SanDisk zamknął właśnie kwartał najlepszy w swojej historii, a mimo to w czwartek jego akcje traciły na Nasdaq około 8 proc. Producent kości pamięci NAND miał 8,97 mld dolarów przychodu i 6,9 mld dolarów zysku netto, przebijając własne zapowiedzi na wszystkich pozycjach naraz. Reakcja przyszła jeszcze w środę wieczorem. Z 1 350,50 dolara na zamknięciu sesji kurs zjechał do mniej więcej 1 240 dolarów w handlu posesyjnym, a rano przecena tylko się pogłębiła.
Najważniejsze fakty
- IV kwartał roku obrotowego 2026 zamknął się przychodem 8,97 mld dolarów, o 51 proc. wyższym niż kwartał wcześniej i o 372 proc. wyższym niż rok temu.
- Skorygowany zysk na akcję wyniósł 39,25 dolara. Konsensus rynkowy wskazywał na około 34,4 dolara, a sama spółka zapowiadała 30–33 dolary.
- Marża brutto doszła do 84,6 proc. Rok wcześniej wynosiła 26,4 proc.
- Na I kwartał 2027 SanDisk zapowiada 10,3–10,8 mld dolarów przychodu i 44–46 dolarów zysku na akcję, czyli w okolicach konsensusu.
- Od czerwcowego szczytu przy 2 354,39 dolara kurs stracił blisko połowę wartości. Licząc od stycznia wciąż jest na plusie o jakieś 500 proc.
Rekord niewiele dał
Kwartał zakończony 3 lipca przyniósł spółce 8,97 mld dolarów przychodu, prawie pięć razy więcej niż rok wcześniej. SanDisk zapowiadał przedział 7,75–8,25 mld, więc rozjechał własne widełki o ponad 700 mln dolarów. Marża brutto sięgnęła 84,6 proc. przy obiecywanych 79–81 proc., a zysk na akcję po korektach wyniósł 39,25 dolara zamiast zapowiadanych 30–33. Liczby pochodzą z raportu kwartalnego opublikowanego przez SanDiska.
W skali całego roku obrotowego przychód urósł o 175 proc., do 20,25 mld dolarów. Ciągnął go przede wszystkim segment centrów danych, który dał 5,15 mld i skoczył o 437 proc. Rok temu odpowiadał za 12 proc. sprzedawanych przez firmę bitów, teraz odpowiada za 38 proc.
Bilans też się poprawił. Spółka wydała w jednym kwartale 4,5 mld dolarów na skup akcji własnych, a w kasie zostało jej 4,76 mld dolarów gotówki przy zerowym zadłużeniu długoterminowym.
Na wynik księgowy nałożyło się jeszcze 804 mln dolarów zysku z przeszacowania pakietu akcji tajwańskiej Nanyi. SanDisk kupił go wiosną za mniej więcej miliard dolarów, żeby zabezpieczyć sobie dostawy pamięci DRAM. Stąd raportowany zysk na akcję, 43,97 dolara, wyszedł wyżej od skorygowanego.
Prognoza popsuła nastroje
Na pierwszy kwartał nowego roku obrotowego spółka zapowiedziała od 10,3 do 10,8 mld dolarów przychodu. Środek widełek wypada przy 10,55 mld, mniej więcej tam, gdzie konsensus, choć po ostatnich kwartałach rynek obstawiał raczej przekroczenie 11 mld. Po serii raportów, w których SanDisk deklasował własne zapowiedzi, „zgodnie z oczekiwaniami” zaczęło brzmieć jak rozczarowanie.
Na konferencji wynikowej padły jeszcze dwie rzeczy, które nie pomogły. Pierwsza dotyczy marży brutto, dla której spółka podała na kolejny kwartał widełki 83–85 proc., a więc bez przestrzeni na poprawę rekordu. Druga to przyznanie dyrektora finansowego Luisa Visoso, że wzrost liczby sprzedawanych bitów będzie w tym roku obrotowym niższy od podawanego wcześniej pułapu kilkunastu procent, bo firma zamierza utrzymywać wyższe zapasy pod nowe kontrakty.
Od wiosny SanDisk chwali się nowym modelem kontraktowym. Spółka podpisała już dziesięć wieloletnich umów z ośmioma klientami. Ich minimalna łączna wartość to 93,9 mld dolarów przy cenach z dolnego pułapu, z gwarancjami finansowymi na 16,5 mld. W przyszłym roku obrotowym kontrakty obejmą ponad połowę produkcji, rok później dwie trzecie. Marża ma na nich wynosić około 80 proc., czyli poniżej 84,6 proc. z ostatniego kwartału. Prezes David Goeckeler mówił na konferencji, że uważa taki poziom za uczciwą zapłatę i że zależy mu na wyjściu z cyklu boomu i krachu. Inwestorzy, którzy przez rok płacili za rosnące ceny NAND, usłyszeli więc, że firma świadomie oddaje część górki w zamian za przewidywalność.
Słabiej wypadł segment konsumencki, gdzie sprzedaż spadła o 32 proc. kwartał do kwartału, do 556 mln dolarów. Goeckeler tłumaczył to tym, że w detalu nie da się podnosić cen w tempie, jakiego wymagają rynki korporacyjne. O te same kości pamięci konkurują producenci pendrive’ów i operatorzy serwerowni, a ci drudzy są w stanie zapłacić więcej.
Przecena objęła całą branżę
Tego samego dnia raportował Western Digital i skończyło się podobnie. Zysk na akcję wyniósł 3,56 dolara wobec prognozowanych 3,29, prognoza wypadła powyżej konsensusu, a akcje i tak straciły po sesji około 10 proc. W czwartek spadały dalej.
Ceny pamięci wciąż rosną, tylko wolniej. TrendForce liczy, że kontraktowe stawki za NAND poszły w górę o 55–60 proc. w pierwszym kwartale i o 70–75 proc. w drugim, a w trzecim wzrost ma wynieść już tylko 10–15 proc. Producenci komputerów i smartfonów dobili do granicy tego, co są w stanie zapłacić. Sam SanDisk szacuje, że wartość rynku NAND przekroczy w tym roku 300 mld dolarów i zbliży się do 500 mld w 2027, ale ta prognoza stoi przede wszystkim na cenach, przy dość ostrożnych założeniach co do wolumenu.
Kolejny test wypada 13 sierpnia, kiedy spółka przedstawi inwestorom w Nowym Jorku plan na najbliższe lata. Pytania o to, dlaczego rezygnuje z części marży, padną tam na pewno.
Redakcja BitHub.pl poleca również: