Discovery Capital obstawia spadki na giełdzie w USA. Gdzie okazji szuka fundusz Roba Citrone?

Rob Citrone, założyciel Discovery Capital Management, po raz kolejny wywołuje poruszenie na rynkach finansowych swoją śmiałą tezą inwestycyjną. Legendarny zarządzający funduszami hedgingowymi, znany ze swoich makroekonomicznych prognoz, otwarcie gra przeciwko amerykańskiemu rynkowi akcji.

Goszcząc w programie „Squawk Box” w stacji CNBC Citrone wyjaśnił, że zajmuje krótkie pozycje na amerykańskich indeksach, podczas gdy kapitał kieruje w stronę wybranych rynków międzynarodowych. Według miliardera rok 2026 przyniesie kontynuację trendu, w którym reszta świata radzi sobie relatywnie lepiej niż Stany Zjednoczone. Głównym powodem pesymizmu wobec Wall Street jest wycena amerykańskich spółek, które handlowane są z ponad 40-procentową premią w stosunku do reszty globu. Choć Citrone przyznaje, że amerykański rynek zasługuje na pewną premię, obecny poziom uważa za zdecydowanie przesadzony i trudny do utrzymania w dłuższym terminie.

Niepewność wokół rewolucji sztucznej inteligencji

Istotnym czynnikiem budzącym niepokój Citrone’a jest brak jasności co do zwrotu z inwestycji w obszarze sztucznej inteligencji. Firmy technologiczne, określane mianem „hyperscalers”, planują w 2026 roku zwiększyć wydatki kapitałowe o 70 procent, co przekłada się na gigantyczną kwotę 600 miliardów USD. Inwestor zwraca uwagę na fakt, że niemal każdego dnia kolejna branża odczuwa skutki obaw przed zakłóceniem ich modelu biznesowego przez algorytmy. Nie jest bowiem oczywiste, które przedsiębiorstwa realnie zyskają na wdrożeniu nowej technologii, a które zostaną przez nią wyparte z rynku.

Citrone podkreśla, że obecnie obserwujemy gwałtowne korekty wycen, ponieważ inwestorzy zaczynają bać się niepewnej przyszłości i nie potrafią jednoznacznie wskazać zwycięzców tego wyścigu zbrojeń. Discovery Capital Management dostrzega tu szansę na zyski z pozycji krótkich w sektorach najbardziej narażonych na strukturalne zmiany, takich jak finanse czy handel detaliczny.

Ameryka Łacińska jako bezpieczna przystań wzrostu

W przeciwieństwie do nasyconego i drogiego rynku amerykańskiego Citrone upatruje ogromnych szans w krajach rozwijających się, a zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej. Jego zdaniem tamtejsze spółki często działają w warunkach monopolu lub oligopolu, co daje im naturalną ochronę przed globalną konkurencją i ryzykiem związanym z gwałtownymi zmianami technologicznymi. Numerem jeden na liście miliardera jest Meksyk, który korzysta na zacieśnianiu więzi gospodarczych z USA i oferuje atrakcyjne wyceny dominujących graczy rynkowych. Równie entuzjastycznie inwestor wypowiada się o Argentynie, gdzie po wyborach uzupełniających umocniła się władza prezydenta Javiera Mileia. Citrone przewiduje dalsze reformy wolnorynkowe, które mogą stać się katalizatorem dla lokalnych akcji i obligacji. Warto przypomnieć, że już w 2024 roku jego fundusz zarobił ponad 50 procent dzięki trafnym zakładom na argentyńskie banki, takie jak Grupo Financiero Galicia.

Krótka sprzedaż krypto-skarbców i Bitcoina

Interesującym elementem strategii Citrone’a jest jego sceptyczny stosunek do spółek, które pełnią rolę cyfrowych skarbców Bitcoina, takich jak MicroStrategy kierowana przez Michaela Saylora. Inwestor utrzymuje krótkie pozycje na akcjach tych firm, argumentując, że ich wyceny zawierają niezrozumiałe dla niego, ogromne premie względem posiadanych aktywów.

Zdaniem zarządzającego Discovery Capital sprzedaż akcji spółek typu crypto treasury jest obecnie lepszym sposobem na zarabianie na spadkach niż bezpośrednie shortowanie kryptowaluty Bitcoin. Citrone ostrzega przed nadmiernym optymizmem w sektorze krypto, zauważając, że po okresie euforii rynek przechodzi bolesną weryfikację realnej wartości poszczególnych aktywów. W obliczu globalnych przetasowań jego fundusz stawia na dywersyfikację i unikanie przewartościowanych aktywów na rzecz rynków, które przez lata pozostawały w cieniu Wall Street.