Raport NFP rozczarował, ale Wall Street rośnie jak zaczarowane. Dlaczego?

Amerykańska gospodarka stworzyła w czerwcu zaledwie 57 tys. nowych miejsc pracy poza rolnictwem, podczas gdy ekonomiści oczekiwali wzrostu o 110 tys. To jeden z najsłabszych raportów z rynku pracy od wielu miesięcy, a jego wydźwięk dodatkowo pogarszają rewizje wcześniejszych danych. Jedynym wyraźnie pozytywnym elementem pozostaje spadek stopy bezrobocia do 4,2%, choć również tutaj szczegóły raportu studzą optymizm. Indeksy giełdowe na Wall Street zareagowały na dane z USA bardzo pozytywnie, ponieważ redukują one ryzyko jastrzębiego Fed w 2026 roku.

Kluczowe wnioski

  • Liczba nowych miejsc pracy wyniosła 57 tys. wobec oczekiwanych 110 tys., a dane za kwiecień i maj zostały obniżone łącznie o 74 tys.
  • Spadek stopy bezrobocia do 4,2% nastąpił równocześnie z obniżeniem wskaźnika aktywności zawodowej do 61,5%.
  • Słabszy rynek pracy praktycznie eliminuje scenariusz kolejnej podwyżki stóp procentowych Fed w tym roku, choć wzrost płac nadal pozostaje stosunkowo stabilny.

Rynek pracy wyraźnie traci impet

Czerwcowy raport Nonfarm Payrolls okazał się wyraźnym rozczarowaniem. Zatrudnienie poza rolnictwem wzrosło o 57 tys. miejsc pracy, podczas gdy konsensus zakładał 110 tys. Dla porównania, w maju gospodarka utworzyła 129 tys. etatów, a wcześniej szacowano, że było ich 172 tys.

Jeszcze większe znaczenie mają jednak rewizje wcześniejszych miesięcy. Bureau of Labor Statistics obniżyło wynik za kwiecień z 179 tys. do 148 tys., natomiast majowy odczyt z 172 tys. do 129 tys. Łącznie oznacza to korektę o 74 tys. miejsc pracy.

To pokazuje, że osłabienie rynku pracy nie jest jednorazowym wydarzeniem, lecz procesem, który trwa już od kilku miesięcy.

Warto przy tym pamiętać, że średni miesięczny przyrost zatrudnienia w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wynosił jedynie 36 tys. etatów, co potwierdza, że amerykański rynek pracy wszedł w fazę znacznie wolniejszego wzrostu. Wczorajsze dane z USA opisaliśmy w Z ostatniej chwili: Zaskakujące dane ISM przemysłu USA. Bitcoin reaguje – co z gospodarką?

Spadek bezrobocia wygląda dobrze, ale nie mówi całej prawdy

Na pierwszy rzut oka stopa bezrobocia mogła zostać odebrana pozytywnie. W czerwcu spadła z 4,3% do 4,2%, a liczba osób pozostających bez pracy utrzymała się na poziomie około 7,1 mln. Problem polega na tym, że jednocześnie zmniejszyła się aktywność zawodowa Amerykanów.

Wskaźnik aktywności zawodowej obniżył się z 61,8% do 61,5%, co oznacza, że część osób przestała aktywnie szukać pracy i nie jest już uwzględniana w statystykach bezrobotnych. Spadł również wskaźnik zatrudnienia do populacji – z 59,2% do 59%.

Raport pokazuje także mniej widoczny problem. Liczba osób pozostających bez pracy przez co najmniej 27 tygodni wynosi już 1,9 mln, czyli o 286 tys. więcej niż rok wcześniej. Długotrwale bezrobotni odpowiadają obecnie za 27,3% wszystkich bezrobotnych.

Nie wszystkie sektory zwalniają

Mimo słabego głównego odczytu część branż nadal zwiększa zatrudnienie. Największe zmiany w czerwcu wyglądały następująco:

  • Professional and Business Services: +36 tys. miejsc pracy.
  • Social Assistance: +25 tys., w tym 17 tys. w usługach rodzinnych i indywidualnych.
  • Healthcare: +22 tys., z czego 9 tys. przypadło na szpitale.
  • Leisure and Hospitality: -61 tys., głównie z powodu słabszego niż zwykle zatrudnienia sezonowego.

Budownictwo, przemysł, handel, sektor finansowy, transport oraz administracja publiczna nie odnotowały istotnych zmian zatrudnienia.

Płace nie słabną tak szybko jak zatrudnienie

Rynek pracy hamuje, ale presja płacowa pozostaje stosunkowo stabilna. Średnie wynagrodzenie godzinowe wzrosło o 13 centów, czyli 0,3% miesiąc do miesiąca, osiągając 37,64 dolara. W ujęciu rocznym dynamika płac przyspieszyła z 3,4% do 3,5%.

Pracownicy produkcyjni i niesprawujący funkcji kierowniczych zarabiali średnio 32,38 dolara za godzinę, czyli o 7 centów więcej niż miesiąc wcześniej. Średni tydzień pracy utrzymał się na poziomie 34,3 godziny, natomiast w przemyśle skrócił się do 40,3 godziny.

Fed otrzymał więc mieszany sygnał – zatrudnienie wyraźnie zwalnia, ale tempo wzrostu wynagrodzeń nadal nie wskazuje na całkowite wygaśnięcie presji inflacyjnej.

Dlaczego ten raport jest ważny dla Fed?

Jeszcze na początku roku część uczestników rynku dopuszczała możliwość, że uporczywa inflacja mogłaby zmusić Rezerwę Federalną do kolejnej podwyżki stóp procentowych. Po czerwcowym raporcie taki scenariusz wydaje się znacznie mniej prawdopodobny.

Słabszy wzrost zatrudnienia, wyraźne rewizje wcześniejszych danych i stopniowe schładzanie rynku pracy praktycznie eliminują dziś oczekiwania na jakąkolwiek podwyżkę stóp procentowych Fed w 2026 roku.

To nie oznacza jeszcze, że bank centralny jest gotowy do rozpoczęcia cyklu obniżek. Wciąż będzie uważnie obserwował inflację oraz dynamikę wynagrodzeń. Kierunek zmian staje się jednak coraz bardziej czytelny.

Jeżeli w kolejnych miesiącach rynek pracy będzie nadal tracił impet, a jednocześnie inflacja zacznie wyraźniej opadać, Fed może zyskać przestrzeń do łagodniejszej polityki pieniężnej.

Ropa może okazać się brakującym elementem układanki

Na decyzje Fed wpływa nie tylko rynek pracy. Coraz większą rolę odgrywa także sytuacja na rynku surowców, zwłaszcza ropy naftowej. Niższe ceny energii ograniczają presję inflacyjną, poprawiają sytuację konsumentów i zmniejszają koszty funkcjonowania przedsiębiorstw.

Jeżeli ropa naftowa spadłaby w okolice 60 dolarów za baryłkę lub niżej, a jednocześnie rynek pracy nadal wysyłałby podobnie słabe sygnały jak w czerwcu, argumentów za rozpoczęciem cyklu obniżek stóp procentowych byłoby wyraźnie więcej. Sam spadek cen ropy nie przesądza jednak o decyzjach Fed. Bank centralny będzie chciał zobaczyć również dalsze wygaszanie inflacji bazowej i stopniowe osłabienie presji płacowej.

Co dalej?

Czerwcowy raport nie wygląda katastrofalnie, ale trudno nazwać go dobrym. Liczba nowych miejsc pracy była wyraźnie niższa od oczekiwań, wcześniejsze dane zostały mocno obniżone, a spadek bezrobocia wynikał częściowo z mniejszej aktywności zawodowej. Rynek coraz wyraźniej przechodzi z dyskusji o ewentualnych podwyżkach stóp procentowych do pytania, kiedy pojawią się warunki do ich obniżenia. Odpowiedź będzie zależeć przede wszystkim od kolejnych raportów o inflacji, zachowania cen energii oraz tego, czy czerwcowe osłabienie rynku pracy okaże się początkiem trwalszego trendu.