Dziś o trzeciej nad ranem czasu warszawskiego Amerykanie mieli okazję wysłuchać orędzia USA prezydenta Donalda Trumpa. Te jednak, zamiast przynieść oczekiwane uspokojenie nastrojów, dolało oliwy do ognia w trwającym konflikcie z Iranem.
Nadzieje na szybkie zakończenie działań zbrojnych wyparowały w mgnieniu oka, co natychmiast przełożyło się na gwałtowne spadki na giełdach oraz drastyczny wzrost cen ropy naftowej. Inwestorzy z niepokojem przyjęli zapowiedź Trumpa dotyczącą uderzenia w Iran z ekstremalną siłą w ciągu najbliższych tygodni, co w ich ocenie oddala perspektywę stabilizacji w regionie Bliskiego Wschodu. Brak konkretnych deklaracji dotyczących ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, będącej kluczowym szlakiem transportu paliw, wywołał falę defensywnych zachowań na parkietach w Azji i Europie.
Analitycy podkreślają, że rynek desperacko szukał jasnego harmonogramu działań, jednak zamiast tego otrzymał jedynie mgliste obietnice szybkiego zakończenia misji bez podania twardych dat. Sytuację pogarsza fakt, że prezydent nie wykluczył wprowadzenia wojsk lądowych oraz zasugerował możliwość bombardowania irańskiej infrastruktury energetycznej w przypadku niepowodzenia negocjacji. Eksperci zauważają, że taka retoryka bezpośrednio uderza w aktywa obarczone ryzykiem, promując ucieczkę kapitału w stronę bezpiecznych przystani.
Obecna niepewność wokół eskalacji działań zbrojnych sprawia, iż kapitał będzie nadal odpływał z rynków wschodzących w stronę amerykańskiej waluty. W efekcie kontrakt terminowy na ropę typu Brent podskoczył o około 5 procent do poziomu 106,16 USD za baryłkę, co rodzi realne obawy o powrót zjawiska stagflacji.
Widmo kryzysu energetycznego i stagflacji
Rosnące koszty surowców energetycznych stają się głównym hamulcem dla światowej gospodarki, a przedłużający się konflikt tylko potęguje te problemy. Donald Trump w swoim dziewiętnastominutowym orędziu przekonywał, że Stany Zjednoczone nie potrzebują bezpośrednio dostaw przez cieśninę Ormuz, jednak rynki azjatyckie, skrajnie uzależnione od tego szlaku, zareagowały paniką. Japoński indeks Nikkei stracił 1,8 procent, podczas gdy południowokoreański Kospi zanurkował aż o 3,6 procent w ciągu jednej sesji.
Inwestorzy obawiają się, że toksyczna mieszanka wysokiej inflacji i słabnącego wzrostu gospodarczego, która mocno poturbowała portfele w marcu, powróci ze zdwojoną siłą. Amerykański dolar ponownie stał się preferowanym aktywem, zyskując wobec większości światowych walut, w tym wobec euro, które osłabiło się do poziomu 1,156 USD. Nawet rynek kryptowalut odczuł te wahania, a Bitcoin stał się przedmiotem wzmożonej dyskusji w kontekście cyfrowego złota w czasach wojny. Jeden z popularnych komentatorów branżowych zauważył, że w obliczu tak ogromnej niepewności geopolitycznej Bitcoin może wykazywać większą odporność niż tradycyjne akcje technologiczne. Mimo to ogólny sentyment pozostaje skrajnie pesymistyczny, ponieważ zerwane łańcuchy dostaw i wysokie ceny benzyny bezpośrednio uderzają w konsumentów. Trump zrzuca winę za drogie paliwa na działania irańskiego reżimu, który atakuje tankowce państw sąsiednich, co dodatkowo komplikuje sytuację na rynku transportowym. Inwestorzy przygotowują się na długi weekend w nastrojach obronnych, spodziewając się dalszej aprecjacji dolara i ropy naftowej przy jednoczesnej wyprzedaży ryzykownych instrumentów finansowych.
Polityczne cele a reakcja inwestorów
Chociaż prezydent USA zapewnia o zniszczeniu irańskiej marynarki wojennej oraz sił powietrznych, rynki finansowe pozostają sceptyczne wobec deklaracji, że cele militarne są niemal osiągnięte. Brak precyzji w określaniu statusu wzbogaconego uranu oraz niejasne sygnały dotyczące negocjacji z nową, rzekomo mniej radykalną grupą u władzy w Iranie, budzą liczne pytania. Administracja w Waszyngtonie stoi pod ogromną presją społeczną z powodu rosnącego sprzeciwu Amerykanów wobec wojny, która trwa już piąty tydzień. Sytuację na rynkach cyfrowych skomentowano jako okres próby, w którym Ethereum i inne projekty blockchainowe muszą udowodnić swoją użyteczność w warunkach skrajnego stresu makroekonomicznego. Globalna kapitalizacja rynku akcji skurczyła się o miliardy dolarów w ciągu zaledwie kilku godzin po zakończeniu przemówienia Trumpa.
Analitycy zwracają uwagę, że wartość amerykańskiego wsparcia militarnego i koszty operacyjne liczone w mld USD będą miały długofalowy wpływ na deficyt budżetowy Stanów Zjednoczonych. Inwestorzy instytucjonalni zaczęli masowo redukować ekspozycję na aktywa powiązane z handlem międzynarodowym, obawiając się, że konflikt może przekształcić się w wielomiesięczne starcie wyniszczające zasoby. W obecnej chwili jedynym pewnikiem pozostaje duża zmienność, która towarzyszy każdemu kolejnemu doniesieniu z frontu oraz każdej wypowiedzi z Białego Domu. Scenariusz, w którym ropa naftowa na stałe zagości powyżej bariery 100 USD, staje się coraz bardziej realny, co wymusza na funduszach inwestycyjnych całkowitą rewizję strategii na drugi kwartał 2026 roku.