Databricks jest już wart 190 mld dolarów? Rynek wycenia kolejne wielkie IPO

Databricks zebrał kolejne 5 mld dolarów finansowania i podniósł wycenę do 190 mld dolarów. Jeszcze sześć miesięcy temu inwestorzy wyceniali spółkę na około 134 mld dolarów. Oznacza to wzrost wartości o niemal 42% w pół roku – w momencie, gdy duża część tradycyjnego sektora software nadal próbuje przekonać Wall Street, że sztuczna inteligencja nie podkopie jego dotychczasowego modelu biznesowego.

Tym razem trudno jednak sprowadzić historię wyłącznie do euforii wokół AI. Databricks przekroczył 7 mld dolarów annualizowanych przychodów, a w drugim kwartale sprzedaż rosła o ponad 80% rok do roku. Firma pozostawała jednocześnie dodatnia pod względem skorygowanych przepływów pieniężnych w ostatnich 12 miesiącach.

Przy wycenie 190 mld dolarów rynek płaci więc w przybliżeniu 27-krotność obecnego run-rate przychodów. To bardzo wysoka cena nawet jak na software, ale inwestorzy zakładają, że Databricks może stać się czymś więcej niż kolejnym dostawcą narzędzi AI.

Największym aktywem Databricks nie są dziś same modele sztucznej inteligencji, lecz miejsce, w którym przedsiębiorstwa przechowują i porządkują dane potrzebne do ich uruchamiania. W świecie agentów AI taka pozycja może być znacznie trudniejsza do zastąpienia niż sam model językowy.

Najważniejsze fakty

  • Databricks pozyskał 5 mld dolarów przy wycenie 190 mld dolarów, wobec około 134 mld dolarów sześć miesięcy wcześniej.
  • Annualizowane przychody przekroczyły 7 mld dolarów, a wzrost w drugim kwartale wyniósł ponad 80% r/r.
  • Lakebase przekroczył 100 mln dolarów revenue run-rate, a biznes Lakehouse Data Warehousing 1,5 mld dolarów.

Databricks rośnie szybciej niż sama wycena

Tempo, w jakim firma zwiększa skalę, najlepiej widać w porównaniu z końcem ubiegłego roku. Przy wcześniejszej rundzie finansowania Databricks raportował około 4,8 mld dolarów annualizowanych przychodów. Obecnie jest to już ponad 7 mld dolarów – wzrost o około 46% w ciągu kilku kwartałów.

Równolegle zmieniła się struktura biznesu. Databricks nie sprzedaje już wyłącznie infrastruktury do analizy ogromnych zbiorów danych. Rozbudowuje bazę danych Lakebase, asystenta Genie i Unity AI Gateway, za pomocą którego firmy mogą zarządzać modelami oraz aplikacjami AI. Pieniądze z nowej rundy mają finansować właśnie rozwój tych produktów.

Firma ma już ponad 20 tys. klientów na świecie. To ważne, ponieważ wyścig o enterprise AI zaczyna coraz mniej przypominać walkę o najlepszy chatbot. Dla korporacji większym problemem jest podłączenie modeli do własnych baz danych, kontrolowanie dostępu, bezpieczeństwo oraz możliwość uruchamiania agentów na informacjach, których nie można wysłać do przypadkowej zewnętrznej aplikacji.

190 mld dolarów oznacza ogromne oczekiwania

Nowa wycena odpowiada mniej więcej 27-krotności obecnego annualizowanego poziomu przychodów. Jeszcze w lipcu Reuters Breakingviews zwracał uwagę, że mnożnik Databricks jest ponad dwukrotnie wyższy niż w przypadku giełdowego rywala Snowflake.

Takiej premii nie da się uzasadnić samą obecną skalą biznesu. Inwestorzy płacą za przekonanie, że dane staną się warstwą infrastruktury równie ważną dla przedsiębiorstw jak chmura obliczeniowa. Modele AI mogą się zmieniać, ceny ich użycia mogą spadać, a firmy mogą korzystać jednocześnie z kilku dostawców. Dane przedsiębiorstwa pozostają jednak w tym samym miejscu.

Wycena Databricks jest w praktyce zakładem, że największa część wartości w enterprise AI powstanie nie na poziomie modeli, lecz pomiędzy modelami a firmowymi danymi.

Jeżeli ta teza się sprawdzi, Databricks może przejąć część budżetów, które dziś trafiają nie tylko do Snowflake, lecz także do tradycyjnych producentów oprogramowania biznesowego. Reuters Breakingviews wskazywał już, że ekspansja platform danych może zacząć naruszać jedną z ostatnich przewag Salesforce czy Adobe – głębokie związanie ich produktów z informacjami klientów.

AI zaczyna przebudowywać tradycyjny rynek software

Databricks wywodzi się z infrastruktury danych, lecz coraz wyraźniej przesuwa się w stronę aplikacji. Genie pozwala pracownikom zadawać pytania dotyczące firmowych danych w naturalnym języku, Lakebase ma obsługiwać aplikacje i agentów, natomiast Unity AI Gateway daje przedsiębiorstwom warstwę kontroli nad wykorzystywanymi modelami.

To ważny kierunek, bo boom AI zaczyna uderzać w klasyczny podział rynku oprogramowania. Przez lata Salesforce kontrolował CRM, Adobe narzędzia marketingowe, a ServiceNow procesy korporacyjne. Jeśli agent AI może pobrać potrzebne informacje bezpośrednio ze wspólnej warstwy danych i samodzielnie wykonać zadanie, część wartości tradycyjnych interfejsów i aplikacji zaczyna być kwestionowana. Reuters Breakingviews wskazywał właśnie ten mechanizm jako potencjalne zagrożenie dla dotychczasowych „fos” sektora software.

Databricks ma przy tym wystarczająco dużo kapitału, aby wejść na kolejne rynki. W czerwcu uzgodnił przejęcie Panther Labs, rozszerzając działalność na cyberbezpieczeństwo. Firma wzmacnia również współpracę z Microsoftem, która ma obejmować kolejną dekadę i większe wykorzystanie Azure oraz własnych procesorów Microsoftu.

Databricks może pozwolić sobie na czekanie z IPO

Jeszcze kilka lat temu firma o takiej skali naturalnie zmierzałaby w stronę giełdy. Databricks nie musi się jednak spieszyć. W lutym zebrał około 5 mld dolarów przy wycenie 134 mld dolarów, a teraz dokłada kolejne 5 mld i jednocześnie podnosi cenę dla nowych inwestorów do 190 mld dolarów.

Nową rundę prowadzą dotychczasowi inwestorzy Coatue, Blackstone, MGX oraz rachunki zarządzane przez T. Rowe Price. Dołączył do nich Sixth Street Growth. Obecność dużych instytucji finansowych ma znaczenie – przy takiej wycenie nie jest to już klasyczny venture capital, lecz inwestycja rozmiarem zbliżona do transakcji na rynku publicznym.

Databricks pokazuje jeden z najciekawszych paradoksów obecnego boomu AI: podczas gdy część giełdowych spółek software traci premię za wzrost, prywatny rynek jest gotów płacić coraz więcej za firmy, które mogą przejąć ich miejsce w nowej architekturze przedsiębiorstw.

IPO pozostaje prawdopodobnym etapem dalszego rozwoju, ale spółka ma komfort wyboru momentu. Przy ponad 80-procentowym wzroście, dodatnich skorygowanych przepływach pieniężnych i dostępie do miliardów dolarów prywatnego kapitału nie potrzebuje giełdy, żeby finansować ekspansję.

Znacznie ciekawsze będzie więc nie to, kiedy Databricks zadebiutuje, lecz jaką część rynku zdąży przejąć przed debiutem. Przy wycenie 190 mld dolarów inwestorzy zapłacili już za scenariusz, w którym firma stanie się jednym z kluczowych dostawców infrastruktury korporacyjnej ery AI. Teraz wzrost przychodów musi tę cenę dogonić.