Niekompetencja i niegospodarność jako szansa zarobkowa. DOGE trafia do sektora prywatnego

Byli pracownicy słynnego DOGE stworzyli projekt biznesowy, który ma przenieść jego metody i sposób działania do realnej gospodarki. Wspierani finansowo przez inwestorów uważanych za powiązanych z Elonem Muskiem, chcą przeszczepić tyleż gwałtowny, co przynoszący spektakularne efekty styl poprawy zarządzania – a niedawno przećwiczony na zatęchłych urzędach federalnych – do sektora prywatnego.

Jak wiadomo, Departament ds. Efektywności Rządowej (Department of Government Efficiency), powołany w początkowym okresie rządów obecnej administracji Donalda Trumpa, stanowił ze strony kierującego nim Elona Muska nieomal heroiczną i beznadzieją próbę walki z hydrą federalnej biurokracji, i miał w założeniu przenieść do państwowych urzędów metody zarządzania oraz egzekwowania efektywności rodem z dynamicznych startupów technologicznych – w przekonaniu, że pasożytniczy styl działalności oraz kompletny brak odpowiedzialności niekontrolowanej praktycznie przez nikogo machiny urzędniczej wcale nie musi być po prostu akceptowany.

Jak również wiadomo – obstrukcja (w tym nawet ta fizyczna) dziesiątek tysięcy powiązanych politycznie urzędników, gwałtowny opór sympatyzujących z nimi waszyngtońskich polityków oraz sędziów-aktywistów, a w końcu także i konflikt samego Muska z Trumpem – ostatecznie sprawił, że działania DOGE w dużej mierze wytraciły impet. Choć i tak w ciągu swej krótkiej oraz trochę sensacyjnej historii zdążył on doprowadzić do największej w nowożytnej historii redukcji w zatrudnieniu administracji federalnej oraz cięć w jej absolutnie rozpasanych wydatkach (co widać było nawet w danych demograficznych stołecznego Waszyngtonu).

DOGE gryzie

W ciągu tejże działalności Musk zdążył ściągnąć do DOGE szereg kreatywnych i oryginalnych osób (takich, które normalnie miałyby raczej niewielką szansę na „ciepły” etacik w Waszyngtonie). Pośród nich znaleźli się Justin Fox oraz Nate Cavanaugh, który pracowali w Zespole ds. Małych Agencji – i walczyli z marnowaniem przez owe agencje pieniędzy. Teraz wpadli na pomysł (sami?), by „zarazić” zastosowanym przez DOGE sposobem działania i reformowania skostniałych struktur organizacyjnych firmy prywatne, nierzadko równie nieefektywnie zarządzane co urzędy federalne, a przy tym pozbawione dostępu do nigdy niekończących się pieniędzy podatników.

Ich nowe przedsięwzięcie – startup nazwany poetycko „Special” – ma na celu wykupowanie nieefektywnych przedsiębiorstw, redukcję kosztów wspieraną przez zastosowanie sztucznej inteligencji, oraz inkasowanie korzyści wynikłych z uzdrowienia tychże przedsiębiorstw. Innymi słowy, jest to w istocie dobrze znana i szeroko stosowana koncepcja zewnętrznych konsultantów ds. zarządzania – tyle, że w tym przypadku zastosowana na skalę „przemysłową”, wzbogacona o AI, oraz zaaplikowana w nieco odmienny sposób: nie na zasadzie podwykonawcy, tylko właściciela, który zyskiem własnym oraz swych akcjonariuszy odpowiada za powodzenie przedsięwzięcia.

Jeśli chodzi o tych ostatnich, Special zdołał już pozyskać szereg inwestorów. W przedsięwzięcie zaangażowali się m.in. fundusz Andreessen Horowitz, Human Capital, Steve Davis (który pełnił rolę prawej ręki Muska w DOGE), Antonio Gracias (założyciel Valor Equity Partners), Anthony Armstrong (były dyrektor finansowy xAI), Brian Armstrong z Coinbase’a oraz Shyama Sankara z Palantira. Ilość i ciężar gatunkowy inwestorów może przy tym wskazywać, że Cavanaugh i Fox mogli otrzymać pewną „inspirację” ze strony dawnego preceptora z DOGE dot. tego, w jaki sposób swą działalność założyć i rozwinąć.

Niewygodne pomysły, niewygodna jawność

Przedsiębiorstwo deklaruje ambicję zastosowania sztucznej inteligencji do eliminacji „nieefektywności” w amerykańskiej gospodarce usługowej Main Street, szacowanej na 10 bilionów dolarów. Cavanaugh i Fox określają model operacyjny jako „DOGE dla sektora prywatnego”. Pierwsza akwizycja jest już w toku w Teksasie, przy czym spółka uruchomiła narzędzie dedykowane rynkowi medycznemu pod nazwą Figure Health, mający na celu usprawnienie procesów takich jak rejestracja pacjentów i rozliczenia medyczne. Co być może znacznie bardziej rewolucyjne niż same cięcia w stylu DOGE – założyciele deklarują open-source’owy dostęp do rozliczeń z państwowymi funduszami Medicare i Medicaid.

Tymi samymi, których niejasne i mętne praktyki cenowe ze strony grona największych oligopolistycznych ubezpieczycieli corocznie kosztują federalny budżet grube miliardy dolarów – zarazem przyczyniając się do rekordowych marż sektora medyczno-ubezpieczeniowego.