Korea Południowa przez dekady uchodziła za spokojny rynek akcji, który nie może stawać w szranki z amerykańskim Nasdaq, czy nawet europejskimi „bluechipami”. Nic bardziej mylnego – dzięki potężnym wzrostom akcji Samsunga i SK Hynix indeks KOSPI wzrósł 185% w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a wzrost złapał zadyszkę dopiero po tym jak zanurkowały akcje amerykańskie.
Jeszcze rok temu niewielu inwestorów poza Azją patrzyło na Seul z większym zainteresowaniem. Tylko od początku 2026 roku KOSPI urósł o ponad 105%. Stał się jednym z najmocniejszych rynków akcji na świecie. Koreańska hossa zaczyna opierać się na zaskakująco wąskiej grupie kilku spółek do której ostatnio dołączyło LG Electronics. A to nigdy nie jest komfortowa sytuacja.
Najważniejsze fakty
- KOSPI wzrósł od początku roku o około 105%, ale choć indeks pobił historyczny rekord, jedynie 2,6% spółek znajduje się na nowych rocznych maksimach.
- Jednocześnie aż 31% notowanych firm spadło do rocznych minimów. Samsung Electronics i SK Hynix odpowiadają już za 54% kapitalizacji całego indeksu. Około trzy czwarte tegorocznych wzrostów KOSPI pochodzi właśnie od tych dwóch spółek.
- Zadłużenie inwestorów pod zakup akcji osiągnęło rekordowe 38 bilionów wonów, a wielu Koreańczyków realnie już odczuwa „efekt majątkowy”.
- Depozyty gotówkowe inwestorów detalicznych zaczynają spadać, a rynek obawia się podwyżki stóp procentowych przez Bank Korei już w lipcu.
Samsung i SK Hynix ciągną cały rynek na plecach
Przez lata mówiło się, że amerykański indeks S&P 500 stał się zakładnikiem kilku gigantów technologicznych. Dziś podobny problem pojawia się w Korei Południowej. Samsung Electronics i SK Hynix stały się praktycznie synonimem koreańskiej giełdy. Oczywiście trudno się temu dziwić. W końcu te firmy znajdują się w samym centrum globalnego boomu na sztuczną inteligencję.
Produkcja pamięci HBM, serwerów AI i zaawansowanych półprzewodników przynosi gigantyczne zyski. Wall Street wciąż podnosi prognozy dla sektora. Ale właśnie tutaj pojawia się pierwszy problem. Jeżeli dwie spółki odpowiadają za ponad połowę kapitalizacji całego rynku … Indeks przestaje być dobrym miernikiem kondycji gospodarki. Zaczyna przypominać zakład na konkretny sektor.
Hossa, której nie widzi większość spółek
Najbardziej niepokojąca statystyka nie dotyczy wcale Samsunga, a pozostałych firm. Ponad jedna trzecia spółek z Korei radzi sobie bardzo słabo… To oczywisty sygnał pogarszającej się szerokości rynku. Brzmi technicznie, ale mechanizm jest prosty. Zdrowa hossa przypomina maraton, w którym biegnie cały peleton.
Niektóre spółki są szybsze, inne wolniejsze, ale większość porusza się w tym samym kierunku. Obecnie koreański rynek przypomina raczej wyścig dwóch zawodników, którzy ciągną za sobą tysiące zmęczonych kolarzy. Finalnie jednak tych dwóch musi kiedyś osłąbnąć
Kredyt napędza wzrosty. To może być problem
Niepokojąco wygląda również zachowanie inwestorów detalicznych. Depozyty gotówkowe w domach maklerskich zaczęły spadać. Jednocześnie zadłużenie inwestorów pod zakup akcji osiągnęło historyczne rekordy. To oznacza, że coraz większa część rynku kupowana jest za pożyczone pieniądze.
Część uczestników rynku zaczyna wykorzystywać dźwignię finansową właśnie wtedy, gdy wyceny są rekordowe. To trochę jak kupowanie kolejnego mieszkania na kredyt po pięciu latach nieprzerwanych wzrostów cen nieruchomości. Może się udać. Czasami nawet bardzo… Ale margines błędu staje się coraz mniejszy. Jeżeli Bank Korei rzeczywiście podniesie stopy procentowe w lipcu, koszt finansowania takich pozycji wzrośnie. Hossa nie jest procesem jednokierunkowym.
Koreańczycy wzbogacili się na giełdzie. Nie tylko spekulanci
Najciekawsza część tej historii znajduje się jednak poza parkietem giełdowym. W ostatnich latach koreańskie gospodarstwa domowe coraz mocniej angażowały się w lokalny rynek akcji. Nie tylko poprzez rachunki inwestycyjne Takżę za pośrednictwem systemów emerytalnych i programów długoterminowego oszczędzania.
Pod pewnymi względami przypomina to amerykański system 401(k) lub polskie PPK. Oczywiście konstrukcja jest inna. Korea Południowa posiada rozbudowany system National Pension Service (NPS), który jest jednym z największych inwestorów instytucjonalnych na świecie.
Oprócz tego w ostatnich latach gwałtownie rozwijały się prywatne konta emerytalne, fundusze inwestycyjne oraz programy regularnego oszczędzania inwestujące w krajowe akcje. Dla przeciętnego Koreańczyka wzrost KOSPI o ponad 100% nie jest więc wyłącznie historią o bogatych traderach z Seulu.
To losy nauczycieli, inżynierów, urzędników czy pracowników fabryk, których oszczędności emerytalne pośrednio uczestniczą w tej hossie. W praktyce wielu Koreańczyków mogło w ciągu ostatniego roku zobaczyć wzrost wartości swoich rachunków emerytalnych większy niż przez kilka poprzednich lat łącznie.
To właśnie dlatego ewentualna korekta może mie znaczenie nie tylko dla rynku kapitałowego, ale również dla nastrojów społecznych. Im więcej obywateli posiada ekspozycję na akcje, tym mocniej sukces lub porażka giełdy wpływa na całą gospodarkę. Polska może zacząć obserwować podobny proces dzięki PPK. Wyobraźmy sobie co stałoby się gdyby WIG20 wzrósł np. o 200% w rok. Tysiące Polaków stałoby się milionerami a dziesiątki tysięcy nagle dysponowało kwotami rzędu 100 czy 200 tys. złotych.
Czy bańka już pęka?
Choć KOSPI w ubiegłym tygodniu mocno podupadł i cofnął się o prawie 5%, na razie byłoby to zdecydowanie zbyt odważne stwierdzenie. Popyt na rozwiązania związane ze sztuczną inteligencją pozostaje bardzo silny. Goldman Sachs podniósł właśnie prognozę dla KOSPI do 12 000 punktów. Wiele globalnych funduszy nadal uważa koreańskie spółki półprzewodnikowe za jednych z największych beneficjentów rewolucji AI. Pytanie co stanie się, jeśli Samsung i SK Hynix choć na chwilę zdejmą nogę z gazu?
O spadkach na giełdzie amerykańskiej pisaliśmy w artykule Z ostatniej chwili: Trwa panika na giełdzie w USA. „AI traci blask w kilka godzin”. Winny raport NFP?