Jedyna rafineria kobaltu w Kanadzie wyłączona – przez sankcje na obcy reżim. Kruchy łańcuch dostaw

Rafineria kobaltu firmy Sherritt International w Fort Saskatchewan w Albercie, jedyny zakład przetwórczy tego krytycznego metalu, jaki dotąd miała Kanada, rozpoczął procedurę trwałego wygaszania pracy po wyczerpaniu zapasów surowca importowanego z kubańskiego kompleksu Moa. Po inwentaryzacji magazynów okazało się, że zapasy laterytowych koncentratów niklowo-kobaltowych, niezbędnych do utrzymania produkcji, zużyły się w połowie czerwca, co w oczywisty sposób przekreśliło możliwość dalszej eksploatacji instalacji bez alternatywnych źródeł zaopatrzenia. Tych, jak widać, nie znaleziono na czas – kobalt jest bowiem coraz trudniej dostępny na światowych rynkach.

Zakład w Fort Saskatchewan (środkowo-zachodnia Kanada) wykorzystywał w swej pracy technologię hydrometalurgiczną, z wykorzystaniem ługowania amoniakalnego pod ciśnieniem – i przerabiał wyłącznie kobalt z kopalni Moa, której unikalna mineralogia laterytów wymaga specyficznych parametrów procesowych niemożliwych do zastąpienia innymi surowcami bez kosztownej przebudowy linii technologicznej. Wstrzymanie dostaw wynika bezpośrednio z decyzji zarządu koncernu Sherritt z 7 maja b.r. o zawieszeniu udziału w kubańskim projekcie joint venture. To z kolei było podyktowane rozszerzeniem amerykańskich sankcji wtórnych na podmioty zagraniczne prowadzące działalność gospodarczą na wyspie.

Mechanizm ten, zapisany w rozporządzeniu wykonawczym Białego Domy, nakłada sankcje na każdy podmiot zaangażowany w sektor wydobywczy lub energetyczny Kuby, eliminując prawną możliwość tranzytu surowców przez amerykańskie terytorium lub wykorzystania systemu finansowego USA do rozliczeń handlowych. A to z kolei stanowi w efekcie wyrok na międzynarodowe przedsiębiorstwa wykorzystujące w swych rozliczeniach dolary (prawie wszystkie to czynią) lub zaangażowane we współpracę z amerykańskimi kontrahentami (większość kanadyjskich jest – z uwagi na do dziś się utrzymujący, wysoki poziom powiązania kanadyjskiej gospodarki z amerykańską).

Kanada traci kobalt, a zyskuje go…?

Sytuacja ta stanowi jednak spory problem dla Kanady – jak i poniekąd wszystkich krajów zachodnich (Stany Zjednoczone wliczając, nawet jeśli w tym przypadku nie odczują one bezpośrednio jej skutków), a to z uwagi na relatywną kruchość łańcuchów dostaw krytycznych surowców przemysłowych. Mimo że tak Kanada, jak i USA czy UE sklasyfikowały kobalt jako mineral strategiczny o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa gospodarczego, zależność pojedynczej rafinerii od jednego źródła surowcowego – i to w dodatku kontrolowanego przez komunistyczną dyktaturę – przy braku alternatywnych dostawców, stanowi systemowe zagrożenie dla produkcji przemysłowej w tych krajach.

Zamknięcie instalacji w Albercie sprawia, że Kanada pozostaje bez wewnętrznej zdolności do przetwarzania tego metalu. I zarazem przekierowuje kobalt do chińskich zakładów metalurgicznych, które już teraz kontrolują większość jego globalnej rafinacji. Choć z kolei, co istotne – rafinacji, nie wydobycia. Jeśli bowiem chodzi o to ostatnie, to same Chiny i tamtejsze firmy narzekają na radykalnie ograniczenie dostaw ze stanowiącej największe światowe źródło pozyskiwania surowej formy tego metalu Demokratycznej Republiki Konga. Kraj ten ostro ograniczył wolumeny kobaltu trafiającego na eksport, tak w reakcji na zaniżanie ich kursu przez chińskich nabywców, zabiegi dyplomatyczne USA, jak i nawet bezwładność swej administracji i urzędników.

W efekcie tego wszystkiego – i w sposób sprawiający, że w całej sytuacji w istocie nie ma zwycięzców ani beneficjentów – kobalt na rynkach jest coraz trudniej dostępny.