Fala niepokoju związana z rozwojem sztucznej inteligencji, która w ostatnich tygodniach wywołała podwyższoną zmienność na amerykańskim rynku akcji, może paradoksalnie działać na korzyść inwestorów. Zdaniem strategów Morgan Stanley, obecne przeceny nie są sygnałem trwałego zagrożenia, lecz raczej okazją do selektywnego budowania pozycji.
Analitycy banku zwracają uwagę, że realne ryzyko strukturalnego „wypchnięcia” przez AI dotyczy jedynie około 13% spółek wchodzących w skład S&P 500. Co więcej, są to firmy, które już dziś są relatywnie tanie i słabo reprezentowane w portfelach profesjonalnych inwestorów instytucjonalnych. Co za tym idzie ryzyko ich upadku jest 'do przetrwaienia’.
Panika zamiast analizy
Według zespołu strategów jednego z największych banków inwestycyjnych w USA, Morgan Stanley – rynek w ostatnim czasie zbyt pochopnie założył, że sztuczna inteligencja będzie działać głównie destrukcyjnie. Zwłaszcza wobec dotychczasowych liderów technologicznych. Tymczasem rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej zniuansowana.
Spółki, które już teraz skutecznie wdrażają AI, notują poprawę marż, rosnącą siłę cenową oraz coraz bardziej mierzalne korzyści operacyjne. W krótkim terminie pozytywne efekty adopcji technologii w dużej mierze równoważą długoterminowe obawy o potencjalne zaburzenia całych modeli biznesowych.
Jak podkreśla Pauker, obecne „ogona wzrostowe” wynikające z wdrażania AI są w stanie zneutralizować strach przed przyszłą konkurencją ze strony autonomicznych systemów.
Software pod presją, ale z potencjałem
Jednym z sektorów najmocniej dotkniętych rynkową nerwowością było oprogramowanie. Inwestorzy zaczęli zakładać, że dotychczasowi gracze nie będą w stanie skorzystać z rewolucji AI. Morgan Stanley uważa to za błędne założenie.
Wręcz przeciwnie – sztuczna inteligencja może znacząco rozszerzyć rynek docelowy dla oprogramowania korporacyjnego, zwiększając jego funkcjonalność i wartość dla klientów. Analitycy wskazują na atrakcyjne punkty wejścia m.in. w przypadku Microsoft, Intuit oraz Atlassian.
Banki i finanse w gronie największych beneficjentów
Jeszcze wyraźniej pozytywny obraz rysuje się w sektorze bankowym. Zdaniem Morgan Stanley, instytucje finansowe są jednymi z największych długoterminowych beneficjentów AI, głównie dzięki wzrostowi produktywności, automatyzacji procesów oraz poprawie efektywności kosztowej.
Wśród najbardziej „defensywnych” i najlepiej przygotowanych do wykorzystania potencjału technologii bank wskazuje Citigroup, Bank of America, State Street oraz Truist Financial.
Również spółki z obszaru finansów konsumenckich powinny w dłuższym terminie zyskać na wdrażaniu AI. Choć krótkookresowo pojawiają się obawy o zakłócenia modeli operacyjnych, efekty skali i poprawa efektywności powinny je z nawiązką zrekompensować.
Płatności i ubezpieczenia bez rewolucji, ale z korzyściami
W sektorze ubezpieczeniowym analitycy nie spodziewają się gwałtownych zmian. Złożoność umów, regulacje i wymogi compliance sprawiają, że AI będzie raczej narzędziem wspierającym brokerów niż czynnikiem rewolucyjnym.
Z kolei w płatnościach i fintechach technologia może odegrać istotną rolę w rozwoju tzw. agentic commerce. Morgan Stanley wskazuje tu na Mastercard oraz Visa jako spółki, które powinny netto skorzystać na tym trendzie.
Klasyczny cykl inwestycyjny
Zdaniem strategów obecna sytuacja wpisuje się w typowy przebieg dużego cyklu inwestycyjnego. Zmienność rośnie, pojawiają się okresy zwątpienia w tempo inwestycji oraz obawy o to, które segmenty rynku mogą zostać zepchnięte na margines.
W dłuższym horyzoncie kluczowe znaczenie będzie jednak miała selekcja spółek. AI nie jest jednorodnym zagrożeniem ani uniwersalnym katalizatorem wzrostu. Dla inwestorów oznacza to jedno: technologia stwarza więcej okazji niż ryzyk, ale tylko dla tych, którzy potrafią oddzielić krótkoterminową panikę od długofalowych fundamentów.