Amerykański rynek akcji wszedł w 2026 rok z dynamiką, jakiej wcześniej nie widziano. Dzienne obroty na rynku akcji w USA przekroczyły psychologiczną barierę 1 biliona dolarów… I coraz wyraźniej sugerują, że nie jest to jednorazowy wyskok, lecz nowa strukturalna norma. Według danych Bloomberg Intelligence, średni dzienny obrót w styczniu wyniósł 1,03 bln dolarów, co oznacza wzrost o około 50 procent względem analogicznego okresu 2025 roku.
W ujęciu wolumenowym oznaczało to ponad 19 miliardów akcji zmieniających właściciela każdego dnia, co było drugim najwyższym wynikiem w historii. Co istotne, nie mówimy o kilku nadzwyczajnych sesjach, lecz o trwałym podniesieniu aktywności. W samym styczniu aż 14 z 20 sesji przekroczyło próg 18 miliardów akcji, podczas gdy jeszcze w 2024 roku taki wolumen pojawiał się zaledwie w około 4 procentach dni handlowych.
Więcej handlu, ale bez paniki
Najciekawszym elementem tej zmiany jest fakt, że eksplozja obrotów nie była napędzana strachem ani gwałtownymi ruchami cen. Wbrew historycznym schematom, styczeń upłynął przy relatywnie spokojnym tle rynkowym. Indeks zmienności VIX średnio wynosił 16,2 punktu, co jasno pokazuje, że zwiększony handel nie wymagał nawet dużej nerwowości i strachu.
To ważna zmiana jakościowa. Jak zauważają analitycy Bloomberg Intelligence, wysoki obrót coraz częściej funkcjonuje niezależnie od zmienności, co świadczy o głębszej i bardziej trwałej płynności rynku. Innymi słowy, rynek nie tylko szybciej reaguje, ale też łatwiej absorbuje duże przepływy kapitału.
Kto handluje i dlaczego aż tyle?
Wzrost obrotów ma charakter powszechny. Aktywni są zarówno inwestorzy indywidualni, jak i fundusze hedgingowe, podmioty typu proprietary trading oraz animatorzy rynku. Coraz większą rolę odgrywa również handel algorytmiczny, który dziś stanowi integralną część infrastruktury giełdowej.
Jak zwracają uwagę stratedzy rynkowi, większa płynność sama w sobie generuje kolejną falę handlu. Łatwość wejścia i wyjścia z pozycji obniża barierę aktywności, co szczególnie sprzyja krótszym horyzontom inwestycyjnym.
Dodatkowym czynnikiem jest rosnąca popularność instrumentów o zerowym terminie wygasania, tak zwanych opcji zero DTE… Oraz dalsza demokratyzacja handlu poprzez platformy takie jak Robinhood czy Schwab.
Nie bez znaczenia pozostaje również dynamiczny rozwój funduszy ETF. Ich konstrukcja, oparta na ciągłym arbitrażu pomiędzy rynkiem kasowym a instrumentami pochodnymi, w naturalny sposób zwiększa obrót w okresach rotacji sektorowej.
Rotacja sektorowa zamiast ciągłych wzrostów
Styczeń przyniósł także wyraźną zmianę w zachowaniu inwestorów instytucjonalnych. Po latach koncentracji na gigantach technologicznych, kapitał zaczął przemieszczać się w stronę sektorów opóźnionych w cyklu. Takich jak energia, materiały czy przemysł. Według danych Societe Generale była to najsilniejsza fala poszerzenia rynku od pięciu lat.
To już nie jest handel wokół tych samych pozycji, lecz realna przebudowa portfeli. Jak zauważają uczestnicy rynku, inwestorzy przestali jedynie korygować ekspozycję i zaczęli podejmować bardziej zdecydowane decyzje alokacyjne. Taki proces niemal zawsze generuje podwyższony obrót, nawet przy stabilnych indeksach.
Nowa normalność struktury rynku
Fakt, że wolumen przekracza 15 miliardów akcji dziennie nieprzerwanie od trzynastu miesięcy, mówi sam za siebie. Przed 2025 rokiem taka seria zdarzyła się zaledwie trzy razy w historii. Dzisiejszy rynek jest głębszy, szybszy i bardziej automatyczny. Wysoki obrót przestaje być sygnałem ostrzegawczym, staje się cechą środowiska. Potężna ilość pieniądza wpada na rynki akcji.
Dla inwestorów oznacza to jedno. Płynność jest obfita, ale konkurencja o alfa jeszcze większa. W świecie, w którym handel nie potrzebuje impulsu w postaci szoku, przewagę coraz trudniej budować na samym wyczuciu nastroju. Mechanika rynku znów wysuwa się na pierwszy plan, a umiejętność czytania przepływów kapitału staje się ważniejsza niż narracja.