Prezydent Donald Trump nie przestaje zaskakiwać rynków finansowych swoimi śmiałymi deklaracjami na temat przyszłości amerykańskiej gospodarki.
Po historycznym zamknięciu indeksu Dow Jones Industrial Average powyżej poziomu 50 000 punktów w miniony piątek polityk ogłosił na platformie Truth Social nową prognozę. Donald Trump przewiduje że do czasu zakończenia jego kadencji w styczniu 2029 roku wskaźnik ten osiągnie niewiarygodny poziom 100 000 punktów.
Prezydent przypisał obecne rekordy na giełdzie oraz poprawę bezpieczeństwa narodowego swojej polityce celnej którą określił mianem świetnej. W swoich wpisach podkreślił że miał rację we wszystkim i wyraził nadzieję że Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uważnie obserwuje sytuację. Komentarz ten odnosi się do toczącego się postępowania w sprawie konstytucyjności szerokich uprawnień prezydenta do nakładania ceł. Trump przypomniał również że eksperci zapowiadali osiągnięcie bariery 50 000 punktów dopiero pod koniec jego rządów tymczasem cel ten został zrealizowany trzy lata przed terminem. Ostrzegł jednocześnie że ewentualne rządy Demokratów doprowadziłyby do katastrofalnego załamania gospodarki.
Optymizm prezydenta podziela Sekretarz Skarbu Scott Bessent który stwierdził że amerykańska gospodarka skutecznie służy obywatelom. Scott Bessent zauważył że wzrosty w sektorach przemysłowych zwiastują nadchodzący dobrobyt dla przeciętnych Amerykanów. Według niego rok 2025 był czasem przygotowań a rok 2026 przyniesie realne korzyści w postaci wyższych dochodów i znaczących zwrotów podatkowych. Sekretarz Skarbu podkreślił że inflacja na poziomie 2,1% jest bliska celu Rezerwy Federalnej, co sprzyja silnemu wzrostowi gospodarczemu.
Sceptycyzm analityków wobec giełdowej euforii
Mimo entuzjazmu administracji państwowej wielu ekonomistów i analityków rynkowych zachowuje daleko idącą powściągliwość. Badania opublikowane przez Instytut Gospodarki Światowej w Kilonii wskazują że aż 96% kosztów wynikających z ceł ponoszą amerykańscy konsumenci oraz rodzime firmy a nie zagraniczni eksporterzy. Eksperci z Wall Street zauważają że prognozowany przez prezydenta wzrost indeksu o kolejne 100% w ciągu trzech lat wymagałby średniorocznej stopy zwrotu na poziomie około 26%. Tymczasem mediana prognoz instytucjonalnych dla szerokiego rynku akcji oscyluje obecnie wokół 11% wzrostu w skali roku.
Znany analityk Jim Bianco prowadzący Bianco Research zauważył na platformie X że Donald Trump już teraz przygotowuje grunt pod ewentualne niespełnienie tej obietnicy wskazując Sąd Najwyższy jako potencjalnego winowajcę. Jeśli sędziowie ograniczą uprawnienia celne prezydenta może on argumentować że to właśnie ta decyzja uniemożliwiła dalszą hossę.
Scott Melker znany jako The Wolf of All Streets również odniósł się do tych rewelacjicytując słowa prezydenta o podwojeniu wartości indeksu Dow Jones. Część inwestorów obawia się że agresywna retoryka handlowa może doprowadzić do odwrotnych skutków niż zamierzone. Chociaż spółki technologiczne takie jak Nvidia czy AMD notują spektakularne zyski dzięki inwestycjom w sztuczną inteligencję to obawy o marże i wysokie wyceny pozostają realne.
Ryzyko polityczne a fundamenty wzrostu
Sytuacja na rynkach staje się coraz bardziej skomplikowana ze względu na powiązanie decyzji gospodarczych z celami politycznymi administracji. Donald Trump otwarcie łączył kwestię ceł z negocjacjami dotyczącymi zakupu Grenlandii czy relacjami z partnerami z Europy i Azji. Inwestorzy z coraz większym dystansem traktują niektóre groźby taryfowe uznając je za element strategii negocjacyjnej a nie realne plany legislacyjne.
Agencja Bloomberga wyliczyła że Biały Dom zrealizował dotychczas tylko około 25% zapowiadanych restrykcji handlowych. Taka niepewność sprzyja zmienności na parkiecie co było widoczne podczas ostatnich sesji na giełdach Nasdaq i S&P 500. Z kolei Scott Bessent uspokaja że administracja nie zamierza dopuścić do recesji i planuje dalsze ulgi podatkowe dla pracujących rodzin. Wprowadzenie odliczeń odsetek od kredytów samochodowych oraz zwolnienie z opodatkowania napiwków i nadgodzin ma być motorem napędowym konsumpcji w 2026 roku.
Na rynku kryptowalut również panuje poruszenie ponieważ polityka deregulacji może wpłynąć na notowania aktywów takich jak Bitcoin czy Ethereum. Inwestorzy zastanawiają się czy hossa na rynku tradycyjnym przeleje się na sektor cyfrowy w obliczu słabnącego zaufania do tradycyjnych metod prognozowania. Nadchodzące wybory środka kadencji będą kluczowym testem dla narracji gospodarczej prezydenta i jego obietnic o potężnym wzroście bogactwa narodowego.