Amerykańskie indeksy notowane są blisko rekordów, ale średnie mnożniki wycen jak cena do zysku pozostają bliskie, lub niższe, od historycznych średnich. Czy Nasdaq 100 i S&P 500 są wręcz „absurdalnie” tanie, biorąc pod uwagę fakt, iż oba znajdują się przecież blisko historycznych szczytów? Brytyjski bank HSBC również uważa, że amerykańskie akcje nie są dziś drogie.
Aktualne wyceny akcji z USA wydają się nie uwzględniać specjalnej premii z tytułu potencjalnego wzrostu produktywności i zysków z AI oraz przyszłych udziałów i dominacji na rynku technologicznym. Niegdyś bardzo wysoka premia w wycenach akcji z USA względem Europy, ale wyraźnie się zmniejszyła. Podobnie jak względem innych sektorów gospodarki, które przecież od dawna radzą sobie tak dobrze jak właśnie technologia.
Wyceny akcji nie takie straszne, jak je malują?
Flagowy indeks S&P 500 jest wyceniany na około 19-krotność oczekiwanych zysków, a technologiczny Nasdaq 100 na ok. 21-krotność wobec niespełna 15 dla europejskiego indeksu Stoxx 600 i niemal 19 dla Euro Stoxx 50. Inwestorzy przyjmują dość konserwatywne podejście i nie pokładają pełnego przekonania w trwałość wzrostu zysków firm z USA. Jeśli się mylą – Wall Street może notować kolejne bardzo udane kwartały. Cykl inwestycyjny wokół AI powinien „uspokoić” tych, którzy boją się, że zyski są już bliskie rekordów trwającego cyklu.
Co również interesujące, największa nieufność dotyczy spółek w sektorze półprzewodników, do niedawna ekstremalnie rozgrzanych. Inwestorzy podważają dziś nawet prognozy wzrostu zysków na 2027 roku… Kolejne dane o zamówieniach i prognozy zarządów spółek mogą ten sceptycyzm stopniowo przełamywać, a wiele wskazuje na to, że wciąż bedą pozytywne. Firmy wdrażające rozwiązania AI notują szybszy wzrost przychodów, zysków i marż. To wzrost, który już trwa, a nie puste obietnice, czy spekulacje o przyszłości.
Patrząc na mnożniki ceny w relacji do szacowanych, 12-miesięcznych zysków – amerykańskie indeksy są wręcz „tanie”. Nasdaq 100 cofnął się do poziomów niewidzianych od 2020 roku, a S&P 500 znalazł się w mniej więcej środkowym przedziale wskaźnika z ostatnich 5 lat.
AI w końcu wejdzie na salony?
Jeśli oczywista przewaga USA w zakresie AI zacznie przekładać się na wzrost produktywności i jakości największych przedsiębiorstw Big Tech – trudno uzasadnić historycznie „niskie” mnożniki wycen spółek. Sytuacja makro powinna zachęcać, bo zarówno największego gospodarki, jak i firmy okazały się bardziej odporne na wszystkie szoki, niż wcześniej zakładał rynek. Także na szok w Cieśninie Ormuz.
Największym zagrożeniem dla rynku akcji nie jest obecnie sama wycena, lecz rentowności obligacji. Tu kluczowym dla obserwacji poziomem jest prawdopodobnie „niebezpieczne” okrągłe 5% dla 10-letnich treasuries. Wyższe rentowności podnoszą stopę dyskontową i teoretycznie zwiększają atrakcyjność „bezpiecznych” obligacji względem akcji. Ryzyko to rośnie gdy drożeje ropa, rośnie inflacja, a Fed może być zmuszony „jastrzębią” reakcją.
Naturalnie jednak, dopóki dynamika zysków amerykańskich firm pozostaje mocna, wsparcie dla akcji nadal jest bardzo silne. Rotacja poza firmy technologiczne może być tylko chwilowa, choć odnośnie tego nie możemy być pewni. To co wiemy, to, że wycena spółek tech notowanych w S&P 500 spadła do najniższego poziomu od 2022 roku.