HSBC rezygnuje z akcji w USA. Na jakie rynki stawia?

Jeden z największych banków świata zaczyna przesuwać ciężar z amerykańskiej giełdy w zupełnie inną stronę. HSBC ogranicza ekspozycję na USA i zwiększa zaangażowanie w Europie oraz na rynkach wschodzących. Ale co ciekawe, nie oznacza to ucieczki od ryzyka. Wręcz przeciwnie.

Codziennie nowy powód do paniki. A modele mówią: kupuj

Główny strateg HSBC, Max Kettner, zwraca uwagę, że narracje spadkowe zmieniają się niemal każdego dnia. Raz są to napięcia geopolityczne, innym razem spekulacje o niezależności Fedu czy wizje AI wywołującej gospodarcze turbulencje. Mimo tego bank utrzymuje wyraźnie ryzykowne nastawienie. Według Kettnera zarówno modele cykliczne, jak i wskaźniki oparte na machine learningu wciąż pokazują zielone światło dla ryzykownych aktywów.

Cykliczne wskaźniki wyprzedzające – zwłaszcza w obszarze inwestycji kapitałowych i przemysłu – w ostatnich dwóch miesiącach wyraźnie odbiły. Momentum skorygowane o wyceny również wskazuje na poprawę koniunktury.

Europa i rynk wschodzące się zamiast Wall Street

W praktyce oznacza to większe przeważenie akcji spoza USA. HSBC zwiększa alokację w Europie oraz na rynkach wschodzących, zarówno w segmencie akcji, jak i długu.

Jednocześnie pogłębia niedoważenie amerykańskich obligacji skarbowych i ogranicza ekspozycję na akcje w Stanach Zjednoczonych. Zamknięto również taktyczne przeważenie w Japonii oraz pozycję na brytyjskich obligacjach. Według HSBC globalny impuls cykliczny zaczyna przesuwać się w stronę gospodarek bardziej uzależnionych od przemysłu i inwestycji, takich jak Australia czy Szwecja. To one mogą skorzystać na ożywieniu w sektorze wytwórczym.

Czy to początek większej rotacji kapitału?

Decyzja HSBC wpisuje się w coraz częściej pojawiające się sygnały. Inwestorzy zaczynają rozglądać się poza amerykańskim rynkiem. Wall Street wciąż pozostaje silna, ale wyceny są wysokie, a narracje ryzyka – choć zmienne – nie znikają.

Na razie nie jest to sygnał paniki. To raczej chłodna, modelowa decyzja o przesunięciu kapitału tam, gdzie cykl gospodarczy może mieć większy potencjał odbicia. Pytanie brzmi: czy to tylko taktyczny ruch jednego banku, czy początek szerszego wypompowania kapitału z Wall Street?