W odróżnieniu od pierwszej kadencji Donalda Trumpa, w toku której lubił otaczać się emerytowanymi generałami (spośród których ze wszystkimi, wyjąwszy gen. Michaela Flynna, się poróżnił), obecnie w otoczeniu amerykańskiego prezydenta wyraźnie zaznacza się wpływ miliarderów, inwestorów i wielkich biznesmenów. Najbardziej jaskrawym przykładem tego byli Elon Musk (który zresztą ostatnio pogodził się z Trumpem po słynnej kłótni w lecie ub. roku), David Sacks czy Peter Thiel. Nieco mniej zauważalna jest natomiast pozycja innego legendarnego inwestora Stanleya Druckenmillera. A chyba niesłusznie.
Choć bowiem, w przeciwieństwie do Sacksa czy początkowo Muska, Druckenmiller nie objął żadnego stanowiska rządowego, to osoby z jego najbliższego otoczenia zawodowego i osobistego zajmują kluczowe pozycje w kształtowaniu polityki ekonomicznej i monetarnej Stanów Zjednoczonych. Najbardziej eksponowaną taką osobą jest Scott Bessent, sekretarz skarbu. Jednak także nominowany ostatnio przez Trumpa na stanowisko prezesa Rezerwy Federalnej Kevin Warsh – ma on objąć stanowisko po zakończeniu kadencji Jerome’a Powella w maju tego roku – jest z nim mocno powiązany.
Fed na nowym kursie
Warsh, były członek zarządu Fed w latach 2006–2011, od dłuższego czasu współpracuje z Druckenmillerem jako partner w Duquesne Family Office – firmie zarządzającej majątkiem miliardera. Dał się tam poznać jako dość wyrazisty krytyk polityki monetarnej prowadzonej przez Fed – stwierdzić miał m.in., że Rezerwa, poprzez „luzowanie ilościowe”, czyli po prostu druk pieniędzy bez pokrycia, zachowuje się jak „odwrócony Robin Hood”, odbierając biednym, by dać bogatym. Druckenmiller naturalnie wyraził pełne i publiczne poparcie dla tej kandydatury, podkreślając unikalne kompetencje Warsha w dziedzinie interpretacji rynków i polityki gospodarczej.
Obserwatorzy rynku zwracają uwagę, że wybór Warsha – zaliczanego do monetarnych „jastrzębi” – może oznaczać powrót do bardziej elastycznego podejścia do stóp procentowych, zgodnego z oczekiwaniami administracji Trumpa dot. stymulowania wzrostu. Biorąc pod uwagę doświadczenia nominata, można z jego strony spodziewać się raczej wrażliwości na dynamikę rynkową niż teoretyczne założenia polityki.Bez wątpienia – w sposób zbieżny z zapatrywaniami dawnego szefa, z którym biorąc pod uwagę ton pochwał, dalej musi pozostawać w całkiem bliskich kontaktach.
Sygnały z Departamentu Skarbu
Jeszcze silniejsze powiązania łączą Druckenmillera z sekretarzem skarbu Scottem Bessentem. Bessent rozpoczął karierę w funduszu Quantum Fund pod kierownictwem Druckenmillera ponad 30 lat temu, a później pracował z nim również w innych strukturach. To Druckenmiller w listopadzie 2024 r. publicznie poparł (i być może „załatwił”) nominację Bessenta na stanowisko sekretarza skarbu, wskazując na jego wieloletnie doświadczenie w globalnych rynkach kapitałowych. Bessent kształtuje w tej roli politykę fiskalną, tę dot. obsługi długu publicznego oraz negocjacji handlowe, w tym ceł.
Czyli obszar, w którym poglądy Druckenmillera (zwłaszcza niechęć wobec ceł wyższych niż 10 proc.) bywają przywoływane jako czynnik potencjalnie tonujący „asertywną” politykę Trumpa w tej dziedzinie. Sam Druckenmiller, zarządzający kiedyś funduszem Duquesne Capital (zamkniętym w 2010 r.), pozostaje jedną z bardziej wpływowych postaci rynkach finansowych. Dysponuje majątkiem wycenianym na kilkanaście miliardów oraz wieloletnim doświadczenie w przewidywaniu makroekonomicznych zwrotów. Opinie jego oraz osoby z jego otoczenia bywają traktowane jako sygnał dla inwestorów instytucjonalnych. Teraz, prawdopodobne, do grona tych instytucji dołączy też Fed.