Alphabet znów wychodzi na rynek obligacji i robi to z rozmachem, który mówi o obecnym etapie cyklu kredytowego więcej niż niejedna prezentacja banku centralnego. Spółka planuje pozyskać około 15 mld dolarów w ramach amerykańskiej emisji obligacji inwestycyjnych, podzielonej nawet na siedem transz.
Najdłuższa z nich ma zapadać w 2066 roku i według wstępnych rozmów z inwestorami oferować premię rzędu 120 punktów bazowych ponad rentowność amerykańskich Treasuries. To jednak tylko część układanki.
Równolegle Alphabet przygotowuje grunt pod emisje w franku szwajcarskim i funcie brytyjskim, w tym potencjalnie obligację stuletnią… A to instrument rzadki nawet wśród najbardziej wiarygodnych emitentów globu.
Dług rośnie
Tu pojawia się paradoks, którego nie sposób zignorować: firma działająca w branży podlegającej niemal permanentnej rewolucji technologicznej chce pożyczać pieniądze na sto lat. Rynek najwyraźniej jest gotów ten zakład przyjąć.
Kolejny (niepokojący fakt: dług rośnie wykładniczo w (niegdyś) prawie niezadłużonej grupie akcji spółek BigTech. Spółki konkurują między sobą (i resztą rynku), chcą utrzymać dominację w zakresie AI.
Dług w cieniu wyścigu AI
Alphabet nie jest wyjątkiem. Najwięksi gracze chmurowi, tzw. hyperskalerzy, przygotowują się do rekordowych nakładów na infrastrukturę AI. Szacunki mówią o ponad 650 mld dolarów wydatków inwestycyjnych w samym 2026 roku. Finansowanie w coraz większym stopniu odbywa się przez rynek długu. Oracle pokazał skalę apetytu inwestorów zaledwie tydzień temu, zbierając 25 mld dolarów przy popycie sięgającym w szczycie 129 mld.
Morgan Stanley prognozuje, że hyperskalerzy pożyczą w tym roku około 400 mld dolarów, wobec 165 mld w 2025. To jeden z powodów, dla których całkowita podaż obligacji wysokiej jakości w USA może sięgnąć rekordowych 2,25 bln dolarów. Coraz częściej słychać głosy, że tak duża podaż zacznie rozpychać spready kredytowe… Nawet jeśli nie zwiastuje jeszcze klasycznego „końca cyklu”.
Alphabet pożycza, bo może
Warto podkreślić jedno: Alphabet nie emituje długu z konieczności. Spółka zapowiedziała wydatki inwestycyjne sięgające 185 mld dolarów w tym roku, a jednocześnie regularnie bije oczekiwania wynikowe. Ostatni raz była na rynku w listopadzie, kiedy zebrała 17,5 mld dolarów. Wtedy sprzedała także 50-letnią obligację, najdłuższą wśród technologicznych emisji dolarowych w 2025 roku – i co istotne, papier ten od tamtej pory umocnił się na rynku wtórnym.
Emisja stuletniego długu nie jest więc ekstrawagancją, lecz logicznym przedłużeniem strategii: skoro globalny kapitał wciąż poszukuje duration i bezpieczeństwa, Alphabet oferuje jedno i drugie. Pytanie nie brzmi dziś, czy rynek to kupi – bo kupi – lecz jak długo inwestorzy będą gotowi finansować technologiczną przyszłość na warunkach, które jeszcze dekadę temu wydawały się nie do pomyślenia.