Ron Baron nie wygląda na człowieka, który chce spokojnie oglądać debiut SpaceX z boku. Miliarder, szef Baron Capital i jeden z najgłośniejszych zwolenników firm Elona Muska, dał swojej firmie zielone światło na zakup akcji SpaceX za okrągły miliard dolarów.
Powód jest prosty: Baron nie chce zostać rozwodniony.
Jego firma posiada około 1,25% SpaceX. Jeśli spółka zbiera z rynku dziesiątki miliardów dolarów, a dotychczasowi inwestorzy nie dosypią kapitału, ich udział w firmie automatycznie się zmniejszy. Skoro SpaceX chce zebrać ogromne pieniądze, on też musi wyłożyć ogromne pieniądze, żeby utrzymać pozycję.
Ale ta historia jest ciekawsza niż sam zakup za miliard dolarów. SpaceX ma wejść na giełdę z ceną 135 dolarów za akcję i wyceną około 1,77 biliona dolarów. Reuters podaje, że oferta ma przynieść 75 miliardów dolarów, co oznaczałoby największe IPO w historii i natychmiastowe wejście SpaceX do elity najcenniejszych spółek publicznych świata.
Baron nie chce przegapić firmy, którą Wall Street może uznać za obowiązkową
Baron przekonuje, że popyt na akcje SpaceX może być ogromny. Nie tylko od fanów Muska czy inwestorów indywidualnych. Chodzi przede wszystkim o największych zarządzających aktywami, którzy dotąd nie mieli dostępu do SpaceX albo mieli go zbyt mało.
To kluczowy moment. Jeśli SpaceX szybko trafi do największych indeksów, część funduszy będzie musiała kupić akcje niezależnie od tego, czy podoba im się wycena. Pasywny kapitał nie pyta o emocje. Jeśli spółka wchodzi do indeksu, fundusz indeksowy musi ją mieć. Właśnie dlatego debiut SpaceX może działać jak samonapędzająca się maszyna. Najpierw kupują ci, którzy wierzą w firmę. Potem ci, którzy nie chcą zostać z tyłu. A na końcu ci, którzy muszą kupić, bo tak działa indeks.
Pytanie brzmi: firma czy mit?
Baron mówi, że nigdy nie widział takiego biznesu. I trudno udawać, że SpaceX jest zwykłą spółką technologiczną. Rakiety wielokrotnego użytku, Starlink, kontrakty rządowe, infrastruktura satelitarna, ambicje kosmiczne i potencjalne powiązania z AI tworzą historię, której Wall Street dawno nie dostała w takiej skali.
Tylko że przy wycenie bliskiej 1,8 biliona inwestor nie kupuje już wyłącznie obecnej firmy. Kupuje zakład o przyszłość: że SpaceX stanie się jedną z najważniejszych infrastruktur XXI wieku.
Czytaj więcej w dziale giełdy na Bithub:
BlackRock kupi akcje SpaceX na debiucie za 5 miliardów dolarów? Spekulanci liczą na euforię
ChatGPT zrobi zakupy w sieci, ale OpenAI ma problem z wierzycielami. Wycena firmy się kruszy?
Omen Hindenburga znów zawisł nad Wall Street. Ryzyko spadków na giełdzie rośnie?