Nvidia, gigant dominujący na rynku układów scalonych i chipów dla sztucznej inteligencji, postanowił wejść w branżę, która stanowi w dużej mierze antytezę jego dotychczasowej specjalności. Chodzi bowiem o przemysł stoczniowy, stanowiący nieomal archetyp przemysłu opartego na ciężkich maszynach, nie wymyślnej elektronice. Wspólnie z Kawasaki Heavy Industries, japońskim potentatem tej branży ze 150-letnim doświadczeniem, Nvidia ogłosiła budowę „cyfrowej stoczni nowej generacji” w zakładach Sakaide Works w Japonii.
Inwestycja szacowana jest, póki co, na 5 mln dolarów – kwota niemal skromna jak na budżety obydwu zainteresowanych firm (szczególnie w porównaniu do liczonych w – przynajmniej na papierze – setkach miliardów inwestycjach w rozwój AI). Znacznie istotniejszy od zaangażowania kapitałowego ma być jednak wniesiony aportem wkład technologiczny. Transakcja, której szczegóły techniczne pozostają objęte klauzulami poufności, zakłada implementację platformy Nvidia Isaac oraz środowiska symulacyjnego Omniverse w procesie projektowania kadłubów i układów napędowych.
Stocznia wirtualna, nałożona na rzeczywistą
Kawasaki, który ze swej strony wnosi doświadczenie w robotyce przemysłowej i stoczniowe know-how, planuje wykorzystać te narzędzia do kompleksowej poprawy efektywności procesu projektowania, m.in. dzięki wykorzystaniu cyfrowych „bliźniaków” powstających statków, które pozwolą wirtualnie zobrazować każdy szczegół i zoptymalizować detale jeszcze zanim nastąpi faktyczne palenie blach pod jednostkę. Te same cyfrowe zobrazowania mają powstać w odniesieniu do linii produkcyjnych. AI ma zoptymalizować pracę robotów do spawania, malowania, montażu i innych czynności wykonywanych w toku produkcji.
Wedle założeń, wykorzystanie tych narzędzi jeszcze przed położeniem stępki danej jednostki może teoretycznie skrócić czas prototypowania o kilkadziesiąt procent. Nie oznacza to przy tym, że zamiast tradycyjnych tankowców na morzach pojawią się pływające komputery (jak to niestety ma miejsce na drogach). Chodzi natomiast o to, by zaawansowane algorytmy wspomogły projektowanie kształtu jednostki czy jej układu wewnętrznego w sposób, którego efektywność przerośnie dotychczasowe ograniczenia pracy ludzkich zespołów projektantów.
Nvidia *wypływa* na nowe wody
Narzędzia, które dostarczy Nvidia, mogą także posłużyć obsłudze systemów pokładowych (takich jak nawigacja, zarządzanie maszynownią czy autonomiczne manewrowanie w portach, gdzie konieczna jest bardzo wysoka precyzja), które Kawasaki już zresztą we własnym zakresie testuje. To z kolei byłoby odpowiedzią na palący problem żeglugi, jakim jest nabór nowych pracowników – podobnie jak autonomiczne roboty stanowić mogą wyczekiwane remedium na zmorę japońskiego przemysłu stoczniowego, tj. kurczącą się liczba wykwalifikowanych pracowników i problem ze starzeniem się kadry.
Warto odnotować, że Nvidia inwestuje w sektor morski w momencie, gdy coraz bardziej rosną obawy o bańkę na rynku AI – odpowiadającym za gros meteorycznego wzrostu firmy w latach 2022-2024. Tymczasem ruch morski, odpowiedzialny za ponad 90 proc. światowego handlu, w dalszym ciągu pozostaje bodaj najbardziej odpornym na transformację cyfrową sektorem transportu. Przyszła żegluga autonomiczna to więc nie tyle inwestycja oderwana od realiów firmy, co logiczny krok w kierunku poszukiwania nowych zastosowań dla układów elektronicznych Nvidii.