Klęska warta setki milionów. Gigant farmaceutyczny pokonany przez 150-letnie przepisy o finansowych łowcach nagród

Koncern Eli Lilly będzie musiał zapłacić sięgającą niemal 200 milionów karę – jej znaczna część przypadnie prywatnym powodom, którzy na mocy jeszcze XIX-wiecznych przepisów pozwali firmę jako prawno-finansowi łowcy nagród. Amerykański Sąd Najwyższy odmówił bowiem przyjęcia do rozpatrzenia apelacji koncernu. W efekcie Eli Lilly została prawomocnie uznana za odpowiedzialną działań obejmujących zatajenie podwyżek cen leków oraz przywłaszczenie rabatów należnych federalnemu i stanowym programom Medicaid (tj. ubezpieczenia zdrowotnego dla osób o niskich dochodach).

Sprawa rozpoczęła się w 2014 roku od pozwu wniesionego przez Ronalda Strecka, prawnika i farmaceutę, który oskarżył Eli Lilly o manipulacje cenami leków wpływające na wysokość rabatów Medicaid. Streck wykorzystał mechanizm przewidziany przez zapisy federalnej ustawy False Claims Act (FCA), w ramach której prywatny pozywający może dochodzić roszczeń w imieniu rządu federalnego. W 2022 roku ława przysięgłych uznała, że Lilly świadomie ukrywało retroaktywne podwyżki cen wybranych leków, co skutkowało zaniżeniem rabatów.

Podstawowa kwota zasądzonego przeciwko firmie odszkodowania wyniosła 61 milionów dolarów. Zzgodnie z przepisami FCA została ona następnie potrojona do 183 milionów, co z odsetkami i innymi kosztami osiągnęło łącznie poziom blisko 194 milionów dolarów. Apelacja do Sądu Najwyższego nie przyniosła efektu – sędziowie odrzucili ją bez formalnego uzasadnienia, co utrzymuje w mocy niekorzystny dla firmy wyrok

Echa tradycji westernowych – wciąż żywe w finansach

Ustawa False Claims Act, zwana także „prawem Lincolna”, została uchwalona w 1863 roku, zaś jej przyjęcie w dużej mierze było wynikiem starań prezydenta Abrahama Lincolna. Promulgowano ją jako odpowiedź na powszechne nadużycia dostawców zaopatrzenia dla armii Unii podczas wojny secesyjnej, z którym to zjawiskiem nie udawało się skutecznie walczyć na drodze urzędowej. Przepisy te pozwalają prywatnym osobom – tzw. relatorom – na wniesienie pozwu w imieniu rządu federalnego przeciwko podmiotom oszukującym państwo.

Jeśli sprawa zakończy się sukcesem, whistleblower – choć w tym przypadku bardziej pasuje określenie finansowego łowcy nagród, jako że jest to działalność bliźniaczo podobna – otrzymuje od 15% do 30% odzyskanych środków. Od 1986 roku, kiedy to ustawę znowelizowano, wprowadzając wyższe kary i zachęty dla whistleblowerów, FCA stała się jednym z najskuteczniejszych narzędzi zwalczania oszustw na szkodę budżetu federalnego. Do 2025 roku rząd USA odzyskał dzięki niej ponad 85 mld dolarów, z czego ponad 70% pochodziło z spraw zainicjowanych przez relatorów.

W swej apelacji adwokaci Eli Lilly nie podważali meritum zarzutów przeciw firmie. Argumentowali natomiast, że ustawa False Claims Act narusza amerykańską konstytucję – oddając władzę wykonawczą w ręce prywatnych obywateli niepodlegających nadzorowi prezydenta. Firma określała powoda jako „finansowego łowcę nagród” w tonie pejoratywnym, sugerując, że ściganie oszustw powinno być zastrzeżone dla organów rządowych.

Sąd Najwyższy USA, skądinąd w zgodzie z amerykańską tradycją prawną, nie podzielił jednak tej argumentacji, podobnie jak wcześniej niższe instancje, w tym Sąd Apelacyjny dla Siódmego Okręgu.