InPost podał wstępne wyniki operacyjne za 2025 rok. Spółka chwali się m.in. agresywną ekspansją, m.in. na rynki zagraniczne a zarząd ustami prezesa Brzoski odtrąbił ogromny sukces. Czy na pewno jest jednak tak kolorowo?
InPost zanotował duże wzrosty operacyjne w minionym roku
W liczbach wygląda to na pierwszy rzut oka dość imponująco. Grupa obsłużyła łącznie 1,364,8 mld paczek, czyli o 25 proc. więcej niż rok wcześniej, a sam czwarty kwartał przyniósł 417,6 mln przesyłek, co oznacza wzrost o 30 proc. rok do roku. Równolegle rozbudowywano sieć punktów odbioru poza domem (Out-of-Home, OOH), która przekroczyła 94,5 tys. lokalizacji. W tym samym czasie InPost dołożył rekordowe 14,2 tys. automatów paczkowych (Automated Parcel Machine, APM), kończąc miniony rok z aż 61 196 maszynami. Z wyników wyłania się obraz spółki, która z polskiego lidera wyrosła na jednego z kluczowych graczy w europejnej logistyce e-commerce.
Rafał Brzoska, założyciel i prezes InPost, powyższe statystyki określa jako „rekordowy rok”. Podkreśla że obsłużyli „blisko 1,4 mld paczek”, a w „szczytowy dzień w Europie: ponad 15 mln”. Brzoska dokłada też do swojego „success story” dwa argumenty strategiczne – przejęcia operatorów Yodel w Wielkiej Brytanii i Sending w Hiszpanii – które mają potwierdzać, że wzrost nie jest już tylko „polską historią”, ale projektem paneuropejskim. Zapowiada też „nowości produktowe” i dalszą ekspansję.
Konkurencja nie śpi
W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Paweł Biedrzycki, analityk i redaktor naczelny portalu StrefaInwestorow.pl, zwrócił uwagę, że rdzeń modelu InPost w Polsce – przesyłki do automatów (APM) – zdaje się wyraźnie wyhamowywać. Wskazuje, że dynamika w paczkomatach jest zdecydowanie słabsza niż łączny wzrost grupy, a na samej końcówce minionego roku miała być w pobliżu zera, nawet z epizodami spadkowymi.
Ten wątek da się częściowo podeprzeć samymi danymi segmentowymi spółki: w Polsce wolumen APM w całym 2025 roku urósł o 5 proc., podczas gdy dostawy do drzwi (to-door) wzrosły o 19 proc. Krytyka Biedrzyckiego skupia się zatem na ryzyku strategicznym: InPost rośnie coraz bardziej tam, gdzie konkurencja jest ostrzejsza i marże mogą być trudniejsze do obrony, a segment będący ikoną przewagi kosztowej i operacyjnej dojrzewa szybciej, niż sugeruje triumfalny ton płynący z publicznych komunikatów.
Dla akcjonariuszy InPost kluczowe pytanie na 2026 rok brzmi zatem następująco: czy firma potrafi utrzymać w najbliższych latach przewagę paczkomatową w Polsce, jednocześnie nie rozmywając jej w kosztownej walce „door-to-door” i integracji zagranicznych przejęć.