Władze Chin oficjalnie zakazały koncernowi Meta Platforms Inc. finalizacji transakcji wykupu singapurskiego startupu Manus, specjalizującego się w autonomicznych agentach AI. Decyzję podjęła tamtejsza Narodowa Komisja Rozwoju i Reform (NDRC), nakazując obu stronom wycofanie się z umowy o wartości 2 mld dol. Oficjalne komunikaty były lakoniczne: „zabrania się inwestycji zagranicznej w przejęcie projektu Manus” oraz „wymaga się od stron wycofania transakcji”. Rzecz w tym, że Chiny próbują „zabraniać” i „wymagać” od firmy niebędącej podmiotem chińskiej jurysdykcji.
Kiedyś, co prawda, było inaczej. Specjalizujący się w AI startup Manus został założony w 2022 roku w Pekinie, jako Beijing Butterfly Effect Technology. Firma zyskała rozgłos dzięki opracowaniu „pierwszego na świecie ogólnego agenta AI”, zdolnego do samodzielnego wykonywania złożonych zadań, takich jak analiza rynku, kodowanie czy badania naukowe. Jednak w 2025 roku firma wyrejestrowała się oraz przeniosła siedzibę i większość swego zespołu do Singapuru. W grudniu ubiegłego roku Meta ogłosiła przejęcie firmy, wskazując, że zespół startupu został już zintegrowany z jej strukturami w Singapurze, a założyciele objęli kluczowe stanowiska w koncernie
Komunistyczne władze Chin nie myślały jednak tego faktu zaakceptować. W styczniu 2026 r. rozpoczęły śledztwo (o z góry znanym wyniku), zarzucając Meta i Manus naruszenie przepisów dotyczących eksportu technologii, inwestycji zagranicznych oraz transferu danych. Wysnuto to na podstawie faktu, że „korzenie firmy”, jej założyciele oraz część kluczowych pracowników była „związana z Chinami” – co zdaniem Pekinu oznacza, że firma podlega jego władzy niezależnie od tego, gdzie działa i kto byłby jej właścicielem. W marcu 2026 roku CEO Manus, Xiao Hong, oraz główny naukowiec, Ji Yichao, zostali wezwani do Pekinu na rozmowy z regulatorami – a następnie de facto uwięzieni (tj. „objęci zakazem opuszczania kraju”).
Kwestią otwartą pozostaje, czy Manus, a zwłaszcza Meta, musza przejmować się tą decyzją. Singapur, gdzie Manus obecnie działa, ma własny system prawny, a jego sądy i organy nie uznają decyzji chińskich władz. Te ostatnie zatem dość otwarcie łamią suwerenność obcego kraju i usiłują uzurpować sobie (bez)prawne kompetencje do administrowania zagranicznymi podmiotami. Chiny mają jednak zwyczaj używać szeregu pozaprawnych narzędzi, sprowadzających się w praktyce do szantażu – takich jak konfiskata aktywów w Chinach, represje wobec rodzin czy odcięcie dostępu do rynku – by wymuszać podporządkowanie się płynącym z Pekinu żądaniom i roszczeniom.
Meta i biznesowy paragraf 22
Pekin, blokując koncernowi Meta przejęcie Manus, powołał się na ochronę własnych interesów technologicznych, jednak w przeszłości ostro krytykował podobne działania innych państw, nazywając je „niesprawiedliwymi barierami handlowymi”. Kazus koncernu Meta nie jest odosobnionym przypadkiem. Pekin od lat konsekwentnie reaguje wrogo, gdy inne państwa blokują przejęcia chińskich firm przez zagraniczne podmioty. W 2020 roku Chiny ostro krytykowały decyzje USA o zablokowaniu przejęcia amerykańskich firm przez chińskich inwestora, nazywając je „protekcjonizmem” i „dyskryminacją”.
Podobne stanowisko zajęły w sprawie unijnych restrykcji wobec chińskich inwestycji w sektorze telekomunikacyjnym, argumentując, że są one „niesprawiedliwe” i „szkodzą wolnemu handlowi”. Mimo wszystko, restrykcje zachodnie nie są zupełnie szczelne. W ramach właśnie tego „wolnego handlu” – jeśli można tak nazwać ekspansywną politykę inwestycyjną, prowadzoną przez chińskie podmioty przy finansowych subsydiach państwa – chińskie firmy coraz częściej przejmują europejskie i amerykańskie spółki, szczególnie w sektorach wysokich technologii, energetyki i infrastruktury.
Wszystko to budzi rosnące obawy o bezpieczeństwo narodowe państw zachodnich. Tymczasem same Chiny egzekwują relatywnie drakońskie przepisy dotyczące inwestycji zagranicznych we własnym sektorze technologicznym – w praktyce szczelnie chroniąc własny rynek przed konkurencją z zagranicy. Przypadek Meta nie byłby pierwszą podobną sytuacją, gdy ostro nierównoprawne zasady handlu, których efektywnie chcą Chiny, doprowadziłyby do konfliktu.