Koniec giełdowej dominacji gigantów w USA? Takich danych nie było od bańki dot-com

Obecna sytuacja na rynkach finansowych przypomina najbardziej dramatyczne momenty z przełomu wieków, a najnowsze dane dotyczące indeksu S&P 500 wprawiają analityków w osłupienie.

Trzymiesięczny współczynnik momentum skorygowany o ryzyko, mierzący relację między indeksem S&P 500 ważonym kapitalizacją a jego wersją równowagową, spadł właśnie do poziomu minus 0,60. Jest to najniższy odczyt od czasu pęknięcia bańki internetowej w 2000 roku, co sygnalizuje potężne przetasowania w portfelach inwestycyjnych na całym świecie.

w]Wskaźnik 3-miesięcznego momentum skorygowanego o ryzyko dla indeksu S&P 500 (ważonego kapitalizacją) w relacji do jego wersji równoważonej (źródło: Tier1Alpha.com)

[KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ]

W praktyce oznacza to, że największe amerykańskie korporacje odnotowały najsłabsze wyniki skorygowane o zmienność w stosunku do przeciętnej spółki od ćwierćwiecza. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku wskaźnik ten wynosił dodatnie 0,60, co potwierdza, że mamy do czynienia z gwałtownym odwrotem od trendu dominacji gigantów technologicznych.

Koniec ery wielkiej siódemki na Wall Street

Rynek kapitałowy jest obecnie świadkiem historycznej anomalii, która zmusza inwestorów do całkowitego przedefiniowania swoich strategii. Indeks S&P 500 Equal Weighted, w którym każda spółka ma taki sam wpływ na wynik bez względu na swoją wielkość, wyprzedza obecnie klasyczny indeks S&P 500 o 5 punktów procentowych. Jest to największa różnica na korzyść średnich i mniejszych graczy od co najmniej 36 lat, co stanowi jasny sygnał, że kapitał ucieka z przewartościowanych gigantów. Eksperci finansowi obserwujący platformę X zauważają, że tak gwałtowne przejście od dominacji spółek typu mega-cap do ich wyraźnego pozostawania w tyle jest zjawiskiem rzadkim i niezwykle wymownym. Wielu analityków podkreśla, że ostatni raz podobna dynamika wystąpiła tuż przed wieloletnią bessą na akcjach technologicznych, która zdewastowała portfele inwestorów wierzących w niekończące się wzrosty liderów rynku. Obecnie to nie Nvidia czy Apple napędzają portfele, lecz szeroki rynek, który przez lata pozostawał w cieniu gigantów z Krzemowej Doliny.

Wielka rotacja kapitału w stronę Bitcoina i Ethereum

W obliczu słabnących fundamentów największych spółek giełdowych inwestorzy coraz częściej spoglądają w stronę aktywów alternatywnych, które oferują unikalną dynamikę wzrostu. Sytuacja na rynku akcji bezpośrednio przekłada się na sentyment w sektorze kryptowalut, gdzie Bitcoin zaczyna być postrzegany jako bezpieczna przystań w dobie niepewności co do kondycji tradycyjnych liderów gospodarki. Zmiana liderów na Wall Street często zwiastuje okresy podwyższonej zmienności, w których instrumenty takie jak Ethereum zyskują na znaczeniu dzięki swojej użyteczności w zdecentralizowanych finansach.

Użytkownicy serwisu X zajmujący się analizą on-chain wskazują, że odpływ kapitału z sektora technologicznego może zasilić rynek cyfrowych aktywów kwotami liczonymi w miliardach USD. Trudno zignorować fakt, że fundusze inwestycyjne dysponujące ogromną płynnością muszą szukać stóp zwrotu poza nasyconym rynkiem akcji, a kryptowaluty stają się naturalnym beneficjentem tej rotacji. Jeśli scenariusz z 2000 roku się powtórzy, kiedy to indeks równowagowy zyskał 18 punktów procentowych przewagi nad indeksem kapitalizacyjnym w ciągu dwunastu miesięcy, możemy być świadkami fundamentalnej zmiany struktury globalnego bogactwa.

Przestroga z przeszłości i szanse dla odważnych

Historia rynków finansowych kołem się toczy, a obecne wykresy wyglądają jak lustrzane odbicie wydarzeń sprzed 25 lat, co powinno skłaniać do zachowania szczególnej ostrożności. Spadek efektywności największych spółek przy jednoczesnym wzroście szerokiego rynku sugeruje, że wyceny liderów osiągnęły granice absurdu i nadszedł czas na rynkową korektę. Inwestorzy, którzy w porę dostrzegą ten trend, mogą liczyć na zyski płynące z niedowartościowanych dotąd sektorów oraz z dynamicznie rozwijającego się rynku krypto.

Warto pamiętać, że w okresach tak głębokich zmian korelacje między różnymi klasami aktywów potrafią zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych graczy giełdowych. Kluczowe będzie obserwowanie, czy Bitcoin utrzyma swoją pozycję jako cyfrowe złoto w czasach, gdy tradycyjne autorytety rynkowe tracą na sile. Ostatecznie dane nie kłamią i wskazują na definitywny koniec okresu, w którym wystarczyło kupić akcje kilku największych firm, aby cieszyć się bezpiecznym zyskiem. Teraz sukces zależy od zdolności adaptacji do nowej rzeczywistości, w której mniejsi gracze i aktywa cyfrowe przejmują pałeczkę lidera.