalę roboty Optimus, potencjalne zyski z planowanego debituu giełdowego SpaceX, monetyzację oprogramowania do automatycznego prowadzenia pojazdów. Jednym słowem, rynek gra na to, że najlepszy czas na generowanie pieniędzy, spółka ma przed sobą. Niemniej jednak dostawy i produkcja w Q4 2025 rozczarowały.
- Dostawy w IV kwartale: 418 227 pojazdów (prognoza: 440 907)
- Produkcja: 434 358 pojazdów (prognoza: 470 780)
- Model 3/Y – dostawy: 406 585 (prognoza: 421 796)
- Model 3/Y – produkcja: 422 652 (prognoza: 452 494)
- Pozostałe modele – dostawy: 11 642 (prognoza: 16 959)
- Pozostałe modele – produkcja: 11 706 (prognoza: 17 810)
Wall Street staje się coraz bardziej sceptyczna wobec perspektyw sprzedaży Tesli w 2026 roku. Wystarczy spojrzeć, jak 2 lata temu analitycy zakładali, że spółka dostarczy ponad 3 mln pojazdów. Dziś średnia prognoz spadła do około 1,8 mln aut.
Liczby, które zmieniają hierarchię
Nie zmienia to faktu, że BYD poinformował, że w 2025 roku sprzedaż jego aut w pełni elektrycznych wzrosła o niemal 28 procent, przekraczając poziom 2,25 mln pojazdów. To wynik, który sam w sobie robi wrażenie, ale jeszcze mocniej wybrzmiewa w zestawieniu z Teslą. Według rynkowych szacunków amerykańska spółka zakończyła rok z około 1,65 mln sprzedanych samochodów.
Różnica rzędu 600 tys. aut już nie jest kosmetyczna, wygląda raczej na rzeczywistą zmianę układu sił, która pokazuje, że Tesla przestała być bezdyskusyjnym liderem, a rynek EV wkroczył w fazę, w której skala, koszt i tempo ekspansji zaczynają mieć większe znaczenie niż aura pioniera.
Dlaczego Tesla straciła impet
Rok 2025 był dla Tesli wyjątkowo trudny. Nowe modele spotkały się z mieszanym odbiorem, presja cenowa rosła, a konkurencja, zwłaszcza z Chin, nie dawała wytchnienia. Do tego doszły czynniki pozabiznesowe. Polityczne zaangażowanie Elona Muska w administracji Donalda Trumpa wywołało falę krytyki i bojkotów, co szczególnie odbiło się na sprzedaży w pierwszym kwartale roku.
Nie bez znaczenia była też percepcja inwestorów. Musk, równocześnie kierujący Teslą, SpaceX, platformą X, Boring Company i jeszcze niedawno departamentem rządowym, zaczął być postrzegany jako lider zbyt rozproszony. Sam przyznał, że ograniczy swoje zaangażowanie w politykę, ale szkody wizerunkowe już się pojawiły.
Tesla próbowała reagować. W październiku wprowadziła tańsze wersje swoich dwóch najlepiej sprzedających się modeli w USA, licząc na odbudowę wolumenów. To jednak bardziej defensywny ruch niż ofensywna strategia wzrostu.
BYD: fabryka skali i cenowej presji
BYD gra zupełnie inną grę. To firma, która od początku budowała przewagę na kontroli łańcucha dostaw, skali produkcji i agresywnej polityce cenowej. Jej samochody są często wyraźnie tańsze od zachodnich odpowiedników, co w czasach wysokich stóp procentowych i presji na budżety konsumentów ma kluczowe znaczenie.
Choć tempo wzrostu BYD w 2025 roku było najsłabsze od pięciu lat, głównie z powodu ostrej konkurencji na rynku chińskim, spółka wciąż pozostaje globalnym potęgą. Jej ekspansja w Ameryce Łacińskiej, Azji Południowo-Wschodniej i Europie postępuje mimo ceł i barier handlowych nakładanych na chińskie auta.
Symboliczny jest przykład Wielkiej Brytanii. W październiku BYD ogłosił, że to właśnie UK stało się jego największym rynkiem poza Chinami. Sprzedaż wzrosła tam o 880 procent rok do roku, głównie dzięki hybrydowej wersji SUV-a Seal U. To pokazuje, że BYD potrafi dopasować ofertę do lokalnych preferencji, nie ograniczając się wyłącznie do aut w pełni elektrycznych.
Tesla stawia na przyszłość, BYD na teraźniejszość
Różnica między obiema firmami coraz wyraźniej sprowadza się do horyzontu czasowego. Tesla gra wizją. Robotaxi, autonomiczna jazda, humanoidalny robot Optimus i warte nawet bilion dolarów pakiety wynagrodzeń dla Muska opierają się na założeniu, że firma dokona kolejnego technologicznego skoku.
BYD tymczasem zarabia tu i teraz. Sprzedaje samochody, zdobywa rynki i skaluje biznes w sposób, który przypomina klasyczną strategię przemysłową, a nie projekt technologicznego moonshotu. Czy to koniec dominacji Tesli?
Nie. Ale to bez wątpienia koniec monopolu na cudowne informacje. Tesla przestała być jedynym punktem odniesienia dla globalnej elektromobilności. BYD nie tylko ją dogonił, ale w 2025 roku wyraźnie wyprzedził pod względem sprzedaży.
Dla rynku to sygnał, że przyszłość EV będzie bardziej rozproszona geograficznie i konkurencyjna cenowo. Dla Tesli – ostrzeżenie, że sama wizja nie wystarczy, jeśli nie idzie w parze z dostępnością i skalą. A dla inwestorów to przypomnienie, że wyścig technologiczny coraz częściej wygrywają ci, którzy potrafią połączyć innowację z bezwzględną efektywnością operacyjną.