Ray Dalio wraca do gry i robi to w swoim stylu. Po definitywnym rozstaniu z Bridgewater Associates miliarder po raz pierwszy od czasów pandemii ujawnił swoje inwestycje. Na koniec roku miał około 503 mln dolarów ulokowanych na rynku USA. To o jedną trzecią więcej niż ostatnio raportowana wartość z 2021 roku.
Ponad trzy czwarte portfela w jednym aktywie. Złoto znów w centrum strategii Dalio
I teraz najciekawsze: Dalio nie rzucił się na modę AI, nie kupował gorących spółek technologicznych, nie gonił za modą. Zrobił coś znacznie bardziej charakterystycznego dla swojej filozofii. Ponad trzy czwarte ujawnionego portfela stanowił ETF śledzący cenę złota. Tak, zwykły kruszec.
Dalio od lat powtarza, że złoto jest kluczowym zabezpieczeniem w czasach niepewności, rosnącego długu publicznego i napięć geopolitycznych. Teraz widać, że to nie jest jedynie medialna narracja, lecz realna alokacja kapitału.
W mniejszej skali w portfelu znalazły się także fundusze odwzorowujące amerykańskie obligacje skarbowe oraz szeroki indeks S&P 500. To klasyczna konstrukcja makro: bezpieczeństwo w złocie, stabilność i ekspozycja na rynek akcji.
76-letni inwestor, którego majątek szacowany jest na ponad 20 miliardów dolarów, w ubiegłym roku ostatecznie sprzedał resztę udziałów w Bridgewater i opuścił radę nadzorczą funduszu, który założył w 1975 roku. Teraz sam nadzoruje swoje inwestycje, wspierany przez Stevena Krygera, swojego wieloletniego współpracownika.
Czy to sygnał ostrzegawczy dla rynków akcji i dolara?
Jeśli ponad 75% ujawnionych inwestycji w akcjach USA to ekspozycja na złoto, trudno nie odczytać tego jako wyraźnego stanowiska. Dalio od lat ostrzega przed nadmiernym zadłużeniem państw oraz erozją siły nabywczej pieniądza. W jego świecie złoto jest polisą ubezpieczeniową na wypadek systemowych turbulencji.
Jednocześnie obecność obligacji i S&P 500 pokazuje, że nie wycofuje się z rynku akcji całkowicie. To raczej defensywne ustawienie z zachowaniem możliwości uczestnictwa w dalszych wzrostach.
Family office Dalio rozwija się globalnie, otwierając oddział w Abu Zabi i wzmacniając zespoły inwestycyjne w USA oraz Singapurze. Kiedy inwestor tej skali stawia pół miliarda dolarów, rynek patrzy uważnie. A gdy ponad trzy czwarte tej kwoty trafia do złota, niektórzy pewnie potraktują to jako drogowskaz.